Bieganie jest proste – Krzysztof Mizera

Ideą książki „Bieganie jest proste” jest pokazanie biegania jako najprostszej formy aktywności sportowej. Jej autorem jest Krzysztof Mizera – fizjolog sportowy z tytułem doktora. Poza tym biegacz-amator mający na koncie kilka półmaratonów i biegów na 10 kilometrów. Stworzył on książkę, która choć jest bardzo fajną reklamą biegania jest tak prosta, że aż cierpi na brak podstawowych informacji.

REKLAMA

Książka jest zbudowania niczym rozprawka lub praca magisterska. Ma wstęp, trzy duże części (podzielone na 11 rozdziałów), zakończenie i cześć z dodatkami. Zresztą to nie jedyne podobieństwo. Na końcu wielu rozdziałów znajduje się rubryczka z bibliografią. I nie jest to bibliografią taką robioną od czapy. Jest to bibliografia taka, jaka występuje w pracach naukowych – są autorzy, tytuły, numery, strony od-do. Pełen profesjonalizm no i znak, że pisał to ktoś z tytułem naukowym. Pytanie tylko, po co zamieszczać bibliografię na końcu rozdziałów? Ile osób z niej skorzysta?

Zaczynając czytać, zaczynamy od wstępu. Tuż za nim mamy kolejną niespodziankę, czyli kilka „najczęściej zadawanych pytań”. Wstęp jak to wstęp, ale zdziwiła mnie ta lista pytań. Pasuje mi ona po wstępie jak pięść do nosa. Taki FAQ mógłby znaleźć się w ramkach jako wtrącenie do poszczególnych zagadnień. Mógłby się też znaleźć na końcu każdego z rozdziałów. Ale zaczynać książkę od „listy pytań”?! Po wstępie ludzie czekają na wiedzę, na informacje Póki nie przeczytali choćby rozdziału nie ma, co odpowiadać na ich pytania. Tym bardziej, że tematyka jest taka, że można by te pytania podczepić pod rozdziały.

Właśnie… Rozdziały. Ich jest 11. Nie będę omawiał po kolei ale wymienię:

  • Czy każdy może biegać?
  • Od czego zacząć i co trzeba wiedzieć?
  • Bieganie a odchudzanie
  • Bieganie nie musi być nudne
  • Skąd czerpiemy energię do biegania
  • Organizm biegacza
  • Ubiór biegacza – na każdą pogodę
  • But butowi nierówny
  • Jak biegać poprawnie
  • Plany treningowe dla początkujących
  • Dieta biegacza

Książka nie odkrywa niczego nowego, bo niczego odkryć nie może. Wszystko co jest w niej jest też w każdej innej książce dla zaczynających biegać. A nawet mam wrażenie że z tych książek dla początkujących które mam ta jest najprostsza i zawierająca najmniej informacji.

Bieganie jest proste - Krzysztof Mizera

Wizualnie książka jest dopieszczona. Twarda okładka sprawia dobre wrażenie i jest to pierwsza moja książka biegowa w twardej oprawie. Wnętrze również jest dopracowane. Ładny i czyteny podział książki, podkreślony dodatkowo pastelowymi kolorami kolejnych działów, wygląda przyjemnie dla oka. Książka zawiera też dużo ilustracji. Jest to czasami przerost formy nad treścią, a dane zdjęcie nie jest związane ścisłe z tematem i mogłoby być wykorzystane w dowolnym miejscu książki. Ale taki już urok tej pozycji. Dzięki temu książka przypomina wielka reklamę biegania. Kolejne rozdziały są podobne. Kręcą się wokół podstaw biegania. Dużo jest takich banałów, które powtarzają wszyscy, nawet ci nie biegający, że bieganie jest zdrowe, że poprawia samopoczucie, że odchudza… Pierwsze kilkanaście stron to same takie pieśni pochwalne na temat biegania. Dalej trochę się zmienia, ale nadal sporo jest prostych banałów. Chyba najbardziej trudnym w tym prostym bieganiu jest rozdział o pozyskiwaniu energii do biegania. Mamy wiec ATP, fosfokreatynę, glikogen, tłuszcze… Jak na całą resztę tutaj bieganie nie jest proste. Wyjątkowo. Niemniej jednak ten rozdział, tak jak i każdy inny cierpi przez uproszczenie go do maksimum. Tak na prawdę powiedziane jest, że coś takiego jak ATP, fosfokreatyna czy glikogen istnieje i dzięki temu biegamy. Wycinając z tego ozdobniki językowe i ilustracje można by całość tej wiedzy zmeścić na jakichś dwóch stronach.

I tak jest cały czas. Autor wspomina o praktycznie wszystkim, ale nigdzie nie podaje wielu szczegółów. Często też spłyca temat tak, że nie mówi o wielu podstawach, które według mnie być powinny. Owszem ma być prosto, ale nie kosztem wiedzy i czytelnika.

Dlatego też tak mocno nie podoba mi się rozdział o butach. Tak jak pisałem, że autor dużo rzeczy układa w książce niczym w pracy naukowej tak w rozdziale o butach panuje pełna rozsypka. Najlepiej mamy opisaną pronację, supinację i dużą pronację (o stopie neutralnej, którą ma jakieś 45% społeczeństwa jakoś nie ma nic). Potem na zasadzie luźnego wywodu autor przechodzi do podziału butów na terenowe, szosowe, wiosenno-letnie i jesienno-zimowe. Potem skok na pogadankę o rozmiarach i na koniec bieganie naturalne. Ja się domyśle o co chodzi, ale dla absolutnie początkującego powinno się to lepiej ułożyć i wyjaśnić. Bo skoro ja muszę pogłówkować, aby autora zrozumieć to co dopiero początkujący.

Podobnie jest z rozgrzewką. Otwierając rozdział spodziewałem się, że seria zdjęć z biegaczem wykonującym kolejne ćwiczenia rozciągające to jakiś mały przewodnik po tych ćwiczeniach. A skąd! Zdjęcia są tylko ilustracją do ogólnikowego tekstu o rozgrzewce. Autor pisze tam o podskokach, wymachach… Natomiast seria zdjęć, która mogłaby być fajnym przewodnikiem gdyby każde zdjęcie opatrzyć komentarzem, niczemu nie służy.

Na tych przykładach widać jak mocno książka jest okrojona aby spełniała swój podstawowy cel – bycie prostą książką o prostym bieganiu. I taki jest mój główny zarzut wobec tej pozycji – książka jest tak prosta że niemal każde zagadnienie skraca i spłyca do maksimum. Jest to OK dopóki książka ma być taką miłą i przyjemną lekturą zachęcającą do biegania. Ale jeśli ktoś będzie chciał z tą książką zacząć biegać to może mieć problem. Bo nie znajdzie tutaj wiele informacji tylko wiele ogólników. Dowie się na przykład, że rozciąganie jest ważne, ale nie dowie się jakie ćwiczenia powinien wykonywać… Inaczej mówiąc – nawet dla absolutnie początkującego jest tu za mało informacji.

Podsumowanie

Nie polecam! Książka „Bieganie jest proste” jest najprostszą książką o bieganiu jaką miałem w rękach. Jest tak prosta, że aż za prosta. Wydana w twardej oprawie i dobrze rozplanowana graficznie może być fajną reklamą biegania dla kogoś kto nie lubi biega, albo nie może się do niego przekonać. Pod tym względem jest dobra bo prosta. Niestety informacje są bardzo uproszczone. Jak dla mnie za bardzo, aby z tej książki mógł skorzystać absolutny nowicjusz. Poza tym taki nowicjusz zaraz będzie potrzebował innej książki bo tu po prostu zabraknie mu informacji. Są natomiast książki dla początkujących, w podobnej lub nieco wyższej cenie, które oferują dużo więcej informacji.

REKLAMA

2 komentarze do “Bieganie jest proste – Krzysztof Mizera

  • 22.09.2015 o 00:52
    Permalink

    Taki mały offtopic – pisząc recenzję lub jakikolwiek publicznie udostępniany tekst, wypadałoby go wcześniej przeczytać i poprawić literówki jak i składnię (nie uważam, że moja jest idealna). Pisanie jest proste ale nie lekceważmy go.

    Odpowiedz
  • 08.10.2015 o 10:23
    Permalink

    ja się nie zgadzam z tą opinią. Dostałam książkę od męża na urodziny. jestem amatorką, biegam do roku 5-10 km. w Tym czasie nieco poczytałam o bieganiu więc całkowitym laikiem nie jestem. Mimo to książka dużo mi dała. Zagadnienia z fizjologii całkowicie otworzyły mi oczy na temat rzeczy, o których nie słyszałam.Ganielanie opisana jest też dieta. Oczywiście można było kilka rzeczy opisać dokładniej, tylko we wstępnie autor zaznaczał, że jest to książka dla początkujących, stąd wnioskuję, że ma być pisana jasnym i prostym językiem. ja osobiście bardzo wiele z niej wyniosłam i polecam każdemu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *