Bielizna termoaktywna Nessi

Zacząłem od bokserek, potem były podspodenki i koszulka aż w końcu doczekałem się całości. Jesienią Nessi wypuściło na rynek zestawy bielizny termoaktywnej długiej. Teraz już jestem w stanie opakować się niemal cały w Nessi. I odkąd temperatury spadły w rejony zera skwapliwie z tego korzystam.

REKLAMA

Materiał

Zacznijmy od informacji teoretycznych. Materiał w teorii składa się z:

  • Polipropylen 46%,
  • Poliamid 48%,
  • Elastan 6%.

W praktyce natomiast pierwsze, co się rzuca w oczy jest fakt, że z wierzchu i od spodu jest to materiał nieco inny. Raz, że różni się kolorystycznie, bo z wierzchu jest czarny a od spodu szary. Dwa, że jest to po prostu nieco inny materiał. Wierzch przypomina klasyczny bieliźniany materiał termoaktywny. Natomiast spód to coś, co wygląda na bardzo cienką powłokę z miękkiej gąbki. W teorii ten lekko gąbczasty materiał to „sucha warstwa dystansowa” ten z wierzchu to „warstwa odprowadzająca”. Zweryfikować dokładne działanie ciężko. Mi wystarczy jedno stwierdzenie – działa!

Materiał jest też zróżnicowany pod względem struktury. W miejscach, które bardziej się pocą jest jakby grubszy i fakturowany. Różnicę ta widać i czuć dotykając materiał dłonią. Dzięki temu ma w bardziej newralgicznych miejscach lepiej chłonąć pot i go odprowadzać od skóry. Znowu ciężko to zweryfikować, ale w każdym razie – działa!

Bielizna Termoaktywna Nessi - materiał

Bielizna bardzo dobrze odprowadza pot. Górna i dolna część kompletu jest pod tym względem taka sama. Jest to też zasługa dobrego dopasowania do ciała. Bo jeśli bielizna ma działać to musi chłonąć pot bezpośrednio ze skory. W trakcie treningu tego specjalnie nie czuć. W trakcie treningu interesuje mnie, aby pot, którego nie brakuje mi nie przeszkadzał. Interesuje mnie też żeby mi było ciepło. I na obydwie te rzeczy ciężko w bieliźnie od Nessi narzekać.

Natomiast po treningu…. Hmmm…. Po treningu można zaobserwować kilka rzeczy. Pierwsza, że materiał bielizny jest stosunkowo suchy. Zdecydowanie więcej potu z niego odparowało niż zostało wchłonięte. Drugą rzeczą jest fakt, że po mocniejszym bieganiu w dwóch warstwach – bieliźnie i bluzie – to da druga warstwa bywa bardziej mokra. I nie mam na myśli padającego deszczu. Tak po prostu działa ten materiał.

Występuje w czterech rozmiarach. Dla mężczyzn są to rozmiary: M, L, XL/XXL. Dla kobiet: S, M, L. Przy czym jeżeli jesteś na pograniczu dwóch rozmiarów to wybierz ten mniejszy. Materiał jest szalenie rozciągliwy, a bielizna termoaktywna (będę to powtarzał) najlepiej działa, kiedy jest blisko ciała.

Zestawy bielizny męskiej i damskiej różnią się też wersjami kolorystycznymi. Mężczyźni mają do dyspozycji jeden i jedyny słuszny kolor czarny. Kobiety oprócz czarnego mogą wybrać komplet niebieski. Tyle o kolorach.

Góra zwana koszulką

Góry używam zdecydowanie częściej. Górna część ciała mniej pracuje podczas biegu, więc szybciej się wychładza. Dlatego też koszulki używam już praktycznie, poniżej 5 stC. Producent podaje, że można jej używać już od 10 stC. Dla mnie to trochę za dużo. No chyba żeby ubierać na bieliznę od razu t-shirt. Wtedy mogłoby to działać w 10 stC. Natomiast w przypadku takiej właśnie temperatury i założenia na bieliznę lekkiej bluzy, jest mi nieco za ciepło. Kiedy temperatura spada do 5 stC – wtedy robi się idealnie.

A w jakim największym mrozie można z bielizny korzystać? Ciężko powiedzieć. Według producenta nawet do -25 stC. Pewnie tak jest, bo sama bielizna to tylko pierwsza warstwa. To jak nam będzie ciepło zależy raz, że od jakości samych warstw. Dwa, że od ich ilości i dopasowania do pogody. W trzech warstwach było mi równie dobrze, co w dwóch. Na mróz wystarczą.

Bluza jest wygodna i komfortowa. To pierwsza szeroko pojęta koszulka termoaktywna, która się na mnie opina. Mam porównanie z koszulką termoaktywną z krótkim rękawem. Ta opinająca jest dużo bardziej komfortowa w noszeniu.

Szwy są płaskie lub ich nie ma. Mogę je nawet policzyć. Jeden wzdłuż rękawa. Drugi zszywający rękaw z korpusem. Trzeci, czwarty i piaty służą wszyciu ściągaczy wokół szyi, pasa i nadgarstków. Więcej nie ma. Sam korpus wykonany jest bezszwowo, co mi się bardzo podoba. Natomiast te szwy, które już są, bo być muszą, są płaskie i nieuwierające.

Jedyną rzecz, która mnie trochę w bluzie uwiera jest jej długość. Na sucho przed treningiem czy zakładając ją pod spód cywilnych ciuchów jest ok. Ale kiedy biegam lub (w szczególności) jeżdżę na rowerze to mi bluza ucieka do góry. Muszę pamiętać, aby za każdym razem wpuścić ją w kalesony czy podspodenki. Wtedy się trzyma.

Aha. I jeszcze jedna ciekawostka. Aktualnie biegam, co dwa dni po 11-12 kilometrów. Piorę ciuchy biegowe średnio raz w tygodniu. Bluzy nie prałem już od dłuższego czasu. Dwa czy trzy tygodnie biegałem w niej na gołe ciało. Nie powiem, że nie śmierdzi, bo czuć z niej zapach treningu. Ale też nie jest to jakiś straszny odór. Niektóre, w szczególności tanie rzeczy, śmierdzą gorzej już po jednym treningu. Lecz mimo wszystko koszulka ma pewną miejscówkę w najbliżej kolejce prania. W nieskończoność nie będę jej testował, bo ani to mile ani przyjemne. Poza tym każdy materiał z czasem traci nieco swoje antysmrodowe właściwości.

Bielizna Termoaktywna Nessi

Dół zwany getrami, czyli kalesony

Getry? Hmm… Ja bym powiedział, że kalesony. Może i określenie kalesony ma gorsze skojarzenie niż getry, lecz jest bardziej odpowiednie. Bo to są kalesony.

To chyba pierwsze kalesony, w których chętnie chodzę. A raczej nie pałam do nich wrodzoną niechęcią. Też pewnie dlatego, że to sprzęt biegowy. Kaleson używam zdecydowanie rzadziej niż koszulki. Tak jak koszulka sprawdza się już od 5 stC, tak dla kaleson pierwszą temperaturą, w jakiej ich używam jest 0 stC. Około zera używam ich z lekkimi długimi spodniami biegowymi i jest to dobre rozwiązanie. W przypadku, kiedy w tej samej temperaturze chcę założyć na nogi lekko ocieplane legginsy – z kalesonami jest w nich za ciepło. Tak wiec powyżej zera – zwykle długie legginsy. Około zera i mały mróz – kalesony z cienkimi legginsami lub jedne ocieplane legginsy. Duży mróz – kalesony i ocieplane legginsy. Tej ostatniej opcji jeszcze nie testowałem. Czekam na mniej niż -10.

Komfort noszenia jest podobny do bluzy. O ile oczywiście nie ma nikt nic do kaleson. Szwy podobnie jak w bluzie ograniczone są do minimum. Jeden wielki i główny szew znajduje się na wewnętrznych częściach nogawek i w kroczu. Mniejsze znajdują się przy ściągaczu w pasie i w kostkach. Dzięki temu jednemu dużemu szwowi, całe spodnie wykonane są raptem z dwóch kawałków materiału. Ten główny kawałek tkaniny stanowi jakieś 95 % powierzchni. Drugi to taka mała wstawka w kroczu. Szwy, podobnie jak te w bluzie, nie obcierają i nie uwierają.

Kaleson raczej nie da się nosić bez bielizny typu bokserki czy podspodenki. W samych kalesonach mam, jakby to powiedzieć, trochę za luźno.

Plusem kaleson jak i bluzy jest ich uniwersalność. Nie wyglądają przypałowo i spokojnie można je zakładać na co dzień. Już tak robiłem. Bielizna była też pierwszą rzeczą jaką założyłem od razu po wyjściu z wody na morsowaniu. Grzała mnie sto razy lepiej niż powiewające bojówki.

Sprzedawane oddzielnie

Pierwotnie bielizna występowała w formie kompletów. Góra i dół razem. Od niedawna dostępna jest także oddzielnie. Można kupić sama koszulkę, która kosztuje 120 złotych lub same getry/kalesony również za 120 złotych. Cały komplet natomiast jest nieco tańszy niż poszczególne elementy i kosztuje 229 złotych. Oszczędzamy 11 złotych – akurat żeby dokupić sobie jeszcze skarpetki

Podsumowując

3,0/5

Podsumowując jestem zadowolony. Nie jestem w stanie nazwać bielizny od Nessi najlepszą, bo to moja pierwsza bielizna, więc ciężko mi o punkt odniesienia. Wiem, że jest mi w niej ciepło i tego efektu nie osiągnąłbym w inny sposób. Ma mało płaskich szwów, jest wygodna i przyjemnie mi się w niej chodzi, biega i jeździ. W niczym mnie nie krępuje. Jest to też produkt na tyle uniwersalny, że można go używać również na co dzień.

REKLAMA

10 myśli na temat “Bielizna termoaktywna Nessi

  • 17.01.2014 o 09:14
    Permalink

    Mam pytanie – w taką pogodę jak teraz – śnieg, mokro, ślisko itp. – przerzucasz się np. na siłownię, czy też trenujesz mimo wszystko? Mi najbardziej przeszkadza śliska nawierzchnia, chodniki są oblodzone, a szkoda byłoby skręcić kostkę i mieć dłuższą przerwę w treningach (a półmaraton warszawski za pasem:). Myślałam o jakichś nakładkach z kolcami na buty. Jak pisałam – problemem nie jest dla mnie śnieg, tylko oblodzona nawierzchnia. Jakieś rady?
    Z góry dzięki, bardzo fajny blog:)

    Odpowiedz
    • 19.01.2014 o 12:21
      Permalink

      Również dziękuję 🙂 Ja biegam bały rok. Na siłownię się nie przerzucam nigdy, bo mniej lub bardziej regularnie ćwiczę cały czas w domu.

      Natomiast co do oblodzonej nawierzchni, to z mojego punktu widzenia, najlepiej mieć na zimę i chlapę buty z bardziej agresywnym bieżnikiem. Do nakładek mam mieszane uczucia. Choćby rok temu na Biegu Łosia w Kampinosie miałem przyjemność widzieć niejedne takie pogubione nakładki. Zresztą to nie jedyny przykład kiedy słyszałem o tym, że ktoś je zgubił. Dlatego wolę buty z agresywniejszym bieżnikiem. Ich nie zgubię.

      Odpowiedz
  • 20.01.2014 o 19:10
    Permalink

    ta koszulka jest zakładana od razu na ciało?

    Odpowiedz
      • 20.01.2014 o 22:53
        Permalink

        Ok. bo właśnie nie wiem jak się ubrać na taką pogodę jak teraz. Myślałem o takiej ‚koszulce’ + jakaś bluza luźniejsza też termoaktywna no i chyba coś jeszcze na to bo przy odczuwalnej temp. -8 raczej 2 warstwy nie wystarczą.

  • 21.01.2014 o 15:07
    Permalink

    Z produktów jakie mam od Nessi zdecydowanie najwyżej oceniam skarpetki, są naprawdę godne polecenia( dobry stosunek jakości do ceny, szczególnie jak się skorzysta z promocji). Godne uwagi są też bokserki termoaktywne, wygodne, choć bardzo szybko się zmechaciły. Natomiast w koszulce termoaktywnej niemal od razu zrobiła się tkz harmonijka pod szyją. Koszulka jest bardzo cienka, stąd na zimę jako pierwsza warstwa nie nadaje się za bardzo. Mam komplet bielizny termoaktywnej z Gatta Activ i muszę przyznać, że jest dużo lepsza od Nessi i śmiało mogę ją polecić. Jest jak druga skóra i do 0 stopni można spokojnie biegać w jednej warstwie.

    Odpowiedz
  • 14.02.2014 o 13:46
    Permalink

    Witam.

    Właśnie skompletowałem sobie zestaw do biegania w Nessi: bieliznę, bluzę, czapkę, komin, skarpetki kompr.
    Mam pytanie. Jak dobrze zrozumiałem (jeżeli temp. jest odpowiednia) można biegać w samej bieliźnie bez konieczności zakładania np. dodatkowych spodni biegowych ? A w chłodniejsze dni dołożyć bluzę.

    Odpowiedz
    • 14.02.2014 o 23:22
      Permalink

      Hmmm… Biegania w samych kalesonach nie próbowałem i mimo wszystko stosowałbym je jako pierwszą ale nie ostatnią warstwę. Czyli spodnie to podstawa a w zależności od temperatury dokładamy kalesony. Góra czyli koszulka natomiast jest bardziej praktyczna i od biedy można jej używać jako jedynej warstwy. Niemniej jednak lepiej jest używać etatowo bluzy, a w zależności od temperatury zakładać pod spód bieliznę (kiedy jest zimniej) lub zwykłą koszulkę (kiedy jest cieplej).

      Odpowiedz
  • 09.02.2016 o 22:52
    Permalink

    Prosze mi powiedziec czy mozna biegać w samej bieliźnie? Prosze o szybka odpowiec gdyz chcialabym kupic ja mezowi na walentynki 🙂

    Odpowiedz
    • 10.02.2016 o 06:41
      Permalink

      Jeśli ktoś lubi biegać w dopasowanych koszulkach to chodzi o górę to tak. Sam tak kilka razy biegałem i było OK 🙂

      Z dołem (kalesonami) to niestety nie przejdzie. Widać że to bielizna, a nie legginsy 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *