No to gips!

Miała być fajna relacja ze szkolenia Nike. Miało być co nieco o Nike Free Distance i o Nike Lunar Epic. Było tylko teoretycznie, bo już pierwszego dnia szkolenia wylądowałem ze skręconą kostką i nogą w gipsie. W kwietniu już nie pobiegam.

REKLAMA

Ostatnie dwa dni spędziłem w Warce na szkoleniu Nike. Temat przewodni to najnowsze modele czyli Nike Lunar Epic i Free Distance. Było teoretycznie, warsztatowo i biegowo. O tą ostatnią część zadbał Kuba Wiśniewski. Obiecał pot, krew i łzy no i udało mu się znakomicie. Tylko o gipsie zapomniał…

Jak?

Normalnie, można rzec książkowo. Pierwszego dnia po części teoretycznej mieliśmy trening. Kuba ułożył plan gdzie na początku przetruchtaliśmy około 1 kilometra, potem na rozgrzanie mieliśmy zrobić kilka skipów, a na koniec na płycie stadionu czekała na nas gra biegowa. Do głównej rywalizacji nie dotrwałem. Podczas skipów trafiłem na większą dziurę w nawierzchni, źle stanąłem i zamiast normalnego lądowania kostka skręciła do wewnątrz pod takim kątem, że szkoda mówić i to oglądać. W pierwszej chwili ból był umiarkowany jak to przy tego typu złych stąpnięciach. Po kolejnych dwóch krokach na kostce tuż powyżej buta zaczęła rosnąć wielka gula.

Plus tego wszystkiego był taki że mogłem od razu liczyć na pomoc. Tak więc dwa kroki po zwichnięciu wylądowałem w karetce. Był lód w sprayu, altacet i opaska elastyczna. Potem szybki kurs do szpitala w Radomiu. Pierwszy raz miałem (powiedzmy) przyjemność poruszania się na wózku inwalidzkim. No a potem ortopeda po raz pierwszy, rentgen, ortopeda po raz drugi i gipsownia.

Bardzo dziękuję też za opiekę ze strony Nike. Dziękuję Grześkowi, Marcinowi, Ani i pozostałym osobom, których z imienia w tej chwili nie pamiętam.

Noga w gipsie

 

Według papierów z którymi wyszedłem ze szpitala jest to skręcenie drugiego stopnia. Mam rozerwaną torebkę stawową, ale kości i więzadła są całe. Takie szczęście w nieszczęściu.

Oczywiście teraz cały plan startowy wziął w łeb. Bieganie też. Co najwyżej mogę potestować Nike Free Distance w chodzeniu o kulach.

REKLAMA

15 komentarzy do “No to gips!

  • 11.04.2016 o 07:39
    Permalink

    Szybkiego powrotu do zdrowia! Nie przejmuj się testowaniem, poczekamy 🙂

    Odpowiedz
  • 11.04.2016 o 10:41
    Permalink

    Paweł dając się zapakować Gips, dobrowolnie opóźniłeś swój powrót do zdrowia o min 4-6 tygodni, czy były jakieś konkretne wskazania co do gipsowania czy klasycznie (oooo skręcenie, no to gips proszę pana…). Życzę powrotu do zdrowia.

    Odpowiedz
    • 13.04.2016 o 20:31
      Permalink

      Czy były wskazania. Nie sądzę. Miałem wybór albo usztywnienie w gips, albo szukanie rozwiązań na własną rękę.

      Czekam co powie mój lekarz. Jak będzie chciał mi ten gips zdjąć wcześniej nie będę oponował.

      Odpowiedz
  • 11.04.2016 o 10:42
    Permalink

    Zdrowiej, a miesiąc przerwy to długo, szkoda bo forma spadnie za ten czas, prawda?

    Odpowiedz
  • 11.04.2016 o 20:40
    Permalink

    WITAJ PAWLE. ZASTANAWIAŁA MNIE TA CISZA TUTAJ, ZAGLĄDAŁEM NA STRONKĘ Z NADZIEJĄ PRZECZYTANIA NOWOŚCI A TU NIC. TERAZ TO JESTEM W DOMU….ALE SIĘ TOBIE TRAFIŁO, DIABLI NADALI TĄ CHOL… DZIURĘ. JAK TO NIEWIELE TRZEBA DO NIESZCZĘŚCIA. PAWLE, ŻYCZĘ TOBIE POWROTU DO ZDROWIA – POZDRAWIAM CIEBIE SERDECZNIE. TOMASZ.

    Odpowiedz
  • 11.04.2016 o 21:54
    Permalink

    Życzę zdrówka. Lata temu tak do kosza wyskoczylem i wbiłem się w ziemię lądując z przekrzywiona stopa więc znam ból pękniętej torebki stawowej. Najgorsze jest to, że człowiek jak już się w coś wkreci, ułoży plany, to zwykle życie je weryfikuje po swojemu. Bo nic, pozdrawiam ! Oby się szybko goilo.

    Odpowiedz
  • 18.04.2016 o 11:06
    Permalink

    A ja myślałem, że w Poznaniu na półmaratonie też pobiegniesz a tu taka lipa. Ja pobiegłem, ale niestety chyba naciągnąłem achillesa i dzisiaj po pracy naganiam do lekarza. Dziwnie moja kontuzja zbiegła się z przesiadką z butów Asics Gel-Phoenix 6 na Cululusy 17. Czy taka nagła zmiana w amortyzacji mogła sprawić, że podczas półmaratonu nabawiłem się kontuzji? Do mety dobiegłem z czasem 1.45.04, ale szczyt marzeń to niestety nie był…

    Odpowiedz
    • 21.04.2016 o 21:03
      Permalink

      No niestety nie pobiegnę na razie nigdzie.

      A co do butów to raczej nie kwestia amortyzacji. W każdych butach trochę inaczej (minimalnie) pracuje stopa i pewnie tu też tak jest. Jeżeli w nowych butach pobiegłeś w zawodach to może właśnie to „nieułożenie” oraz po prostu jakieś przeciążenie dało ból achillesa.

      Odpowiedz
  • 28.04.2016 o 12:06
    Permalink

    Cóż, poczekam aż wyleczę kontuzję. Co radzisz – czy dobrze by było w moim przypadku chodzić w tych Cumulusach? Zanim zacznę znowu biegać to ułożą się trochę na stopach? Przed półmaratonem miałem wcześniej te buty na nogach – nie był to mój pierwszy start w nich :-)Uznałem, że skoro na treningu zrobiłem w nich podobny dystans, to nie będzie z nimi problemu na połówce.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *