33. Maraton Warszawski, czyli same trójki na mecie

Do tego maratonu przystąpiłem w iście bojowym nastroju. Miałem biec na 3:40, ale… Najpierw usłyszałem, że trasa jest szybka. Potem, jak wiadomo, pojechałem do Wrocławia gdzie na antybiotykach osiągnąłem katastrofalny czas 5:35:52. Ale wróciłem do zdrowia. Weekendowe treningi były ciężkie, ale pokazały,

Czytaj dalej

Co dalej po Maratonie Warszawskim?

Jedna z pierwszych myśli po 32. Maratonie Warszawskim, kiedy już miałem medal, spokój i siedziałem pod kościołem św. Anny, była taka, że „Ja tu wrócę!”. Fakt, byłem padnięty i zaczęły łapać mnie skurcze, które mi na trasie nie przeszkadzały, ale byłem też

Czytaj dalej

Analiza ściany maratońskiej

Czego zabrakło, aby złamać 4h? Przede wszystkim zabrakło 25 minut. Podejrzewam, że biegnąc od początku z grupą na 4:15, bym z nimi dobiegł do mety. Ale, że chciałem walczyć z czterema godzinami? no cóż? Gdybym nie spróbował, to bym się nie przekonał.

Czytaj dalej