Ich ulubione buty – Katarzyna Biernacka

Nie jestem wymagająca co do butów, za to moje stopy – owszem. W swojej szafie biegowej mam bardzo dużo butów, jednak często wybieram te same, niezależnie od dystansu. Ciężko sprostać moim wymaganiom, jak już polubię się z jakąś parą, trudno przebić się innymi modelami. Bez wątpienia do ulubionych należą te lżejsze lub mniej amortyzowane, zaczynałam od minimalistycznych Nike Free Run, w których przebiegłam swoje dwa pierwsze półmaratony (zresztą z dotychczasowym rekordem życiowym), może dlatego ukształtowałam się w stronę raczej minimalistycznych niż mocniej amortyzowanych. Krótko mówiąc- ma być lekko i dynamicznie.

REKLAMA

New Balance Zante V3

Pierwsze o których nie mogłabym nie wspomnieć, to New Balance Zante v3 i v4, choć powoli już odchodzą w zapomnienie. Są to jedne z pierwszych butów na początku mojej przygody biegowej, biegałam w nich w zasadzie każde zawody i większość treningów, może poniekąd stąd ten sentyment. Na tamten czas poszukiwałam butów nie za mocno amortyzowanych, z nie za wysokim dropem, i nie typowo treningowych. Za amortyzację odpowiada pianka Fresh Foam, która nie bez znaczenia pojawia się aktualnie w większości butów New Balance.

Kasia Biernacka - New Balance Zante

A że są wśród moich ulubionych (choć aktualnie nieco zapomniane), mam łącznie cztery pary, które powoli kończą swój żywot. Nie odczuwałam znaczącej różnicy między modelem v3 i v4, wciąż były to uniwersalne buty z umiarkowaną amortyzacją bez zbędnych wzmocnień. Trójki były nieznaczne szersze z przodu, ale przy odpowiednim wiązaniu, moje wąskie stopy były dobrze dopasowane. Najbardziej intensywne miałam pierwsze dwa lata trenowania, w związku z czym wszystkie rekordy życiowe, które aktualnie posiadam, zrobiłam w tym modelu. Teraz raczej już ustąpią miejsce innym startówkom, choć mogę je polecić z czystym sumieniem

Nike Zoom Pegasus

Dookoła Pegasusa narosła już wręcz legenda – jak nie wiadomo jakie buty wybrać – wybierz Pegusasa. I tu zgodzę się z tym stwierdzeniem, na które oczywiście trzeba brać poprawkę (tak łatwo nie ma). Do ulubionych zdecydowanie zaliczę model 35. W Pegasusach biegam zarówno krótkie, szybkie treningi, jak i dłuższe wybiegania. Teoretycznie nie patrzę na względy estetyczne, najważniejsze, żeby but dobrze leżał, ale… Nike robi ładne buty, co już na starcie jest dla nich dużym atutem.

Kasia Biernacka - Nike Zoom Pegasus

O jego wszechstronności świadczy również fakt, że bardzo dobrze sprawdzają się również w górach. Nie mam na myśli oczywiście bardzo trudnego terenu, bo tutaj bez specjalistycznych butów niekoniecznie będzie komfortowo, ale kilkukrotnie biegałam w nich w Karkonoszach nie oszczędzając ich na kamieniach i zbiegach i, o ile nie mamy wrażliwych stóp i nie przeszkadza czułość śródstopia, spokojnie można je ze sobą zabrać na podbijanie szlaków. Mają dobrą amortyzację przy stosunkowo niskiej wadze i bieżnik, który nadaje się nie tylko na asfalt, ale i na utwardzone tereny, szutry. Aktualnie przerzucam się na najnowszą odsłonę – 37 i na razie zapowiada się, że 35 znajdą swojego następcę. Używam ich cały rok, bez względu na pogodę i porę roku i nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek mnie zawiodły. I niech tak pozostanie.

I tu zaskoczenie!

adidas SL20

Jest to stosunkowo nowy model. W moim przypadku rzadko jest to miłość od pierwszych kilometrów. Zazwyczaj docieram się z butami i musi minąć co najmniej kilkadziesiąt kilometrów, żeby stwierdzić czy jest to but dla mnie. Z adidasem było inaczej.

Kasia Biernacka - adidas SL20

Od pierwszego momentu odpowiadała mi tęgość buta (jest dosyć wąski) oraz niska waga. Nie miałam okazji sprawdzić ich na zawodach, ale jestem przekonana, że nie zawiódłby mnie. Niby to nie Boston, bo przez piankę Lighstrike jest nieco twardszy, ale też nie Solarboost (które zresztą też bardzo lubię), który jest bardziej amortyzowany. SL20 to coś pomiędzy. Dla lekkich biegaczy może służyć jako but treningowy, dla wolniejszych jako lekka treningówka i startówka.

Są lekkie, dynamiczne, a przy tym amortyzowane i dobrze dopasowane do mojej stopy. Czego chcieć więcej? 😉 Na razie służą mi ponad 500km, ale przygoda raczej nie skończy się na jednej parze.


Katarzyna Biernacka
Biegaczka oraz Ekspertka Biegowa którą na co dzień można spotkać w Sklepie Biegacza we Wrocławiu. Ewentualnie biegającą dookoła Ślęży lub gdzieś w Karkonoszach
😉

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *