Mam 3 lata!

Trzy lata to szmat czasu. W sam raz, aby przepoczwarzyć się z „couch potato” w „forrest runnera”. Nie, nie, nadwaga nigdy nie była dla mnie jakąkolwiek motywacją. Ciężko by mnie motywowało coś, czego nigdy nie miałem. Ale faktem jest, że dokładnie 3

Czytaj dalej

Ucieczka przed burzą

Wrześniowy wieczór. Taki sam jak ten wczorajszy i prawdopodobnie taki sam, jaki będzie jutro. Nie za zimno, nie za ciepło. Lekki wiaterek i chmurki przemykające gdzieś tam na coraz bardziej zaciemnionym niebie. Dobry czas na bieganie. Dobry jak każdy inny.

Czytaj dalej
REKLAMA

IMPACT Winiec Triatlon – tam i z powrotem

Zaczęło się w sobotę, 6 sierpnia 2011 roku o godzinie 5:30. O tej godzinie wstałem. Powyłączałem jednak bezużyteczne budziki i zacząłem się szykować. Camela już wcześniej miałem spakowanego. Tak samo miałem naszykowaną kupkę z ubraniami na dziś. Co ciekawe, wcale nie czułem

Czytaj dalej

Sylwestrowa kontuzja

Pewnie już każdy wie (lub powinien wiedzieć), że biegając lubię sobie utrudniać życie. Czasami tylko zdarza się, że to utrudnianie przybiera taką formę, że gdyby mi ktoś coś takiego zaproponował jeszcze przed wyjściem na dwór, to powiedziałbym, że oszalał. A jak ja

Czytaj dalej

Poranne wybieganie

Kolejna zima, czyli powrót do nocnych biegów. A może nie tyle powrót do nocnych, tylko same przez się stały się nocne. Godziny wyjść na dwór się nie zmieniły i zasadniczo oscylują pomiędzy 18:00 a 21:00. Tyle, że w tych godzinach jest już

Czytaj dalej

Tak przebiegłem 2 000 kilometr

No i się dorobiłem swojego jubileuszu! Jubileusz jak jubileusz, może trochę na siłę. Może też dlatego, że o 1000 km nic nie napisałem. Teraz to choć w części nadrobię, bo zarówno 1000 km jak i 2000 km to kolejna granica, którą udało

Czytaj dalej
REKLAMA

Moje pierwsze roztrenowanie

Po maratonie zacząłem się wdrażać w idee Jurka Skarżyńskiego. I tak miałem sam z siebie postanowienie, że dam sobie na luz po Maratonie Warszawskim, więc dałem. Literatura zalecała podobnie. W książce pisało, żeby odpocząć od biegania i nie biegać w ogóle, ale

Czytaj dalej

Gleba

Mieszkam na Mazowszu. Teren raczej nieprzyjazny biegaczom lubiącym góry czy chociażby pagórki. Lasu mam na przełaje, ale to zawsze są płaskie przełaje. Z mojego punktu widzenia jest tylko jedno sensowne miejsce, gdzie da się pobiegać pod górę ? Międzyborów.

Czytaj dalej

Bieganie w słońcu zabija!

Lato – najgorsza pora roku na bieganie. Mogę… Ba! Lubię biegać w śniegu, w deszczu, a nawet w siarczystym mrozie. Ale w upały nienawidzę. Co nie znaczy, że nie biegam. Nie mam innego wyjścia. No, chyba że za inne wyjście potraktować uwalenie się

Czytaj dalej

Pierwsza „połówka”

Pisałem już, że od maja zacząłem wydłużać dystanse. Godzina biegania przestała być problemem, więc w weekendy zacząłem biegać po półtorej godziny. Po kilku tygodniach i to przestało być problemem. Zacząłem się zbliżać do granicy 2 godzin. Pierwszy atak (może nieco zbyt wielkie

Czytaj dalej