Co można, a czego nie można, w butach biegowych?!

Czy w butach do biegania można chodzić? A czy można w nich ćwiczyć? To dwie najpopularniejsze „czy można” jakie zdarza mi się słyszeć na co dzień podczas pracy w Sklepie Biegacza. Może brzmi to dziwnie, ale odpowiedź najczęściej zaczyna się od „to zależy”.

REKLAMA

Co więc można a czego nie można z butami do biegania. Czy można w nich:

Chodzić?

Tak. Generalnie but do biegania jak sama nazwa wskazuje służy do biegania. Chodzenie to jednak ten sam ruch (przetoczenie z pięty na palce) co bieganie, tylko mniej intensywny. Również bardzo istotna jest tutaj wygoda którą zapewnia amortyzacja buta biegowego. Tak więc zdecydowanie tak. Buty do biegania bardzo dobrze sprawdzą się podczas chodzenia. A jeśli ktoś chodzi bardzo dużo to dobrze amortyzowany but do biegania będzie najlepszym wyborem spośród wszystkich butów.

Ćwiczyć?

To zależy co znaczy dla ciebie „ćwiczyć”? Jeśli ćwiczenia to trening ogólnorozwojowy, siła biegowa czy sprawność będąca uzupełnieniem treningu biegowego to tak. W jednych butach i pobiegasz i zrobisz ćwiczenia. Jeśli od czasu do czasu wylądujesz w nich na sali treningowej to też nic się nie stanie. Ale jeśli chcesz regularnie…

Ćwiczyć na siłowni czy przerzucać ciężary?

Nie. W przypadku kiedy ćwiczenia to dla ciebie regularny trening na sali, crossfit, kalistenika (trening z wykorzystaniem masy ciała), czy trening z wolnymi ciężarami to but do biegania nie będzie dobrym rozwiązaniem. Jego miękkość która jest komfortowa podczas biegania, chodzenia czy ćwiczeń ogólnorozwojowych nie będzie w ogóle wykorzystywana. Ba! Może tylko przeszkadzać i nie zapewniać odpowiedniej stabilności. Generalnie jak przerzucasz żelastwo to amortyzacja jest ci zupełnie zbędna. Na siłowni, szczególnie na wolnych ciężarach dużo lepiej i pewniej jest w butach treningowych przeznaczonych do treningu na sali.

Jeździć na rowerze?

Tak i nie. Podobnie jak z ćwiczeniami. Jeśli rower to dla Ciebie weekendowy wypad na działkę lub pokręcenie się po okolicy to nikt Ci nie zabroni założyć butów biegowych. Przy rekreacyjnej jeździe nawet nie zauważysz różnicy. Ja mając do wyboru kilkadziesiąt par butów, „na rower” najczęściej wybieram coś z tych lżejszych, mniej amortyzowanych – w takich czuję się swobodniej. Ale jak masz jedną parę to od okazjonalnej przejażdżki rowerowej nic im się nie stanie.

Natomiast im dalej w las, im dalej od domu, im większe prędkości i bardziej regularne kręcenie to sam poczujesz, że potrzebujesz typowo rowerowych butów. A może nawet tych „wpinanych”, czyli SPD. Wybór podobnie jak w butach do biegania jest bardzo duży.

Chodzić po górach?

Tak i nie. Znów zacznę od „to zależy” o jakim chodzeniu mówimy. Jeśli okazjonalnym wypadzie w góry to tak samo jak buty biegowe sprawdzą się podczas okazjonalnych ćwiczeń czy jazdy na rowerze tak samo buty do biegania w terenie sprawdzą się podczas chodzenia po górskich szlakach. Należy przy tym bardzo pamiętać o słowie „okazjonalnym”. Jeśli chcesz chodzić po trudnych technicznie szlakach to typowy but trekkingowy będzie zdecydowanie lepszy. Dlaczego? Z racji jeszcze bardziej pancernej, często wodoodpornej cholewki, lepszego zabezpieczenia kostki i generalnie większej wytrzymałości na wszystko co można spotkać w górach. But do biegania po górach w porównaniu z tym trekkingowym to bardzo delikatna konstrukcja.

Grać w tenisa?

Zdecydowanie nie. Kluczowa jest tu specyfika ruchu. But do biegania jest stworzony do pracy „w przód” i tylko „w przód”. W końcu biega się do przodu. But tenisowy musi natomiast wytrzymać bardzo dużo ruchów i naprężeń bocznych. Buty do biegania nie są kompletnie na te naprężenia przygotowane. Widywałem kilkukrotnie buty biegowe które były używane do tenisa. Po kilku razach cholewka po ich zewnętrznej/odśrodkowej stronie rwała się na strzępy. Chyba żadna inna aktywność tak skutecznie i tak szybko nie niszczy butów biegowych.

Pływać?

A komuś w ogóle przeszło przez myśl, że w butach do biegania można pływać?! Tak. Raz usłyszałem taką teorię i nie było to żart. Więc sprostuję – w butach do biegania, nawet tych triathlonowych, nie można pływać. Choć pokusa aby podczas triatlonu czy duathlonu mieć jedne buty od momentu wejścia do wody do przebiegnięcia przez linię mety może być duża. Można by też nie zdejmować pianki po wyjściu z wody… Byłoby jeszcze szybciej… Przyjemniej w strefie zmian…

A wy?

Wniosek jest jednak taki, że jak sama nazwa wskazuje – but do biegania najlepiej sprawdzi się podczas biegania oraz chodzenia. W przypadku innych aktywności najczęściej odpowiedź zaczyna się od „to zależy”. Okazjonalnie – najczęściej tak. Regularnie – najczęściej nie, bo każda dyscyplina i aktywność ma swoje własne dedykowane obuwie.

A wy? Do czego jeszcze potraficie wykorzystywać swoje buty biegowe?

REKLAMA

6 thoughts on “Co można, a czego nie można, w butach biegowych?!

  • 25.09.2020 o 21:13
    Permalink

    Buty do biegania – tylko do biegania, czasem do auta – żeby podjechać na trening. Startowe zakładam tylko na start.
    Buty do biegania na biegowej emeryturze – casual, plac zabaw, błoto z psem… itd… itp (Nike Shield super na zimę)

    Odpowiedz
  • 25.09.2020 o 21:42
    Permalink

    Ja po wczorajszych interwałach i dzisiejszym wybieganiu (23 km) miałem rozważania, że w Ghost 13 to bym: po pierwsze: poszedł do ślubu…ale jestem po 15 latach po ślubie czyli odpada…po drugie: poszedł spać do łóżka ale żona raczej nie będzie zadowolona czyli odpada.. A po trzecie po dzisiejszy treningu, chcę aby mnie pochowała w Ghostach….w końcu to but uniwersalny 😉

    Odpowiedz
    • 26.09.2020 o 17:46
      Permalink

      Uniwersalność Ghostów jest powszechnie znana 😉 ale właśnie wzniosłeś ją na wzniosłeś ją na zupełnie nowy poziom 😀

      Odpowiedz
  • 26.09.2020 o 09:28
    Permalink

    Istnieje typ butów do biegania, w których można pływać – to buty do swimrunu, czyli sportu łączącego naprzemienne pływanie w wodach otwartych z biegiem przełajowym. Jak można pływać w takich butach – a no najlepiej kraulem 🙂

    Odpowiedz
  • 26.09.2020 o 21:17
    Permalink

    Dożynki.
    Tak nazywam buty, które już swoje przebiegły i zamiast biegania służą do casualowego chodzenia. Oczywiście po wypraniu, bo emerytowane buty przepiera się bez obaw. Zazwyczaj upper bywa w nich w niezłym stanie. Midsole uklepany ale wizualnie też nienajgorzej. Natomiast outsole to już argagamedon.
    I jest jeszcze jedna aktywność: spacerowanie brzegiem morza z okazjonalnym zamoczeniem emerytowanych butów. Dożynki mimo wszystko się do tego nie nadają. Przewiewna cholewka jest zbyt słabą barierą dla piasku. I po kilkuset metrach nie idzie iść.
    Odnośnie chodzenia po górach, dodałbym, że biegowe buty mają zbyt miękką, poddającą się kamulcom podeszwę. I nie chodzi o to, że się zniszczy ta podeszwa. Chodzi o stopy. Już po godzinie masażu stóp nierównym górskim podłożem stopy przechodzą w tryb obolały.

    Odpowiedz
  • 28.09.2020 o 20:33
    Permalink

    Hoka Speedgoat idealne do chodzenia po górach, nawet na emeryturze oiledotrwają.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *