Zboczenie zawodowe…

Niedzielne wybieganie. W planach jakieś 20 kilometrów biegu po zaśnieżonym lesie. Wczoraj było czarno, dziś jest biało, bo w nocy spadł śnieg. Warunki takie, w jakich już biegałem wielokrotnie. Warunki takie, że można biegać po czyichś śladach…

REKLAMA

Nigdy nie mam zamiaru nikogo śledzić, ale biegając patrzę się na drogę przed sobą. Dalsza mnie nie interesuje, bo przede wszystkim warto wypatrywać wszelkie górki i dołki w promieniu kilkudziesięciu metrów… A miedzy tymi górkami i dołkami są ślady. Ślady butów. Ślady sanek, ślady nart…

– A to, co? – pytam się siebie
– Przecież wiesz co to! Ślady czyichś butów biegowych!
– A skąd to wiesz?
– Jak to skąd?! Zobacz na długość kroku! Nie da się chodzić takimi długimi susami. A poza tym bez zatrzymywania jestem ci w stanie powiedzieć, że na 99% są to ślady adidasów Kanadii w wersji 5 lub 6…

Biegnę chwilę po śladach Kanadii. Biegacza czy biegaczki (ale raczej biegacza bo rozmiar buta spory) nie widzę. Ślady skręcają. Lecę dalej. Robię swoje.

Później znowu widzę ślady, ale to ślady krótkich kroków i zwykłych butów. Mało mnie interesują. Nie przykuwają uwagi. W końcu ileś kilometrów dalej w jeszcze głębszym lesie trafiam na ślady nad którymi znowu nie muszę się zastanawiać.

– Salomony!! – ale nie kultowe Speedcrossy z charakterystycznym pazurkowanym bieżnikiem, ale raczej coś lekkiego pokroju S-Laba czy Mantry. Biegacza wypatrzeć ciężko, bo ślady biegną w przeciwną stronę niż ja biegnę. No nic… Trudno…

Nike Terra Kiger - ślad

Nie robię tego specjalnie. Tak po prostu jest. Po prostu zawsze zwracam uwagę na najbliższą nawierzchnię. Na asfalcie może poświęcam jej mniej uwagi, ale w lesie to podstawa. Najczęściej widzę przed sobą górki, dołki, korzenie, kamienie i błoto. Ale kiedy tylko spadnie świeży śnieg widzę ślady butów. I mimochodem je rozpoznaje i śledzę. Jest to o tyle łatwiejsze że zimą w terenie najczęściej biega się w butach terenowych które mają bardziej agresywny i wyrazisty bieżnik. Dlatego raz że ślady w śniegu widać dużo lepiej. Dwa, to jeszcze łatwiej je rozpoznać.

Robiłem to jeszcze zanim zacząłem się butami zajmować zawodowo.

Kilka lat temu, niech będzie, że dawno, dawno temu, biegając po mazurskich lasach, w lekko kopnym śniegu trafiliśmy na ślady… Speedcrossow. Biegliśmy po nich kilka kilometrów a nawet gdzieś w międzyczasie, jako że wybieganie robiliśmy na totalnym luzie, stanęliśmy by pogapić się w śnieg. Normalnie jak myśliwi badający tropy zwierzyny.

– Zobacz ktoś tu biegł przed nami.
– I to w Speedcrossach…
– I pobiegł w tamtą stronę
– A znasz kogoś kto biega w Speedcrossach?

Potem się pośmialiśmy i pobiegliśmy dalej.

I nazywajcie to zboczeniem zawodowym, ale tak jak na przykład pasjonaci rowerów gapią się na inne rowery i po pierwszym rzucie oka wiedzą co to za maszyna i z jakich części złożona… Tak ja widząc ślady butów na śniegu często wiem, lub przypuszczam w jakich butach ktoś biegał przede mną.

A później robię obok nich swoje ślady…

REKLAMA

6 thoughts on “Zboczenie zawodowe…

  • 10.02.2015 o 11:32
    Permalink

    O to, ślady w lesie, fajny temat 🙂 Podziwiam znajomość podeszw butów 🙂
    Dla mnie przy leśnych wybieganiach ważne jest czy biegacz przede mną lądował w kałuży, czy ślizgał się na błocie/lodzie. Choć ostatnio pojawił się bardzo niepokojący ślad wielkich psich łap. Wielkich. I taki dylemat czy ja pierwszy pieska zobaczę, czy pies mnie 😉 i czy aby na pewno piesek dostał dobre śniadanie (bo jak wiadomo ruch na świeżym powietrzu zaostrza apetyt)
    No i tydzień temu jakiś leśny drapieżnik – sądząc po śladach – „coś” dopadł na środku dróżki. Zostały czerwone ślady wraz z kierunkiem uprowadzenia zwłok. Ale nie analizowałem, żeby samemu nie stać się kolejnym daniem 😉

    Odpowiedz
  • 10.02.2015 o 14:38
    Permalink

    A oddziały dywersji miewają podeszwy ze śladami w przeciwną stronę. Miejmy nadzieję, że to nie ten przypadek… 😉

    Odpowiedz
  • 10.02.2015 o 16:18
    Permalink

    Przyznam, że ja również przypatruję się śladom butów podczas wybiegań. Nie mam w tej materii zbyt wielkiego doświadczenia, bo na swoim koncie mam zaledwie kilkanaście par butów biegowych ale są pewne cechy wspólne dla konkretnych marek. Również wielkość śladu ma znaczenie bo po nim można wnioskować czy przed nami biegnie rosły biegacz czy może biegaczka 🙂

    Odpowiedz
  • 10.02.2015 o 22:15
    Permalink

    Ha, a to ślady moich butów, bo biegamy po tym samym lesie, a ja robiłem trening w niedzielę rano. Owszem salomony sense mantra 🙂 Gratuluję znajomości butów biegowych a w zasadzie ich podeszw.

    Odpowiedz
    • 10.02.2015 o 22:41
      Permalink

      A więc jednak Mantra! 🙂

      Ja biegałem około południa, a na ślady twoich Salomonów trafiłem w lesie od strony Sokula.

      Odpowiedz
  • 11.02.2015 o 13:33
    Permalink

    Ja mam podobnie jeżeli chodzi o buty do piłki nożnej. I w trochę mniejszym stopniu, aczkolwiek także zauważalnym, rozpoznaję gitary i myszki komputerowe. 😉 Pasja to pasja.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *