Trening biegany nocą

I znów pójdę biegać nocą. Tak samo jak wczoraj, przedwczoraj i w zeszły wtorek. Tak samo jak w drugą środę poprzedniego miesiąca i w trzeci czwartek miesiąca jeszcze wcześniejszego. I znów po tych samych ulicach i znów w tej samej scenerii – osiedle wzdłuż lasu od jednego końca miasta do drugiego końca.

REKLAMA

Aby nie biegać wieczorem

Przed bieganiem po nocach chronią mocne pokusy. Pierwsza to zmęczenie. Kiedyś myślałem sobie, że wieczorem po pracy jestem za bardzo zmęczony aby zrobić jakikolwiek trening. Że jedyne na co mam wieczorem ochotę to kanapa, pufa i kubek ciepłego kakao. No ewentualnie kufel bursztynowego napoju. To było tak oczywiste, że kanapa wygrywała z bieganiem częściej niż mogło to się wydawać.

Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że najczęściej jest to zmęczenie psychiczne a nie fizyczne. Po prostu zaorana cały dzień psychika chce odpocząć a że dusza i ciało to jedność to skoro głowa chce odpocząć to ciało też. A ciało te wbrew temu jest w całkiem dobrej formie. Po kilometrze okazuje się, że działa całkiem lepiej i na pohybel psychice nawet ten najtrudniejszy trening wchodzi perfekcyjnie. Tak zwany „dzień konia” często jest na zakończenie właśnie takiego długiego, męczącego dnia.

Pokusą jest też zegar. Ten złośliwiec pokazujący jak bardzo jest późno. Pokazuje ci że jest 20:00 i mówi, że to pora iść biegać. O 21:00 krzyczy, że to już ostatni dzwonek. O 22:00 siedząc na kanapie mówi, że nie ma sensu bo już jest noc a o 23:00 to już nikt normalny nie biega!!

Hola, hola. W sumie to przecież jest tak samo ciemno zarówno o 20:00 jak i o 23:00.

Bieganie nocą

Zawsze tak samo…

Więc czemu godzina później nie jest dobrą godziną do biegania? Hmmm… Kiedy już moja głowa przestawiła się na wieczorne bieganie to okazało się, że ciemność jest dobra. Ciemność sprawia, że wszystko jest takie samo.

  • Ulice są zawsze oświetlone tak samo.
  • Nie ma biegania pod słońce.
  • Nie widać jak bardzo paskudna jest pogoda i jak bardzo jest pochmurno.
  • Wiatru też nie widać (ale niestety czuć go tak samo jak w dzień).

W ten sposób polubiłem się z nocnym bieganiem, że bardzo szybko godzina 22:00 przestała być dla mnie godziną zbyt późną. Miesiąc czy dwa miesiące później godzina 23:00 też nie była zbyt późną. Oczywiście staram się wyjść jak najwcześniej aby położyć się jak najwcześniej ale, zdarzało się że treningi kończyłem przed północą. Po zmierzchu właściwie wszystko wygląda tak samo. Niezależnie czy jest godzina 21 czy 24.

Jedyne co się zmienia to trening. Myślę, że gdybym na obecnym etapie miał codziennie czy raczej co noc biegać tylko rozbiegania i luźne biegi to bym tego psychicznie nie ogarnął. A tak raz robię rozbieganie, raz siłę, raz jakieś odcinki, raz bieg ciągły. Trener zawsze wpisze coś abym się nie nudził. I dlatego biegnąc po raz setny po tej samej ulicy się nie nudzę. Zawsze mam coś innego do zrobienia.

Ulica nocą

Ale żeby to bieganie po nocy nie było takie piękne…

Bieganie późnym wieczorem jest monotonne. Jest tak samo monotonne jak ciemność za oknem nocnego pociągu. Są dni, że mam go dosyć nawet pomimo bardzo zróżnicowanego treningu. Czasami z nudów zmienię trasę choć zbyt wielu pomysłów na jej urozmaicanie nie mam. Na skrzyżowania, światła i bieganie przez pasy w centrum miasta nie mam ochoty więc najbardziej hardcorowym patentem jest pobiegnięcie wzdłuż lasu nie od południa na północ ale od północy na południe. Zawsze coś.

Przy bieganiu późnym wieczorem na pewno też nie można „olać” żywienia. Ważne aby w ciągu dnia nie jeść zbyt późno i zbyt dużo. Bo jak się objem zbyt późnym obiadem lub wsunę w siebie jakiś „drugi obiad” około 18, to na treningu mogę to czuć bardziej niż mocno. A nic tak nie rozwala nawet spokojnego biegania jak obiad zjedzony tuż przed nim.

Ważne też aby zjeść coś po treningu a jeszcze przed położeniem się do łóżka. Nie może być to coś zbyt dużego, bo ciężko zasnąć z furą jedzenia w żołądku. Nie może być to też coś zbyt małego bo pójdę spać głodny a jakiś tam wysiłek wykonałem. I tak źle i tak niedobrze.

Po późnym lub mocnym treningu czasami samo zaśnięcie też jest problemem. Bo weź tu się wycisz i ułóż do snu po jakimś biegu ciągłym lub tysiączkach. Ale…

Biegać wcześnie rano wcale nie jest łatwiej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *