Compressport ForQuad – kompresyjne opaski na uda

Jedni w nią wierzą. Inni wręcz przeciwnie. Kompresja, bo o niej mowa, pojawia się najczęściej na łydkach i stopach. Skarpety kompresyjne to częsty widok na zawodach. Sam z nich regularnie korzystam i jestem ich fanem. Natomiast w ostatnim czasie wyszedłem poza ten schemat i miałem możliwość biegania w czymś, co w ofercie Compressportu zawsze mnie intrygowało – opaskach na uda ForQuad.

REKLAMA

Teoria

W teorii ForQuady to rozszerzenie kompresji stosowanej na łydkach. Idea jest dokładnie ta sama. Mają uciskać mięśnie i dzięki temu poprawiać przepływ krwi tak, aby nie zalegała w żyłach. Niezaleganie krwi (ani innych produktów przemiany materii) w mięśniach sprawia, że nogi nie nabrzmiewają i są lżejsze, co przekłada się na większy komfort podczas bardzo długiego wysiłku. Rozwiązanie te jest dedykowane przede wszystkim triatlonistom i ultrasom, bo oni poddają swoje organizmy najdłuższym wysiłkom. A kompresja ma to do siebie, że działa na naprawdę długich dystansach. Maraton to dla nich rozgrzewka.

Opaski występują w kilku, dokładnie czterech, wersjach kolorystycznych oraz w kilku, również czterech, rozmiarach. Kluczem jest tu obwód uda nad kolanem i pod pachwiną. To według nich dobiera się rozmiar. Ja mam 38 nad kolanem i 55 poniżej pachwiny i według rozmiarówki odpowiedni jest zarówno rozmiar T1 jak i T2. Wybrałem ten, w którym mieszczę się bliżej środka przedziału a więc T2 i jest to rozmiar odpowiedni.

Wykonane są ze specyficznego materiału. Nie wiem jak się dokładnie nazywa i ciężko go opisać. Jest to taka bardzo cieniutka, ale jednocześnie wytrzymała i rozciągliwa, gęsta siateczka. Gładka w dotyku, ale tez taka trochę nijaka. Takiego materiału jeszcze w rekach nie miałem. Jest to zupełnie coś innego niż tkaniny stosowane w skarpetach kompresyjnych takich jak FullSocks. Jest to za to ta sama tkanina, co w dużo popularniejszych opaskach na łydki Compressport R2.

Compressport ForQuad - detale

Zakładanie ich nie jest specjalnie skomplikowane. Wystarczy „tylko” wciągnąć na uda. Nie jest to ani specjalnie skomplikowane ani też takie całkiem łatwe. Opaski tak mocno opinają uda, że po założeniu nie ma szans by je poprawić. Najlepiej zdjąć i założyć jeszcze raz. Będzie szybciej i bez nerwów.

Jakby tego było mało, aby opaski perfekcyjnie trzymały się na nogach w każdej sytuacji ich górna krawędź od wewnątrz pokryta została guzkowatym silikonem. To dodatkowe zabezpieczenie przed zsuwaniem się ich z nóg.

Specyficzny materiał ma też jedna bardzo praktyczna cechę. Bardzo słabo chłonie wodę i bardzo mało jej chłonie. Nie miałem okazji w nich pływać jak rasowi triatloniści, bo głupio iść na basen w ForQuadach a potem pokazać swojego pokracznego kraula. Niemniej jednak zanurzyłem się w nich w wannie wypełnionej wodą i efekt był interesujący. W pierwszej chwili materiał nie przyjmuje wody i spływa po nim jak po kaczce. Dopiero po kilku chwilach intensywnego polewania wodą lub wręcz zanurzenia się w niej robi się „mokry”.

Po wyjściu z wody materiał nadal jest mokry ale nie na tyle aby ciekło po udach i łydkach. Mimo że jest mokry to wcale a wcale nie przeszkadza w komforcie chodzenia. Nie ma też większych różnic w zdejmowaniu ich na mokro. Natomiast kiedy już je zdjąłem i wziąłem w rękę, miałem wrażenie jakbym trzymał w ręku odwirowane pranie. Dało się je wyząć, ale wody wiele w nich nie było.

Bieganie

Używać opaski rozpocząłem przed Maratonem Warszawskim i kontynuowałem przez kolejne zawody w Poznaniu i Kampinosie. To właśnie wtedy kompresja na udach powinna robić różnicę lub też powodować, że tej różnicy nie będzie. Na krótszych nawet 20 kilometrowych wybieganiach nie liczyłem na jakieś oszałamiające spostrzeżenia.

Compressport ForQuad - z góry

Plusem ForQuadow jest na pewno to, że po założeniu trzymają się ud w jednym i tym samym miejscu. Nie przesuwają się, nie uwierają. Górny, silikonowy pasek też trzyma się w jednym i tym samym miejscu i nie podwija.

W opaskach zwraca też uwagę ich uniwersalność. W spodenkach kompresyjnych nie wypada chodzić poza treningiem choćby dla wygody. W długich skarpetach kompresyjnych też trochę dziwnie i niewygodnie chodzi się na co dzień. Natomiast opaski są jeszcze bliżej ciała niż skarpety, spodenki czy nawet bielizna. Opaski to taka druga syntetyczna skóra. Można na nie zakładać wszystko i w każdych warunkach. Można je zakładać pod strój biegowy, można w ramach regeneracji nosić je pod ubiorem cywilnym, można się w nich kąpać… i zapewne robić jeszcze kilka innych rzeczy.

Dzięki temu mięśnie są trzymane bardzo dobrze. To jest tak na prawdę coś, co w nich czuję najlepiej. Uda, w przeciwieństwie do stóp i łydek, nie mają tendencji do puchnięcia i zalegania krwi po długim wysiłku, więc tego aspektu kompresji w ForQuadach nie widzę. Natomiast uda to dużo więcej i to w dodatku dużych mięśni. Dlatego też to właśnie ich trzymanie czuję tak bardzo. Mam wrażenie, że ForQuady lepiej trzymają mięśnie ud niż analogiczne FullSocky trzymają moje łydki.

Natomiast magicznego przełożenia kompresji i ucisku na sam bieg nie odczułem. W skarpetach kompresyjnych największą różnicę czuć przede wszystkim po tych najdłuższych treningach i zawodach. Wtedy to kompresja robi różnicę. Skompresowane mięśnie dużo szybciej dochodzą do siebie niż te kompresji pozbawione. Tutaj tego nie czuję. Po biegach w ForQuadach uda były podobnie ociężałe i podobnie bolały co po biegach bez nich. Tak więc, trzymanie mięśni – tak, mniej zmęczone nogi po treningu – niekoniecznie.

Compressport ForQuad - z przodu

Podsumowując

ForQuady mają w sobie coś fajnego, ale mnie nie przekonały. Są wykonane solidnie z bardzo cienkiego i elastycznego materiału. Są jak druga skóra, nie chłoną wiele wody i szybko schną. Dzięki temu są niesamowicie uniwersalne. Bardzo dobrze też trzymają mięśnie i nadają się do każdej z dyscyplin triatlonowych, a także do noszenia ich pod odzieżą cywilna w okresie regeneracji. Niemniej jednak nie czuję w nich aż takiej różnicy by powiedzieć – Wow! To na prawdę coś świetnego. Po maratonie zmęczenie w udach było takie samo jak gdybym nie miał opasek. I właśnie dlatego mnie nie przekonały.

Natomiast czy warto kupić? To zależy, w jakich zawodach startujesz. Jeśli startujesz w triatlonie lub ulramaratonach to tak. ForQuady przydadzą Ci się na najdłuższych i najbardziej wymagających dystansach. Jeśli startujesz w maratonach pożytek z nich będzie mniejszy. Natomiast, jeśli maraton to dla ciebie za dużo to ForQuady nic ci nie dadzą.

ForQuady a także inne produkty Compressportu są do kupienia w sklepie TriCentre.pl

REKLAMA

6 thoughts on “Compressport ForQuad – kompresyjne opaski na uda

  • 09.11.2013 o 18:55
    Permalink

    Też biegam w ForQuad’ach, ale biegam w nich tylko w górach i tak naprawdę, tam kompresja sprawdza się znakomicie.

    Odpowiedz
  • 17.11.2013 o 16:03
    Permalink

    zauważyłem że w maratonie na dalszych kilometrach doskwiera mi strasznie twardość ud. Zastanawiam się czy taki wynalazek mi pomoże….tylko czemu to cholera jest takie drogie ???

    Odpowiedz
  • 05.10.2014 o 10:43
    Permalink

    opaski compressport służą także do regeneracji, a więc najlepiej używać ich podczas treningu/wyścigu, jak i po nim. Regeneracja jest dużo lepsza. Mam opaski na łydki, często dojeżdżam rowerem (z domu na basen, na trening i do szkoły). Jest to krótki wysiłek, ale zakładam je po treningu i czuję naprawdę dużą różnicę. Nie mówię tego, bo wydałem kasę, bo właśnie dostałem je za darmo ;p

    Odpowiedz
  • 31.03.2015 o 19:49
    Permalink

    Jak wysoko siegaja te opaski, mam pewien problem z obtarciami wewnatrz ud, przy duzej wilgotnosci, musze znalezc rozwiazanie – wiadomo getry, ale jak wypadaja te opaski? – czy siegaja az do pachwin czy ponizej (ile?). Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 01.04.2015 o 09:25
      Permalink

      Do pachwin na pewno nie sięgają (no chyba że się uprzesz 😉 ) i po normalnym założeniu mam tak 8 do 10 centymetrów do pachwiny (zależy jak liczyć).

      Odpowiedz
  • 16.11.2016 o 17:15
    Permalink

    Założyłem opaski na łydki na Maraton warszawski i wcale nie czułem skurczu w łydkach.Żałowałem ,że nie miałem opasek na udach-one najbardziej mnie bolały na mecie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *