Na półmetku obwodu ziemi – 20 000 kilometrów

Dwadzieścia tysięcy to już półmetek obwodu ziemi. Całkiem spory kawał biegania. Można powiedzieć że teraz już będzie z górki aby „obiec ziemię dookoła”. Górka ta jest jednak bardzo długa. Zrobienie pierwszych 20 000 kilometrów zajęło mi jakieś dziesięć lat.

REKLAMA

Takie rzeczy tradycyjnie najłatwiej podsumowuje się podsumowuje się cyferkami, bo właśnie o cyferki tutaj chodzi najbardziej. A więc zobaczmy:

20 002 kilometrów

Tyle dokładnie mam po zakończeniu dzisiejszego rozbiegania. Można powiedzieć, że obiegłem połowę obwodu ziemi, choć to nie do końca prawda. Ziemia wokół równika ma 40 075 kilometrów obwodu, więc aby być na jej półmetku potrzebuję 20 037,5 kilometra. Dajcie mi kilka dni.

3963 dni

Tyle dni minęło od pierwszego kilometra czyli od 15 grudnia 2008 roku do dwudziestu tysięcy kilometrów czyli do 22 października 2019 roku. To prawie jedenaście lat! Przy czym druga dyszka zajęła mi zdecydowanie dłużej (2154 dni – prawie 6 lat) niż ta pierwsza (1539 dni – trochę ponad 4 lata). Dlaczego? Bo w roku 2015 bieganie mi się posypało, a rok później na dokładkę skręciłem kostkę…

1717 treningów

Tak przynajmniej twierdzą moje excelowe tabelki. Tutaj mogą mylić się najbardziej, bo a to czasami w tą liczbę wliczy się jakaś rozgrzewka a to jakieś schłodzenie po zawodach.

1837 godzin

A dokładniej 1837 godzin, 34 minuty i 44 sekundy. Tyle czasu zajęło mi przebiegnięcie tych 20 tysięcy kilometrów. To jakieś 76 i pół doby. A to już prawie 3 miesiące życia. Nazbierało się.

5’31 na kilometr

Z taką średnią prędkością pokonałem te 20 tysięcy kilometrów. Co ciekawe w tym przypadku drugie dziesięć tysięcy kilometrów było lepsze i szybsze (5’27/km) niż pierwsze dziesięć tysięcy kilometrów (5’35/km). To jest kroczek w dobrą stronę.

dnitreningówczas treningówśrednie tempo
pierwsze 10 0001539844930:24:5505’35/km
drugie 10 0002154873907:09:4905’27/km
RAZEM369317171837:34:4405’31/km

Gdzie bym dobiegł?

Przy okazji wcześniejszych okrągłych liczb pisałem gdzie mógłbym dobiec. Przebiegając 5 000 kilometrów dobiegłbym do Etiopii. Przebiegając 10 000 kilometrów dobiegłbym do Brasilii. Przy 20 000 kilometrów wylądowałbym po drugiej kuli ziemskiej gdzieś na południowym Pacyfiku. A gdybym chciał znaleźć jakieś miejsce, jakiś punkt to w tamtym rejonie globu są tylko Wyspy Chathama. Wikipedia podaje że oddalone są od Warszawy o 18 450 kilometrów. Dalej suchej stopy postawić się nie da.

Na kolejny jubileusz będę musiał wymyślić coś innego.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *