Jak zabrać wodę na trening?

To, że pić podczas wysiłku należy, nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Pic trzeba i to bez dwóch zdań. Pytanie tylko jak owe picie ze sobą zabrać. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zabranie go po prostu w butelce ze sobą. Ale czy to jedyny sposób? Najlepszy? No niekoniecznie… Jest jeszcze kilka innych sposobów.

REKLAMA

Picie, czy to w formie wody czy jakiegoś izotoniku, warto zabierać przede wszystkim na długie biegi. Jak jest upał to czasami już na takie trwające ponad godzinę. Jak upału nie ma (czyli w większości przypadków) to granicą jest 1,5 godziny. Nie są to też wartości sztywne i warto to dostosować do predyspozycji własnego organizmu. Z częstotliwością picia jest podobnie. Ja piję, tak na oko, dwa łyki wody, co jakieś 25-30 minut. Mi wystarcza. Wiec jak tą wodę zabrać?

1. Butelka w krzakach

Rozwiązanie teoretycznie najprostsze, bo wymagające posiadania jedynie butelki wody. Taką butelkę zostawiamy gdzieś w krzakach przy trasie a potem biegamy tak by, co jakiś czas, powiedzmy 30 minut, koło tego krzaka przebiec i się wody napić. Plusem takiego rozwiązania jest:

  • Na pewno prostota, bo potrzebujemy tylko butelkę wody,
  • Jako że nie musimy tej wody nosić ze sobą a co za tym idzie możemy zostawić większą jej ilość (większą butelkę),

Minusy są jednak większe:

  • Przede wszystkim musisz biegać cały czas po jednym terenie. Pijąc, co trzydzieści minut, również, co trzydzieści minut musisz wrócić znowu pod ten sam krzak. Nie możesz przez to pobiec na wybieganiu gdzieś dalej w nową okolicę.
  • Tracisz możliwość kontroli tego jak często pijesz, jest to powiązane trochę z poprzednim punktem. Znaczy to, że skoro upal będzie większy niż się spodziewałeś i będziesz potrzebowali pić co 20 minut, będziesz musiał skracać pętle. Bez skracania nie masz szans napić się wcześniej.
  • Ktoś ci może tą wodę „sprzątnąć”, czy to celowo czy to niechcący. Mi kiedyś zapewne dwie życzliwe kręcące się w okolicy „gówniary” wodę sprzątnęły. Na pierwszym kółku się napiłem, po drugim też a po trzecim butelka leżała odkręcona z wylaną zawartością. Od tego czasu tego rozwiązania nie stosuję. Wolę nie ryzykować.

2. Butelka w ręku

Wiec może zamiast butelki w krzakach mógłbym ją zabrać ze sobą? Owszem możesz. Co wtedy zyskujesz:

  • Przede wszystkim nie musisz się oglądać na trasę. Nie musisz wracać, co ileś tam minut pod swój krzak, pod którym leży butelka z wodą.
  • Masz też kontrolę nad tym jak często i ile pijesz. Jeśli jest cieplej możesz zawsze zacząć popijać wodę częściej niż to sobie z początku zakładałeś.
  • No i nikt ci tej butelki nie „sprzątnie” sprzed nosa, bo trzymasz ją w garści.

Tak wiec wszystkie minusy rozwiązania pierwszego tutaj są plusami. Ale żeby nie było to rozwiązanie tez ma jeden zasadniczy minus.

  • Musisz tą wodę trzymać w reku. Albo prawym albo lewym. A ręce się męczą. Raz, że butelka waży. Dwa, że w ten sposób jedna ręka pracuje inaczej od drugiej. Po jednym kilometrze tego nie czujesz, po pięciu zaczyna ci to przeszkadzać i co jakiś czas przekładasz butelkę z dłoni w dłoń, a po dziesięciu czy piętnastu masz chęć tą butelkę wyrzucić (a nawet wy… wyrzucić jeszcze mocniej) w krzaki.

Podsumowując, rozwiązanie z butelką jest trochę lepsze od butelki w krzakach, ale mimo wszystko za bardzo upośledza pracę rąk bym tak biegał regularnie. Jak dla mnie jest to rozwiązanie nadal kiepskie aczkolwiek awaryjnie (czyli z raz na rok) je stosuję.

Bidon z wodą

3. Pas biodrowy z bidonem

Plusy tutaj są bardzo podobne, jak w przypadku butelki w reku. Wszak taki bidon na pasie to tez w pewnym sensie butelka – tez jest to pojemnik na wode. A wiec:

  • Możesz biegać gdzie chcesz i jak chcesz a wodę cały czas masz ze sobą.
  • Często też pasy takie mają dodatkowe kieszonki, w których schować możesz czy to żel energetyczny, telefon czy klucze.
  • Masz wolne ręce a więc nic ci nie ciąży w dłoniach.

Minus tego rozwiązania są dwa:

  • Przy naprawdę długich biegach wody będzie za mało. Pasy z bidonem to najczęściej maksymalnie 0,7 litra wody. Najczęściej mają 0,5 pojemności. W przypadku naprawdę długich albo upalnych treningów to może być za mało.
  • Czasami może być ciężko dopasować taki pas do sylwetki tak aby trzymał się lędźwi jak najlepiej. Jeśli się pasa dopasować nie da i będzie nadmiernie latał góra-dół to komfort biegu drastycznie spadnie. Dlatego też warto wybierać dobre pasy, znanych firm i przymierzyć je chociaż przed zakupem, a nie kupować na oko i potem mieć taki latający we wszystkie strony pas.

Mi na krótszych biegach taki pas sprawdza się bardzo dobrze. Generalnie od jakiegoś czasu to rozwiązanie jest mi najbliższe. Szczególnie właśnie na co dzień kiedy potrzebuję mieć na treningu wodę i mieć gdzie schować klucze od domu.

4. Plecak z bukłakiem

Opcja plecaka z bukłakiem to opcja najbardziej zaawansowana. Polega ona na używaniu specjalnego plecaka z wbudowanym bukłakiem na wodę. Bukłak taki ma dużo większą pojemność niż jakikolwiek bidon. Są bukłaki litrowe, półtora litrowe i dwulitrowe. Mój stary plecak Quechua ma właśnie bukłak o pojemności 2 litrów.

Quechua Trail 10 - od wierzchniej strony

Zalety takiego rozwiązania:

  • Możesz zabrać ze sobą duży zapas wody a więc nawet na najdłuższych biegach nie powinno ci jej zabraknąć.
  • Dodatkowo w plecaku zmieścisz dużo więcej niż w pasie biodrowym. Oprócz telefonu schowasz w nim kurtkę, mapę i dowolną ilość jedzenia (nie tylko żeli). Lepsze plecaki mają też sporo kieszonek na ramionach z przodu, w które warto chować żele energatyczne. Dzięki temu będziesz je miał cały czas pod ręką bez potrzeby zdejmowania plecaka i sięgania do głównej kieszeni.
  • Dopasowanie. Plecaki takie mają sporą regulację tak ramion jak i pasów biodrowych dzięki czemu da się taki plecak dopasować do aktualnej sylwetki, aktualnego stroju czy też aktualnego załadunku plecaka (pełny plecak wymaga czasami poluzowania ramion aby leżał komfortowo)

Minus… Hmmm…. Plecak jest już tak kompleksowym rozwiązaniem że ciężko znaleźć minusy. No może chociaż jeden, czyli..

  • Specyfika plecaka. Fakt że nosimy garb z wodą na plecach i pijemy ją przez rurkę nie do każdego przemawia. Do tego trzeba się przekonać i przyzwyczaić. Tym bardziej jeśli ktoś kupi plecak, który jest źle dopasowany, lub nie jest plecakiem typowo biegowym. Wtedy będzie ciążył, przeszkadzał, irytował…

Plecak to rozwiązanie na długie, bardzo długie dystanse. Najlepiej takie ponad 25-30 kilometrowe. Na krótkich nawet te najlepsze plecaki, dopasowane do ciała niczym kamizelka będą tylko przeszkadzały i nie wykorzystasz ich właściwości. Natomiast jeśli kupisz dobrze dopasowany plecak i przyzwyczaisz się do niego, to na najdłuższych biegach będzie to rozwiązanie bez żadnych minusów. Po prostu jedyne i najlepsze.

REKLAMA

6 myśli na temat “Jak zabrać wodę na trening?

  • 09.07.2014 o 08:56
    Permalink

    Ja zakupiłem pas na bidon. Aktualnie mam tam wsadzony 0,5 l bidon, ale wszedłby nawet większy. Takie rozwiązanie jest dla mnie wygodne. Pas wypróbowałem na zawodach (półmaraton Rybnik) z butelką 0,3l, oraz na Crossie 20 km, z bidonem 0,5 l. Na tą chwilę jak dla mnie wystarcza, a nie przeszkadza w treningu 😉

    Odpowiedz
  • 20.07.2014 o 10:13
    Permalink

    Dobrym gadżetem, nie opisanym przez Ciebie w artykule jest butelka z paskiem na dłoń. Wówczas dłonie nie męczą się tak bardzo.

    Odpowiedz
    • 23.07.2014 o 22:17
      Permalink

      Dla mnie to już przekombinowany gadżet. Przymierzałem się do niego ale nie przemawia takie rozwiązanie do mnie. Jedyne co taki gadżet poprawia, to że nie muszę cały czas zaciskać dłoni trzymając w ręku butelkę. Natomiast waga butelki czy wody cały czas w ręku zostaje. Poza tym zwykłą butelkę mogę przełożyć z ręki do ręki (a nawet wyrzucić jak się woda skończy) a tego czegoś nie bardzo. Więc albo cały trening w prawej dłoni albo w lewej. No chyba że za każdym razem dwie takie butelki mam zabierać…

      Odpowiedz
  • 21.06.2019 o 09:15
    Permalink

    Miałam pas z 4 buteleczkami 150 ml przypinanymi na rzepy. Samo mocowanie przy takich niewielkich pojemnikach dawało radę, ale pas był niespecjalny i podjeżdżał mi do talii. Teraz po prostu pakujemy te buteleczki w kieszenie, ale szukamy lepszego rozwiązania. Biegamy krótkie dystanse, ale ostatnie tygodnie są tak gorące, że i tak pijemy jak smoki. Czy plecaki-bukłaki pełnią trochę rolę termosu (trzymają temperaturę), czy jednak po krótkim czasie płyn w środku jest już w temperaturze otoczenia?

    Odpowiedz
    • 01.07.2019 o 18:06
      Permalink

      W części plecaków masz „złotko” będące pewną izolacją pomiędzy bukłakiem a otoczniem. Przy godzinnym biegu powinny dać radę utrzymać względne ciepło/zimno napoju.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *