O nieprzecenianiu butów do biegania

Treningowe, startowe, terenowe – idealnie byłoby mieć po jednej parze z każdego z tych typów butów. Można wtedy dobrać sobie buty do każdego rodzaju treningu. Na szybki trening startowe, w las terenowe, na luźne rozbiegania treningowe. A co gdyby w las pobiec w „asfaltowych”? Albo w tych „szybkich” pobiec bardzo spokojne rozbieganie?! Herezja?!

REKLAMA

I wtedy patrzę na swoje stopy. Im dłużej biegam tym bardziej podchodzę do tego mniej restrykcyjnie. Trochę jak w tym powiedzeniu że „dobry pilot to i na drzwiach od stodoły poleci”. Biegacz często ma podobnie.

Ostatnio często patrzyłem na swoje stopy. Myślę że już set powtórzeń na swoim asfaltowym podbiegu wytłukłem w typowo terenowych, górskich butach. Jest to asfaltowy wiadukt w środku lasu. Wielokrotnie po krzakach biegałem w butach przeznaczonych na asfalt, bo akurat asfalt się kończył a zaczynały krzaki. Na krótkich, minutowych odcinkach wielokrotnie biegałem po 4’00 i szybciej w butach o których nikt, włącznie ze mną, nie napisze że są dynamiczne. I co? I mam się dobrze.

Nie namawiam aby biegać dowolny trening w dowolnych butach. Bo asfaltowe będą jednak najlepsze na asfalt, terenowe w teren a szybkie na zawody. Z drugiej strony nie można też przeceniać butów…

…asfaltowych

Czyli tych w zasadzie do wszystkiego. Choć z zasady asfaltowe nie boją się terenu leśnego. Dopiero z górami zaczynają mieć nie po drodze. Choć to zależy od gór. Jeśli od czasu do czasu chcesz w nich tam pobiec, to pobiegniesz. Jeśli skończy Ci się asfaltowa droga a zacznie leśny szlak to też w nich pobiegniesz. Jeśli biegasz po głównych szerokich duktach leśnych to tym bardziej w nich pobiegniesz. Może w pewnych warunkach będzie mniej wygodnie pod stopami, ale jeśli nie chcesz od razu wbiec na Giewont, to te asfaltowe sobie całkiem przyzwoicie dadzą radę.

Na zawody i szybkie treningi także nie musisz mieć startowych „szybkich” butów. Ok, są takie w których łatwiej jest rozwijać prędkość, są „szybsze” i są nazywane startowymi. Ta „szybkość” kusi i tu najłatwiej jest przecenić buty. Łatwo liczyć na ich pomoc. A prawda jest taka, że ta pomoc liczona jest w pojedynczych procentach lub ułamkach tych procentów. Dużo więcej wypracujesz na treningu. Więcej jest w twoich nogach i w głowie. But to tylko dodatek. Ostatni element łańcucha pokarmowego…tfu… treningowego.

Hoka One One Bondi 6

Jak umiesz szybko biegać to w tych treningowych ciężkich, dobrze amortyzowanych butach rozpędzisz się tak samo jak w tych „szybkich”. No może włożysz w to trochę więcej energii…

… terenowych

Uczepiłem się butów asfaltowych ale w drugą stronę działa to dokładnie tak samo. Komfort buta terenowego na asfalcie będzie mniejszy. Te z najbardziej agresywnymi podeszwami mogą tą podeszwę drastycznie szybko stracić i będą bardzo mało wygodne nawet na krótkich asfaltowych odcinkach. Te hardcorowe buty w grube błocko są butami właściwie tylko w hardcorowe grube błocko. Lub śnieg, lub piach…

Natomiast jeśli spojrzymy na uniwersalne terenówki z płytszym bieżnikiem a Twoje trasy biegowe zawierają odcinki i po asfalcie i po drogach szutrowych i w terenie leśnym to często nie zauważysz różnicy pomiędzy butem asfaltowym a terenowym…

On Running Cloudultra

Dobrym przykładem są właśnie moje asfaltowe podbiegi. Dobiegam do nich kilka kilometrów przez las. Wracam tak samo. Nie tracę czasu na takie statystyki, ale myślę, że jedną połowę tych treningów i podbiegów zrobiłem w butach asfaltowych (po przecież podbieg asfaltowy). Drugą w terenowych (bo przecież większość czasu biegnę przez las). I szczerze… Nie zauważyłem różnicy w wykonaniu samego treningu. Dużo większą różnicę robiła moja dyspozycja dnia niż buty…

… startowych

Wreszcie moje ulubione – startowe. Najczęściej przeceniane. Buty które są tak szybkie, że same za Ciebie pobiegną! Że właściwie to „chrzanić trening, te buty sprawią, że będę 4% szybszy”. A może kupić te o 5% szybsze?! Będę jeszcze szybszy! Tylko pamiętaj, że na noc musisz zamykać je w klatce lub przy drzwiach rozpinać elektrycznego pastucha aby same z domu nie uciekły.

A jak wspomniałem buty to tylko ostatni element łańcucha treningowego. To wierzchołeczek, sam czubeczek góry lodowej. Owszem są buty startowe, w których poprzez ich specjalną konstrukcję, łatwiej jest rozwijać wysokie prędkości. To właśnie je nazywa się „szybszymi” i tak w gruncie rzeczy jest. Na drugim biegunie są buty treningowe. Z założenia miękkie, ciężkie i toporne. Służące do wolnego biegania. Ale jak już pisałem, nie oszukujmy się. Jak potrafisz biec szybko to zrobisz to w każdych butach. Jak nie potrafisz biec szybko, to nie potrafisz i kropka.

buty startowe

„Szybki” but daje tej dynamiki co najwyżej ułamek. O ten ułamek możesz być szybszy na mecie, czy na każdym kilometrze. Ułamek ten ma znaczenie na poziomie międzynarodowym czy chociażby krajowym. Na poziomie biegacza amatora najczęściej nie zrobi różnicy. Wolny biegacz w „szybkich” butach nie dogoni szybkiego biegacza. Chyba że ten pobiegnie sam nie wiem w czym… W crocksach?! W szpilkach?! Inaczej… Nie ma… Szans…

Pierwsze z brzegu?

Nie pisze tego abyś na trening zabierał buty na zasadzie „pierwsze z brzegu”. Piszę to po to żeby butów do biegania nie przeceniać. W zależności od sytuacji można biegać w lesie w butach na miasto i po mieście w tych do lasu. Można biegać wolno w szybkich butach i szybko w tych wolnych. Natomiast najwięcej, ba właściwie praktycznie wszystko zależy od Ciebie. To jak danego dnia pobiegniesz zależy głównie od Ciebie. Wiem, że brzmi to jak truizm z okładki taniej ulotki o bieganiu ale taka jest prawda i kropka.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *