Jak zacząć biegać – Sara Kirkham

„Jak zacząć biegać” to pozycja skierowana do początkujących biegaczy i do osób, które swoje pierwsze biegowe kroki mają dopiero przed sobą. Jest to typowy, ale dobrze poukładany i całkiem spory objętościowo poradnik dla początkujących. To książka dla tych, którzy chcą po prostu zacząć biegać, a nie napinać się od razu na robienie wyników i życiówek.

REKLAMA

To pierwsza z serii trzech książeczek od wydawnictwa Buk Rower w skład, której wchodzą trzy pozycje: Jak zacząć biegać, Mój pierwszy maraton i Mój pierwszy triatlon. Osobiście zacząłem czytać te ksiązki od końca, ale stwierdziłem, że na potrzeby bloga zacznę pisać o nich od początku. Tym bardziej, że z racji mojej ostatniej kontuzji, ksiązka pod tytułem „Jak zacząć biegać” samoistnie wpisała się w trend zaczynania.

Książka jak na takie wprowadzenie w świat biegania jest dosyć grubawa – 280 stron. Autorką jest Sara Kirkham, o której z książki nie dowiemy się niczego. We wstępie przedstawiona jest tylko jako „osoba, która kocha biegać”. Nic więcej. Nie jest raczej zawodniczką kadry olimpijskiej, raczej nie wygrała w życiu żadnego dużego maratonu i zapewne jej pleców nie musiała oglądać żadna Kenijka. Ale to nie jest ważne, bo książka o bieganiu ma się skupiać na bieganiu a nie na autorce. To się udało. Książka napisana jest w miarę swobodnie. Bez mądrzenia się i przechwalania. Autorka podchodzi do czytelnika jak do równego sobie i nie traktuje go z góry. To, co pisze jest łatwe i przyjemne w odbiorze.

Książka skierowana jest do tych absolutnie początkujących i nie ma tu wiele miejsca na technikalia. Nie ma fachowych terminów i rozwodzenia się nad strefami tętna, tempa, progami mleczanowymi czy VOmax. Jeśli ktoś ma skrupulatną naturę i chce od samego początku biegać po aptekarsku, to nie jest to ksiązka dla niego. Tutaj jest bieganie bardziej swobodne.

Zaskoczyła mnie zawartość książki. Jak na taki przewodnik dla początkujących, książka porusza zadziwiająco sporo tematów. Zaczyna się luźną pogadanką na temat zalet biegania, ale dalej jest lepiej: buty, technika, rozciąganie, motywacja, żywienie, trening i kontuzje to tak z grubsza mówiąc, bo liźnięty jest chyba każdy element biegowej układanki.

Większą część każdego z tych działów stanowią porady. W ogóle większa część książki to zbiory porad odnośnie konkretnych dziedzin biegania jak motywacja czy technika. Niektóre z nich są dosyć oryginalne i nieporuszane nigdzie indziej. A choćby taka kwestia, jak: „Jeśli męczy cię katar sienny?”. Czy ja to widziałem w jakiejkolwiek innej książce? Nie! Takich ciekawostek jest tu sporo. Wiele z nich nawet dla mnie jest interesująca.

Jak zacząć biegać - Sara Kirkham - okładka

Taka konwencja ma też inny plus. Autorka najczęściej nie teoretyzuje i nie rozwodzi się nad zagadnieniem, ale podaje gotowe rozwiązanie. Na pytanie z poprzedniego akapitu: „Jeśli męczy cię katar sienny?” autorka nie opisuje specyfiki tego kataru, a podaje co masz zrobić aby katar przestał cię męczyć.

Oczywiście ilość nie może iść w parze z jakością, bo nie da się upchnąć całego biegania w 280 stronach. Ilości poruszanych kwestii nie można nic zarzucić, ale często poszczególne zagadnienia są skracane do minimum. Tak jest choćby z rozciąganiem, które w książce ujęte jest w postaci ośmiu ćwiczeń. Po ostatnich spotkaniach z fizjoterapeutami wydaje mi się to śmiesznie małą ilością, ale książka skierowana jest do początkujących i pod tym kątem to dobra strategia. Dobrze by było, jeśli początkujący wykonywaliby, chociaż te osiem ćwiczeń.

Tylko jedna część książki jest trochę bardziej techniczna – dieta. Tutaj autorka dużo operuje indeksem glikemicznym, odmierza węglowodany w gramach, a ich zapotrzebowanie wyraża w gramach na kilogram masy ciała. Ale to wyjątek.

Wielką zaletą książki jest bardzo dobry podział na rozdziały i podrozdziały. Jest to typowy poradnik, więc nie czyta się jej po kolei. Z taką myślą została też ułożona jej zawartość. Rozdziały nie są ani zbyt długie ani zbyt krótkie. Nie są tez pisane ciągiem i na na żadnej stronie nie wita mnie ściana tekstu. Śródtytuły i podtytuły dzielą treść na zgrabne kawałki. Sporo też jest wypunktowań czy uwag ujętych w ramki. Wypunktowania pomagają zorganizować treść. Ramki mają to do siebie, że przyciągają uwagę. Wszystkich elementów organizujących treść (tytuły, podtytuły, śródtytuły, wypunktowania i ramki) jest sporo, ale właśnie dzięki nim w książce panuje ład i porządek.

Miło też, że ksiązka została dostosowana do polskich realiów. Czytanie jej nie jest na szczęście wycieczką do Ameryki i do niezrozumiałych dla Polaków amerykańskich realiów. W niektórych miejscach widać, że nie dzieje się ona w Polsce, ale tam gdzie to możliwe zostały wplecione linki do naszych rodzimych portali a pisząc pod koniec ksiązki o półmaratonach przytoczone są przykłady Warszawy, Poznania czy Piły a nie Chicago czy San Diego.

Suma summarum

Jak zacząć biegać to dobra pozycja dla tych którzy zacząć biegać ale nie wiedzą jak. To taki bardzo rozbudowany przewodnik po podstawach biegania. Dobrze, że nie próbuje początkującego zawalić tonami technicznych informacji. Autorka dotyka niemal każdego biegowego zagadnienia. Przekazuje dużo wiedzy z różnych biegowych dziedzin, z każdej po trochu, ale bez drobiazgów, które mogą niepotrzebnie mącić początkującym. Dla osób, które po prostu chcą zacząć biegać będzie dobrym początkiem.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *