Bieganie nie jest najważniejsze

Jak nie urok to sraczka – powiedział Paweł po wyjściu od lekarza.

REKLAMA

Jaka sraczka? A taka, że jak z kolanem jest wszystko w porządku, to dla odmiany tak skoczyło mi ciśnienie i czułem się tak paskudnie, że na chwilę obecną mam zalecenie, aby nie biegać z tętnem powyżej 160. A ogólnie im mniej tym lepiej, czyli zostają mi tylko rozbiegania. W sumie, dobre i to.

To nie pierwszy raz. Już kiedyś tak miałem. Dlatego właśnie przestałem być honorowym dawcą krwi. Może i szkoda. Może oddanie krwi nie było powodem. Ale… jakby ktoś po oddaniu krwi dostał ciśnienia 180/120 i przez godzinę siedząc w pozycji embrionalnej zastanawiał się czy wykorkuje to też by zrezygnował z bycia HDK.

Tak, więc od tamtego dnia popieram honorowe krwiodawstwo jedynie biernie. Drugi raz nie mam zamiaru kusić losu.

Teraz tamten dzień wrócił. Ot tak po prostu znowu skoczyło mi ciśnienie i cały wieczór czułem się jak strzępek człowieka. Dlaczego? Nie wiem! Lekarz zrobił mi EKG, które tradycyjnie jest w porządku. Wysłał mnie też na badanie krwi i do kardiologa. Pytanie? Czy jest sens iść ścieżką Kasy Chorych czy też zrobić badania prywatnie. Szybciej na pewno będzie zrobić je prywatnie, tylko… ile za to zapłacę?

Lekarz dał mi też zalecenie, aby ograniczyć bieganie. Mam o tyle humanitarną panią doktor, że nie powiedziała, że mam nie biegać a mogę biegać na niskim tętnie. Do tego regularny pomiar ciśnienia i tętna, w międzyczasie wspomniana morfologia.

Tak, więc zanosi się, że ten rok już w styczniu zostanie spisany na straty. Zima mi przepadła przez problemy z kolanem. Na szczęście wyleczyłem. Teraz kolejne tygodnie czy miesiące przepadną na kardiologa i monitorowanie serca. Nie mam szans aby na wiosnę szybko biegać.

Na wiosnę nie mam szans na ściganie się z czymkolwiek. Póki nie będę wiedział że mogę cisnąć i biegać na wysokich tętnach to będę sobie po prostu biegał po lesie. Bez planu, bez przyspieszeń i z pulsometrem ustawionym tak żeby od 155 zaczynał krzyczeć „zwolnij!!”.

Ze startów nie zamierzam specjalnie rezygnować. Na dzień dzisiejszy odpadają zdecydowanie tylko maratony, nawet te biegane turystycznie. Dyszki i półmaratony zostawiam bez zmian. A może nawet pobiegnę ich więcej niż planowałem. Będzie mi brakowało startów więc zamiast maratonów pobiegam sobie dyszki. A co! Ten dystans nie jest zbyt długi a co za tym idzie zbyt męczący. Widzę tylko jeden potencjalny problem. Idąc tym tropem na 10 kilometrów zamiast łamać 42 minuty będę się ledwo mieścił w 60 minutach… Mam nadzieję, że tak źle nie będzie. Może się zielone światło zaświeci. Może chociaż żółte…

Natomiast co będzie na jesieni jeszcze nie wiem. W tej chwili muszę się dowiedzieć, co mi się w serduchu oddzywa. Dopóki tego nie będę wiedział, nie będę wiedział nic. A jak nie będę wiedział nic to nie będę szarżował, a biegał będę sobie ot tak turystycznie. Trudno. Bieganie bieganiem, ale zdrowie jest ważniejsze.

Tylko, ileż to można biegać na niskim tętnie? Zapowiada się długi rok…

REKLAMA

21 komentarzy do “Bieganie nie jest najważniejsze

  • 20.01.2014 o 22:25
    Permalink

    Uuuu, to niefajnie…
    Zdrowia Ci, Pawle, życzę! Szkoda sezonu, ale jednak zdrowie jest najważniejsze! Mam nadzieję, że okaże się, że to jakaś popierdółka i dostaniesz zalecenie, żeby jak najczęściej przekraczać 95% HRmax 🙂

    Odpowiedz
    • 21.01.2014 o 17:06
      Permalink

      Hehe 🙂 Myślę, że nawet jakbym był zdrowy jak koń, to żaden zwykły lekarz nigdy mi nie powie, że mam zasuwać na 95% HRmax 😉 Co innego trener…

      Odpowiedz
  • 20.01.2014 o 22:57
    Permalink

    Paweł, a może nie będzie tak źle żeby aż cały rok spisywać na straty? Dopiero 20 stycznia ; ) W każdym razie trzymam kciuki i modlę się z Twoje zdrowie! 🙂

    Odpowiedz
    • 21.01.2014 o 16:34
      Permalink

      Bóg zapłać 🙂 Może to jeszcze nie ten czas aby spisywać rok na straty, ale też nie będzie to jakiś super rok. Najpierw rehabilitacja kolana teraz znowu serducho. Potrzebuję czasu (i wyższego zakresu tętna 😉 ) aby znowu biegać na dawnym poziomie.

      Odpowiedz
  • 21.01.2014 o 00:40
    Permalink

    Trzeba być dobrej myśli. Bieganie to zdrowie, szczególnie turystyczne 🙂 Bo zeszły sezon biegałeś „trochę” więcej niż ustawa przewiduje o czym pewnie twoja pani doktor wie.
    Przy okazji planujesz półmaraton Wiązowski? Byłaby okazja pogadać.

    Odpowiedz
  • 21.01.2014 o 00:48
    Permalink

    Nie znam się na zdrowiu więc nie wiem czy to poważne. Mam nadzieję że nie, ale zupełnie cię popieram – mądra decyzja! Koniecznie to zdiagnozuj i wylecz. Dziwi mnie to że po tylu latach biegania masz taki skok ciśnienia – chociażby Scott Jurek przecież pisał że miał nadciśnienie jako dziecko a potem mu przeszło (podobno przez bieganie). Tylko tutaj może być coś zupełnie innego… no nic, życzę zdrowia raz jeszcze!

    A jak ma być poniżej 160 to wcale tak wolno nie będzie, Biegasz myślę na takim tętnie dużo szybciej niż 6:00/km, strzelam że 5:30/km spokojnie dajesz radę 🙂

    Odpowiedz
    • 21.01.2014 o 16:50
      Permalink

      Dzięki 🙂 Te 5:30 min/km jest realne, bo tyle mniej więcej teraz biegam. Choć z drugiej strony teraz na tempach mi średnio zależy 😉 Grunt aby biegać.

      Odpowiedz
  • 21.01.2014 o 08:42
    Permalink

    Pierwsza sprawa to, zamień sól na sól bez antyzbrylaczy trzeba poczytać na etykietach. Druga sprawa, to sobie kup coś do ściskania, bo jak mówią badania stres najbardziej wpływa na nasz układ nerwowy i ciśnienie. 3 dużo zielonych rzeczy typu szpinak brokuł, i wyrzucić całą chemię z diety. Tak naprawdę, dieta to podstawa. Tutaj masz resztę. Trzymam kciuki. Jedz zdrowo i zacznij się tym jarać a wszystko pomału wróci do normy. http://www.menshealth.pl/zdrowie/8-sposobow-na-nadcisnienie,4737,1

    Odpowiedz
    • 21.01.2014 o 16:54
      Permalink

      Soli akurat prawie w domu nie używam. Brokułów zresztą też 😉 Masz może gdzieś pod ręką jakieś 8 sposobów na szybkie dania z brokułów?

      Odpowiedz
      • 21.01.2014 o 16:59
        Permalink

        Paweł ja najczęściej brokuły mieszam z makaronem, tuńczykiem/kurczakiem. Do tego jakaś marchewa czy co się tam nawinie i do tego ser, sos serowy z torebki. To tak na szybko 🙂

  • 21.01.2014 o 08:46
    Permalink

    Powiem szczerze, że bieganie bieganiem i wiem, że czasem trudno samemu sobie przemówić do rozumu, zwłaszcza jeśli chodzi o pasje, ale naprawdę? Wolisz łamać kolejne minuty w startach czy jak sam mówisz, być strzępkiem człowieka? Skup się na ogarnięciu spraw zdrowotnych, bo przecież bez tego nic innego nie ma racji bytu.

    Odpowiedz
    • 21.01.2014 o 16:57
      Permalink

      Taki mam właśnie zamiar – przede wszystkim skupić się na zdrowiu. Co nie zmienia faktu, że wyników szkoda…

      Odpowiedz
      • 22.01.2014 o 09:09
        Permalink

        Wyniki nie uciekną, zdążysz jeszcze pobić wszystkie możliwe życiówki 🙂

  • 21.01.2014 o 09:25
    Permalink

    Pawle, trzymam kciuki za Twój powrót do zdrowia i do piłowania lasu 😉 wytrwałości i cierpliwości!

    Odpowiedz
  • 22.01.2014 o 18:27
    Permalink

    Paweł, trzymaj się, powodzenia i głowa do góry!

    Odpowiedz
  • 22.01.2014 o 18:51
    Permalink

    Paweł, po pierwsze przepis na brokuła:
    Po drugie – morfologia.
    Po trzecie – POTAS.
    Po czwarte – ODPOCZYNEK!!!!

    Odpowiedz
    • 22.01.2014 o 21:37
      Permalink

      Dzięki. Ja zacząłem trochę od tyłu tą Twoją listę 😉 Jeszcze tylko brokuł mi został do oswojenia.

      Odpowiedz
  • 01.02.2014 o 18:42
    Permalink

    Miałem do niedawna podobne odczucia. W listopadzie 2013 zdiagnozowany nerwiak mortona, boląca stopa, uniemożliwiająca bieganie. Dzisiaj biegam we wkładkach, z nadzieją, że nerwiak nie będzie się powiększać. Trzeba mieć nadzieje, i robić swoje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *