Formy nie masz raz na zawsze…

„Forma to rzecz względna…” – pomyślałem sobie gdzieś na trzecim kilometrze ostatniego dziesiąciokilometrowego rozbiegania. To co kiedyś było świńskim truchtem dziś potrafi mnie zmęczyć i najchętniej biegałbym tylko po lesie żeby nikt tego mojego ślamarzenia nie widział. Co się stało z moją formą?Pytam się!

REKLAMA

I się zastanawiam. Jak ja, teraz momentami zdychający na rozbieganiach mogłem w ostatnim roku biegać w maratonach regularnie tempem 5:30 min/km, czyli w czasie około 3:50?! Jak ja jeszcze rok wcześniej mogłem biegać ten sam maraton ze średnią 5:00 min/km w czasie 3:30?! No jak?! No normalnie!!

Wczoraj a dziś robi różnicę

Był czas kiedy miałem więcej czasu. Biegałem więcej. Możliwości regeneracyjne miałem większe i mogłem dzień w dzień spać do południa. Mogłem po każdym treningu regenerować się do woli. Miałem trochę mniej pracy. Zaczynałem wtedy biegać i życiówki biłem, powiedzmy, na zawołanie. Było fajnie, było cool!!

Dziś sytuacja jest inna. Nie lepsza, nie gorsza. Inna. Czasu na bieganie mam trochę mniej. Czasu na regenerację mam dużo mniej. Pracy mam więcej. Dlatego moje bieganie, moja forma i ogólnie mój poziom sportowy też wygląda inaczej. Powiedzmy to uczciwie – gorzej.

Czas, czas, czas

W życiu zdarzają się różne rzeczy. Zmiana pracy, nowe obowiązki w domu, kontuzje, przeprowadzki, spadek motywacji, cokolwiek… Czasami kilka z tych rzeczy zdarza się jednocześnie. Czasami to sprawia że czas na bieganie i na regenerację organizmu kurczy się niemiłosiernie.

I to trzeba przyjąć do wiadomości. Zrozumieć, że jeśli nie biegasz jeden czy dwa miesiące to forma spadnie. Zrozumieć, że jak śpisz po góra 6 godzin dziennie to nic z tego nie wyjdzie, bo organizm nie będzie miał czasu na regenerację i prędzej czy później zastrajkuje. Zrozumieć że bieganie czy trening nie jest czymś oderwanym od reszty życia i nie da się biegać po kilkadziesiąt, czy sto kilkadziesiąt kilometrów tygodniowo, kiedy nie masz czasu na bieganie i regenerację.

Bo czas potrzebujesz na dwie rzeczy. Na bieganie i na regenerację po nim. Czas na bieganie znaleźć łatwiej. Ot, godzinka rano czy wieczorem. Czas na regenerację jest dużo trudniejszy do wygospodarowania i łatwo o nim zapomnieć, a to właśnie podczas niego buduje się forma. I uwaga! Spanie po 6 godzin to nie regeneracja! Siedzenie między treningami tylko i wyłącznie na dupie za biurkiem to nie jest regeneracja! Siedzenie z piwem i paczką chipsów przed telewizorem to też nie regeneracja! Przykłady można mnożyć.

Tu wszystko zależy od ciebie. Od tego czy znajdziesz na regenerację czas i jak go wykorzystasz. Po prostu jeśli nie masz czasu na regenerację adekwatną do ilości biegania to o zbudowanie formy będzie ciężko.

Nie ganiaj samego siebie!

Wiesz pewnie, że nie warto i nie wypada porównywać się z innymi. To co dla mnie jest słabą formą dla innego może być formą-marzeniem do której dąży i którą chciałby kiedyś mieć. Analogicznie moja dobra forma może na innym nie robić wrażenia i uznałby ją za swoją porażkę. Dla każdego określenia „słaba forma” i „dobra forma” znaczą coś zupełnie innego.

I co więcej. Jeśli ktoś ze „słabej formy” doszedł do „dobrej formy” a potem do „najlepszej formy” to owa „dobra forma” może wkrótce stać się tą „słabą”. Dlatego właśnie momentami szlag mnie trafia kiedy biegam rozbiegania po 5:30 min/km, a pamiętam jak dużo szybszym tempem biegałem maraton…

Dlatego też bez sensu jest porównywanie tego co teraz z tym co kiedyś. To tak jakbym chciał dorównać komuś na zupełnie innym poziomie. Nie dam rady. Nie jestem w stanie na chwilę obecną nawiązać walki ze swoimi dawnymi czasami.

Po prostu formy nie ma się raz na zawsze. A raczej w każdej chwili może być inna. Dużo biegasz, szybko biegasz, mocno biegasz to rośnie. Biegasz mało, wolno i spokojnie to spada. Po prostu. Innej zasady nie ma i nie będzie.

Kilka słów na koniec…

Dlatego generalnie tak moja jak i Twoja forma zależy od wielu czynników i przede wszystkim nie jest dana raz na zawsze. Trzeba na nią pracować i na treningach i pomiędzy nimi. Jak rośnie to jest to Twoja zasługa. Jak utrzymuje się na równym poziomie to też Twoja zasługa. Jak spada to też (czy tego chcesz czy nie chcesz) Twoja zasługa. Poza tym formy nie zbudujesz kiedy nie masz czasu. Czasu na bieganie, co oczywiste. I czasu na regenerację. O tym drugim bardzo często się zapomina.

REKLAMA

One thought on “Formy nie masz raz na zawsze…

  • 06.02.2015 o 12:24
    Permalink

    Super komentarz, mam od niedawna identyczne spostrzeżenia. Wielkie dzięki za mądre słowa, takiego przypominania nigdy mało!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *