Hoka One One TenNine – trailówka z absurdalnie dużą podeszwą

Bardziej specjalistycznego buta zrobić się nie dało. Szeroka podstawa i absurdalnie wręcz wysunięta pięta mają sprawiać, że jest to but przeznaczony przede wszystkim na trailowe zbiegi. A co z podbiegami?

REKLAMA

Podstawowe informacje

Parametry

▪ amortyzacja – bardzo duża
6/7
 
 
▪ stabilizacja – bardzo duża
6/7
 
 
▪ waga rozmiaru 12US – 416 g
416 g
 
 
▪ spadek pięta-palce – 4 mm
4 mm
 
 
▪ cena katalogowa – 999 zł
999 zł
 
 
 

Przeznaczenie

Sama Hoka nie ukrywa, że stworzyła buta do bólu specjalistycznego. W założeniach TenNine jest to but terenowy mający ułatwiać zbieganie. Stąd ten bardzo specyficznie wysunięty tył podeszwy. Poza tym jest to but przeznaczony raczej na twardy trail i raczej na kamieniste ścieżki niż na te błotniste. I wreszcie… Jest to też but na tyle inny, że trzeba się w nim nauczyć biegać.

Hoka One One TenNine

Tym razem nie pokuszę się o podawanie alternatyw lub tego gdzie w palecie Hoki można ustawić TenNine. To tak specjalistyczny but, że albo on, albo żaden inny.

Niespodzianka zaczyna się już po wyjęciu ich z pudełka. Poza butem którego w pierwszej chwili pieszczotliwie nazwałem „płetwal błękitny”, wita nas kartka.

Hoka One One TenNine - ostrzeżenie

But dedykowany do zbiegów!

Nie trzeba być geniuszem aby zobaczyć, że podeszwa została nienaturalnie wyciągnięta w tył. Przez to mamy o kilka centymetrów dłuższego buta z tyłu niż zazwyczaj. Dodatkowo mamy też o kilka centymetrów szerszego buta bo szerokość podeszwy pod piętą także jest nieprzeciętna. Generalnie mamy buta o podstawie rakiety śnieżnej. Po co to wszystko? Według projektantów takie rozwiązanie ma za zadanie ułatwić i przyspieszyć zbieganie.

Hoka One One TenNine - Hubble geometry

I jak się chwilę zastanowimy ma to sens. Przez dużo większą powierzchnię styku mamy większą stabilność na zbiegu. Z resztą stabilność tą czuć nie tylko na zbiegach a w każdej sytuacji. Szeroka podstawa buta zapewnia nieprzeciętną stabilność. Większa powierzchnia styku to też większa przyczepność, a co za tym idzie mniejsza tendencja do tego aby but ze stopą pojechał w dół.

Oczywiście działa to najlepiej na mało technicznych zbiegach. Tam gdzie jest w miarę równo ale stromo TenNine będzie działał najlepiej. Taki „w miarę równy” teren zapewnia możliwość że szeroka i przerośnięta na boki w swej formie podeszwa będzie miała się czego złapać. Im większe kamienie i im bardziej techniczna ścieżka w dół tym przez szeroką podeszwę pewność stawiania kroków mniejsza. Na bardzo techniczne trasy bałbym się ich założyć.

Hoka One One TenNine - góra

Z tego samego powodu w pudełku jest ta kartka z ostrzeżeniem przed chodzeniem po schodach. Zdecydowana większość osób mierząca TenNine nigdy nie miała na nodze buta którego podeszwa była by cofnięta o kilka centymetrów. Tak, jest to specyficzne uczucie nawet na płaskiej podłodze. Ale na stopniach schodów mózg nasz działa z automatu. Wie gdzie jest stopień i koordynuje nasze ruchy tak aby postawić stopę w głębi stopnia zapewniając równowagę. Z TenNine to nie takie proste. Mózgowi tak łatwo nie przetłumaczysz, że piętę ma kilka centymetrów dalej. Musiałbyś go nauczyć zupełnie nowych mechanizmów.

Co ciekawe, z bieganiem w butach z wysuniętą podeszwą mózg nie ma aż takiego problemu.

A co z podbiegami i bieganiem po płaskim?

Mówi się i pisze, że to buty stworzone pod kątem zbiegów a co z podbiegami czy względnie płaskim trailem?

Na podbiegach specyficznego tyłu buta nie czuć. Generalnie podczas podbiegania czy podejścia pracuje głównie przednia część stopy, a tylna ma niejako wolne. Jej kontakt z podłożem jest mocno ograniczony i można zapomnieć, że mamy na nodze tak specyficzne buty. Podchodząc czy podbiegając czujemy się prawie jak w typowych Hokach.

Hoka One One TenNine - bieżnik przód

Na płaskiej nawierzchni specyfika podeszwy jest wyczuwalna. Przede wszystkim brak tutaj charakterystycznej dla Hoki „kołyski” i płynnego przetoczenia. W przypadku kiedy bardziej akcentujemy pierwszy moment kontaktu pięty z podłożem czujemy, że mamy tam „coś” – podstawę, która swoją szerokością wymusza płaskie postawienie buta na podłożu. W przypadku mniejszego akcentu na lądowanie na pięcie a na całej stopie ten efekt czuć mniej.

Duża płaska podeszwa z dużą powierzchnią styku sprawiła też, że w przetoczenie buta trzeba włożyć nieco więcej energii. Nie jest tak łatwo jak w Speedgoatach czy Challengerach.

Hoka One One TenNine - bieżnik tył

Jest za to miękko jak w typowych Hokach. Rozwiązane to zostało dużą ilością pianki nie tylko w formie widocznej z kilometra „piankowej płetwy”, ale też generalnie dużej ilości pianki. Pod piętą 33 mm i pod przednią częścią stopy 29 mm, to właściwie tyle co w Speedgoat (32/28) który przy TenNine wygląda jak całkiem normalny but. Podobnie jak w innych Hokach wysokość z zewnątrz może być nieco myląca. Podeszwa jest tak ukształtowana, że stopa wpada w jej środek i leży niżej niż sugerowałby to zewnętrzny wygląd buta. Poza miękkością daje to też stabilność.

Piórkiem nie jest

Za dużą ilością pianki poszła też masa buta. Według materiałów producenta jest to 360 gramów. Według mojej wagi i dla mojego rozmiaru 12US jest to 416 gramów. Jest to jeden z najcięższych butów na blogu, ale mając go na stopie bardzo tej masy nie czuć. Tym bardziej, że przy tak dużej objętości pianki to wcale nie tak dużo.

Hoka One One TenNine - tyłem

Tak więc piórkiem go się nazwać nie da, ale jak to w Hoce bywa duża ilość pianki przekłada się na komfort i amortyzację. Pod tym kątem jest to but dla osób biegających dużo i ważących dużo. Choć z drugiej strony szukając tak dużej amortyzacji w pierwszej kolejności warto sięgnąć po Speedgoata czy chociażby Challengera. TenNine do wysokiej amortyzacji dokłada też abstrakcyjnie specyficzną podeszwę i nie każdy… Ba, bardzo nieliczni będą w stanie się z tym butem zaprzyjaźnić.

TenNine raczej nie sprawdzą się jako pierwsza czy też jedyna terenówka. Jako kolejny but w arsenale trailowego biegacza i owszem.

W środku miejsca aż za dużo

Najmniej w TenNine mówi się o cholewce. A powiedzieć coś warto. Przede wszystkim od dotychczasowych modeli odróżnia się materiałem. Nazywa się on Lycra Vamp i nie jest cienką meshową siatką a raczej gęstym i nieco sztywniejszym materiałem. Bardziej zwarta faktura to też mniejsza możliwość wnikania do środka ziarenek piasku.

Hoka One One TenNine - cholewka

Dodatkowo choć spód buta należy do tych mało elastycznych to cholewka zapewnia całkiem sporo elastyczności. Zapiętek jest miękki. W rejonie sznurowadeł jest miękko. Na czubku mamy element materiału o zwiększonej elastyczności (podobnie do Speedgoat). Generalnie cała cholewka choć wykonana z gęstego materiału to jest też dosyć elastyczna. Nie czuć na stopie jej załamywania się.

Hoka One One TenNine - toebox

Zaskoczeniem może być całkiem sporo miejsca w środku. Przy swoim (średnio mocnym) sznurowaniu butów czuję, że obszerność cholewki sprawia, że stopa przesuwa się niebezpiecznie do przodu. W przypadku butów dedykowanych do zbiegów przesuwanie się stopy w bucie do przodu nie jest niczym przyjemnym. Aby to wyeliminować musiałem mocniej niż zazwyczaj dociągnąć sznurówki. Miałem wtedy buta dobrze dopasowanego, w którym moja stopa nie przesuwała się do przodu, ale… Zasznurowanego nieco za mocno w stosunku do moich preferencji.

Hoka One One TenNine - detal

Generalnie Hoka One One TenNine to but bardzo specyficzny. Nie jest to na pewno but pierwszego wyboru dla biegaczy trailowych. Może być uzupełnieniem w szafie dla osób dużo biegających w terenie, ale raczej takim w którym jest dużo długich „w miarę równych” podbiegów i zbiegów. Na takie długie zbiegi i podbiegi plus bieganie w terenie TenNine będzie dobry.

Plusy

  • bardzo dobra amortyzacja,
  • bardzo dobra stabilność zarówno na podbiegach jak i zbiegach,
  • drop obniżony do 4 mm,
  • dobra przyczepność na zbiegach.

Minusy

  • bardzo wysoka cena – 999 złotych,
  • but bardzo specjalistyczny – wyłącznie na twardy trail i długie zbiegi/podbiegi.
REKLAMA

One thought on “Hoka One One TenNine – trailówka z absurdalnie dużą podeszwą

  • 18.03.2020 o 13:27
    Permalink

    But praktycznie do niczego. Niby dedykowany do zbiegów ale niech ci się trafią po drodze kamienie, albo kamienne stopnie jakich jest pełno na górskich szlakach i nagle okazuje się że masz buty zupełnie nie przystosowane do terenu, ba nawet niebezpieczne. Moim zdaniem ten but to raczej zagranie marketingowe, but „halo” tak jak w branży motoryzacyjnej robi się „halo cars”. But którego prawie nikt nie kupi ale którego zdjęcia obiegną cały świat, wszystkich blogerów i youtuberów którzy w normalnych okolicznościach o nowych butach Hoka nawet by nie wspomnieli.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *