Nie kupujemy – czyli jak kupić zły prezent dla biegacza

Schemat jest co roku dokładnie ten sam. Przychodzisz do sklepu i kupujesz coś dla biegacza. Masz gest! Kupujesz mu buty czy ciuch z najnowszej kolekcji. No wiecie, taki wypasiony. Na sugestie obsługi, że takie rzeczy lepiej przymierzyć niż kupować na oko twierdzisz – na pewno będzie dobry.

REKLAMA

Kupujesz, pakujesz, a potem pod choinką rozlega się głośne BANG!! Nie pasuje! Trzeba zwracać, wymieniać… Albo prezent ląduje na dnie szafy. Tej w piwnicy.

Dlaczego? Właśnie dlatego, że pewnych rzeczy nie powinno się kupować „na oko”.

Buty do biegania

To co dobre dla jednego nie musi być dobre dla drugiego – najbardziej oczywista oczywistość dla tych co już biegają. Tak samo to, że but jest z najnowszej kolekcji i ma super hiper systemy amortyzujące nie znaczy, że danemu biegaczowi będzie się w nim super hiper biegać. Wielokrotnie jest tak, że aby znaleźć te najlepsze buty trzeba w sklepie przymierzyć dwie, trzy, pięć, siedem różnych par butów. Kilka z nich odpadnie na samym początku bo są niewygodne lub coś gdzieś ciśnie. A spośród kilku pozostałych wybiera się te które leżą najlepiej.

Rozmiar, rozmiar i jeszcze raz rozmiar. Buty do biegania powinny być większe. Biegacz (stojąc) powinien mieć około centymetra luzu pomiędzy najdłuższym palcem a czubem cholewki. Jeśli tego nie ma to prędzej czy później (zależy jak dużo biega) zaznajomi się z czymś takim jak „odpadające czarne paznokcie”. Poza tym w jednym modelu lepszy będzie rozmiar o pół mniejszy, w innym o pół większy. Tego nie da się na oko trafić.

Już kiedyś pisałem, że buty kupuje się „na stopę” a nie „na oko”.

Buty - Sklep Biegacza

Ciuchy do biegania

Jaki powinienem wziąć rozmiar M czy L? Biegacz jest trochę niższy od pana ale trochę szerszy w ramionach – pytacie.

A skąd ja mam wiedzieć, skoro ty go znasz i wiesz jak wygląda?!

Poza tym rozmiar rozmiarowi nie równy. To co w jednej marce jest „S” w innej może być „M”. To że bluza „S” jest dobra nie oznacza, że koszulka „S” też będzie dobra. W przypadku odzieży istnieje też coś takiego jak krój. Są pojedyncze marki które różnicują je na „loose”, „fitted” i „compression”, ale to wyjątki. Mierząc dwie bluzy w tym samym rozmiarze w jednej wygląda się jak młody bóg w drugiej jak worek ziemniaków…

Skąd wiesz jak twój biegacz czy biegaczka będzie w tym wyglądać?!

Biustonosz sportowy

Bardzo rzadko to się zdarza ale bywa i tak. Pan kupuje Pani na prezent biustonosz sportowy. Bo pani nie ma. Bo sama nie chce sobie kupić. Bo tak! Jedyne co wie to rozmiar biustonosza jaki pani nosi na co dzień. Świetnie, to już coś. Kiedy pani przychodzi do sklepu najczęściej zaczynamy właśnie od tego rozmiaru, który nosi na co dzień.

A potem dochodzimy do rozmiaru, który pani ma w biustonoszu sportowym. Te dwa rozmiary – rozmiar codzienny i rozmiar biustonosza sportowego to najczęściej dwa różne rozmiary…

Znasz jej rozmiar w biustonoszu sportowym?

Biustonosze do biegania

Kompresja

I na koniec ostatnia rzecz, której dobór zahacza o naszą fizjologię, czyli kompresja. Nie może być za luźna bo wtedy nie jest skuteczna, a tym bardziej za ciasna bo nie dość, że nie będzie to komfortowe to jeszcze możemy sami sobie sprowokować jakieś problemy z przepływem krwi w kończynach. Kompresja sportowa niezależnie czy mówimy o opaskach, skarpetach czy nawet całych nogawkach zawsze dobierana jest pod konkretne obwody. Raz mierzymy łydkę, raz udo, raz jeszcze coś innego, w zależności od potrzeb.

Często nawet osoby, które kupują same dla siebie kompresję nie wiedzą jaki mają obwód łydki. Spojrzenie się na swoją łydkę też niewiele tutaj pomaga. Ciężko „na oko” stwierdzić czy ma się 36, 38 czy 39 centymetrów obwodu. Dlatego nieodzownym elementem doboru kompresji jest miarka. Po zmierzeniu czarno na białym wychodzi odwód i to jaki rozmiar kompresji będzie odpowiedni.

Jak to zrobić dobrze bez miarki?!

REKLAMA

One thought on “Nie kupujemy – czyli jak kupić zły prezent dla biegacza

  • 13.12.2019 o 12:55
    Permalink

    Ten tekst przydałoby się wydrukować i powiesić we wszystkich sklepach sportowych w okresie świątecznym. Nie zliczę, ile już dostałam takich nietrafionych prezentów od ludzi, którzy chcieli dobrze… a wyszło jak zwykle. To już chyba lepszym wyborem będzie bon albo karta podarunkowa – przynajmniej wybiorę sobie to, co mi najbardziej pasuje, a nie kłopotać się, jak spożytkować za mały stanik czy za duże buty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *