Dlaczego nie warto biegać z przeziębieniem

Dopadł mnie! Mały paskudny i włochaty. Pociągający jak gluty z nosa. Chropowaty jak moje podrażnione gardło. Wirus przeziębienia we własnej postaci. Wirus z pozoru niegroźny i teoretycznie łatwy do pozbycia, lecz wymagający podjęcia pewnych kroków.

REKLAMA

Aby pozbyć się go jak najszybciej, zrobiłem sobie kilka dni wolnego od biegania.

Nie jestem mocno chory. Nie katuje się lekami, a ograniczam się do starych dobrych sposobów typu owijanie się szalikiem, łykanie witaminy C i faszerowanie się sokiem z cytryny i miodem. Cytrynę z miodem bardzo lubię, wiec taka kuracja to wręcz przyjemność. Aha… No i od kilku dni nie biegam.

Kilka dni wolnego przy przeziębieniu mi nie zaszkodzi. Kilka dni wolnego mi nawet pomoże. Dlaczego?

Po pierwsze: Szybciej wyzdrowieję!

Na cholerę mam się katować biegając przy przeziębieniu? Coś mi to da? Niewiele, poza zaspokojeniem mojego wewnętrznego „ego”, które będzie uważało się za twarde i niezwyciężone, bo biega z choroba. Ale tak biegając ryzykuję, że tej choroby tak szybko się nie pozbędę. W końcu każdy trening, to wystawianie się na zimne powietrze, które nie służy przeziębionym drogom oddechowym. A przecież, skoro organizm jest słabszy i walczy z wirusem, to po co mu jeszcze dokładać problemów?

Poza tym biegając z przeziębieniem zapewne ograniczył bym swoje bieganie do luźnych rozbiegań, które tak na prawdę niewiele ćwiczą, a głownie podtrzymują, to co już wytrenowałem. Takie bieganie nic by mi nie dało, poza nabijaniem kilometrażu, a przy obecnych warunkach ryzykowałbym szybki powrót do zdrowia. W konsekwencji do swojego normalnego biegania wróciłbym prawdopodobnie dużo później. Nad forma na kolejne zawody tez bym zaczął pracować później.

I właśnie w ten sposób stawiam sobie pytanie: Czy chce przez kilka tygodni, ograniczać bieganie przez przeziębienie, czy dać sobie kilka dni, na wyzdrowienie i wrócić w pełni sił? Wybieram to drugie.

Po drugie: Odpocznę psychicznie!

Nie czuję się zmęczony psychicznie, ale faktem jest, że od listopada zeszłego roku biegam niemal dzień w dzień (oprócz poniedziałków). Może i zmęczenia nie czuje, ale kilka dni wolnego będzie takim małym wentylem bezpieczeństwa. Takim gwizdkiem na czajniku pełnym wody. Takim, żeby woda wewnątrz się cały czas gotowała, ale by nie powodowała dodatkowego i niepotrzebnego ciśnienia.

To będzie taki dodatkowy bonus tej kilkudniowej przerwy. Wiem, że na pewno mi nie zaszkodzi, a w dłuższej perspektywie może tylko pomóc. Nie muszę być twardzielem, który zawsze i wszędzie wychodzi biegać. Bieganie z głową polega na tym, że kiedy się da, to się dokręca śrubę. A kiedy trzeba, to się odpuszcza, by wrócić mocniejszym. Raz na jakiś czas można odpuścić. A czasami nawet trzeba.

A że będę miał dziurę w dzienniczku treningowym? Że nie wybiegam tylu set kilometrów ile planowałem? No to, co? Nie biegam dla ładnego kilometrażu! Biegam dla siebie. Biegam, bo chce być w formie. Jak najlepszej formie.

Formy po kilku dniach wolnych nie strącę, a wracając do treningu z wypoczętą głową, mogę ją tylko poprawić. Będzie mi się bardziej chciało biegać. Będzie mi się bardziej chwiało robić trudne i długie treningi. Będzie mi się bardziej chciało trenować! A z tego potem będą efekty. Przede wszystkim na zawodach.

I tutaj stawiam sobie drugie pytanie: Co za kilka miesięcy będę pamiętał? Wyniki z zawodów? Czy kilka dni przerwy pomiędzy nimi?

Odpowiedz jest prosta…

REKLAMA

16 komentarzy do “Dlaczego nie warto biegać z przeziębieniem

  • 23.03.2013 o 19:31
    Permalink

    Dobre podejście:) Mi czasem na lekkie przeziębienie pomaga wysiłek w zamkniętym pomieszczeniu – rower, bieżnia, siłownia, piłka halowa. Jak się wypocę w ciepłym, bez ryzyka wyziębienia. Potem prysznic, wyschnięcie i czuję się lepiej. Na lekkie przeziębienia u mnie działa.

    Odpowiedz
    • 26.03.2013 o 22:00
      Permalink

      Mam tak samo. Kiedy łapie mnie choróbsko, czmycham na siłownię. Wypocę, wysapię, a na drugi dzień budzę się zdrowa 🙂

      Odpowiedz
    • 13.03.2014 o 09:05
      Permalink

      Też mam tak samo 🙂 Ostatnio nawet przetestowałam, zmęczyłam się konkretnie w domu przez półtorej godziny i choroba bardzo szybko minęła 🙂

      Odpowiedz
  • 24.03.2013 o 09:13
    Permalink

    Mnie tydzień temu też dopadło, o czym pisałem u siebie. Też zrobiłem sobie przerwę od biegania, ale za to byłem 2 dni pod rząd na saunie i ten drugi dzień był kluczowy. Miałem szczęście, że przede mną Państwo byli wielbicielami olejków zapachowych. Gdy wszedłem po raz 4, wystarczyło 5 minut. Kilka głebokich wdechów i po katarze, serio! Zwykle wchodzę 3x, tego dnia czułem, że powinienem zrobić wyjątek i wejść po raz 4. Tak więc, wybierz się na saunę. Na pewno pomoże, nie zaszkodzi.

    Pozdrawiam,
    Mateusz – RunFan.PL

    Odpowiedz
  • 24.03.2013 o 14:35
    Permalink

    Bardzo dobre podejście 🙂 Czasami ciężko sobie wytłumaczyć, że tak jest lepiej, ale na pewno wyjdzie Ci to tylko na dobre 🙂

    Odpowiedz
  • 24.03.2013 o 18:58
    Permalink

    Ze swojej strony mogę polecić herbatę z imbirem (fajnie rozgrzewa). Skutecznym naturalnym sposobem leczenia jest także czosnek, z tym że to jest wskazane dla osób z mocnym żołądkiem i tolerancyjnym otoczeniem 😀

    Odpowiedz
    • 24.03.2013 o 19:49
      Permalink

      Czosnek, podobnie jak sok z cytryny z miodem, lubię 🙂 Więc w chorobowym menu się znalazł. Ale nie dużo aby mi kontakt z ludźmi na tym bardzo nie ucierpiał 😉

      PS: Czy taki sproszkowany imbir (z torebki przyprawowej) nadaje się do dodania do herbaty?

      Odpowiedz
      • 25.03.2013 o 08:44
        Permalink

        Tylko korzeń. Ucieram na tarce i dodaję do herbaty. Tylko uwaga, bo jest ostry 😉

      • 25.03.2013 o 08:27
        Permalink

        Ja używam imbiru w postaci korzenia. Odradzam taki w proszku.

  • 24.03.2013 o 23:51
    Permalink

    Jak zaczynałem biegać (3 tygodnie temu 🙂 to akurat wracała zima i obawiałem się, że przeziębienie murowane. Jak na razie, odpukać, jestem zdrowy. Nawet mam wrażenie, że odporność jakby lepsza. Życzę zdrowia.

    Odpowiedz
  • 12.03.2014 o 17:48
    Permalink

    Coś dużo ludzików choruję – mnie też tak trochę męczyło – niby temperatury nie było ale kaszel i katar. Nie za bardzo wyleczyłem i miałem za swoje – przedłużyło się 🙁 więc też potwierdzam że lepiej odpuścić kilka dni na początku.

    Odpowiedz
  • 12.03.2014 o 23:28
    Permalink

    Kurcze…a mnie się nie udaje odpuszczać. Juz od ponad tygodnia jestem „pociągający” i szuram. Co więcej, już nie mogę się doczekać następnego razu. Wiem, wiem gÓpim! 🙂

    Odpowiedz
  • 09.11.2014 o 14:05
    Permalink

    Właśnie mnie dopadło; jeszcze nie jest najgorzej, ale czuję się rozbita. Postanowiłam sprawdzić, co inni robią i odpuszczam, zrobię rowerek stacjonarny w domu, gorący prysznic, herbata z cytryną, i musi być dobrze. Ale jutro nie ma opcji!

    Odpowiedz
  • 09.05.2015 o 12:26
    Permalink

    Naprawde super podejście, tez jestem przeziebiony i robiłem sobie wyrzuty ze nie bede biegal juz 3 dzien. Wlasnie takiej stronki i motywacji szukałem.
    Wielkie dzieki!

    Odpowiedz
  • 20.06.2019 o 12:19
    Permalink

    Mi też się czasami zdarzało biegać przeziębionym. I znacznie łatwiej wszystko spływało 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *