Nowe Flyknit Air Max, czyli każdy z każdym

Czym się charakteryzuje tasiemiec zwany Modą na Sukces? Miliardem odcinków oraz tym, że fabuła oparta jest na zasadzie każdy bohater z każdym. Właśnie owe „każdy z każdym” przyszło mi do głowy, kiedy zobaczyłem nowy but od Nike – Nike Flyknit Air Max – połączenie cholewki Flyknitów z podeszwą od Air Maxów.

REKLAMA

Kto jest w tej telenoweli bohaterem?

Bohaterowie są różnorodni. Ci pierwszoplanowi to ci z największymi nazwiskami, czyli modele butów, jak na przykład Pegasus czy LunarGlide. Za nimi są aktorzy drugiego planu. Część z nich jest technologiami cholewki, jak Shield czy Flyknit. Cześć z nich jest podeszwami, jak na przykład Lunarlon czy pianka Phylite. Część z nich jest starsza, część występuje na scenie od niedawna. I wszyscy bez wyjątku w materiałach promocyjnych i notkach prasowych nazywani są rewolucyjnymi.

Większość związków miedzy bohaterami jest oczywista by nie powiedzieć, że naturalna. Shieldowe cholewki powstały z myślą o miejskich i asfaltowych butach. Podobne typowo asfaltowe zastosowanie ma podeszwa Lunarlon i Shield do niej pasuje doskonale. Flyknit natomiast jest lekki i doskonale łączy się z podobnie lekkimi podeszwami. Dlatego też pierwotnie znalazł zastosowanie w butach startowych dla lekkoatletów. Idąc dalej, miękka i pozbawiona wsparcia cholewka Free doskonale współgra z odchudzoną z powietrznych poduszek pianką Phylite. Natomiast cholewka od Air Maxów pasuje do podeszwy od… Air Maxów.

A jakby tak zamieszać?

Pierwszym głośnym mezaliansem, który zapadł mi w pamięć jest ubiegłoroczny mix podeszwy Lunarlon, którą znalem z LunarGlide’ów z lekką i tkaną cholewką Flyknit. Połączenie karkołomne na pierwszy rzut oka, okazało się strzałem w dziesiątkę. Moje niebieskie Flyknit Lunar One pokonały w zeszłym roku 3 uliczne maratony i jako właśnie taki maratoński but są dla mnie idealne. Dość powiedzieć, że w zeszłym roku w maratonach na ulicy startowałem… właśnie 3 razy.

Teraz Nike prezentuje kolejny mezalians. Buty Nike Flyknit Air Max, czyli połączenie cholewki Flyknit z podeszwą od Air Maxów. Znowu mogę powiedzieć, że wygląda to dziwie.

Nike Flyknit Air Max
fot: Nike Running Poland

I właśnie stad też wzięło mi się porównanie do Mody Na Sukces. Fabułę tego serialu wiele osób określa jako każdy z każdym i to najlepiej po kilka razy.

Nike robi podobnie. Nowego bohatera wprowadza się ciężko. Nowa technologia to kompletnie nowy pomysł (skąd je brać?!), nowy projekt, nowe badania i nowa technologia na linii produkcyjnej. A poza tym nie da się, co pół roku wymyślać czegoś, co mogłoby z wielką pompą wejść jako rewolucyjne. Lepiej stworzyć coś z tego, co już mamy. Stworzyliśmy takie a takie podeszwy. Mamy takie a takie cholewki. Do tego jeszcze kilka technologii, którymi można buty dopieścić. Weźmy podeszwę od Air Maxów i zestawmy ja z lekka cholewka z Flyknitów! Nowy but gotowy!! Możliwości pod tym względem są wręcz nieograniczone.

A na koniec tak sobie pomyślałem… Skoro Flyknit łączony jest z każdą możliwą podeszwą to ciekawe, co by wyszło, gdyby do cholewki Flyknit doczepić podeszwę od Terra Kiger?

REKLAMA

2 komentarze do “Nowe Flyknit Air Max, czyli każdy z każdym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *