Z dużej chmury spadł mały deszcz. Mimo różnych podejrzeń o „doping technologiczny” w w butach wykorzystujących wkładki karbonowe zatopione w podeszwę nic wielkiego się nie stało. World Athletics wydała regulacje, które są najbezpieczniejszymi i najbardziej dyplomatycznymi regulacjami jakie można było sobie wyobrazić. Z jednym wyjątkiem, nie zakazują niczego co już się pojawiło. Co najwyżej ograniczają pewne miejsca rozwoju aby technologia nie potoczyła się w niekontrolowanym kierunku.
Więcej i więcej niż cztery procent
Poszło o Vaporfly’e 4%. Buty które zadebiutowały w 2018 wraz z próbą #breaking2 na torze Monza. Dopisek 4% miał oznaczać, że dzięki między innymi karbonowej płytce, ten but pozwala osiągnąć wynik o 4% lepszy niż gdyby biegło się w klasycznych butach. Niczym w reklamie proszku do prania Vaporfly był tym WOW!, a cała reszta została zdegradowana do kategorii „zwykłych butów”. Owa obietnica „czterech procent”, to pierwszy moment kiedy padło podejrzenie o „techniczny doping”.
Różnicę na nodze pomiędzy Vaporfly’em a klasycznym butem startowym czuć było od samego początku. Dynamikę też zapewniały zupełnie inną. Do tego jeszcze był Kipchoge, który minął się z barierą 2 godzin raptem o 26 sekund. To musiało zadziałać na wyobraźnię. Nike poszło więc krok dalej tworząc Vaporfly Next%, który miał być od jeszcze lepszy od „czterech procent”. Lepszy w sensie, że o „więcej niż cztery” procent miał poprawiać wyniki w porównaniu ze „zwykłym butem”.
Rok 2019 to był rok Vaporfly Next%. But ten wygrał niezliczoną ilość biegów. Kenenisa Bekele, a jakże w Vaporfly’u, otarł się o dwie sekundy o rekord świata w maratonie. Wreszcie przez Kipchoge podjęta została kolejna próba, tym razem udana, przebiegnięcia maratonu w czasie poniżej 2 godzin. Nike postanowiło pojechać całkowicie po bandzie i przy tej okazji stworzyć buta przy którym Vaporfly Next% wygląda jak ubogi krewny…

Nike Alphafly – but zakazany
Alphafly – prototypowy but w którym podobno znajdują się trzy płytki z włókna węglowego, cztery poduszki gazowe, pianka prawdopodobnie ZoomX i jeszcze być może coś. Dlaczego piszę, że podobno i prawdopodobnie? Dlatego, że to prototyp stworzony dla Kipchoge pod kątem łamania bariery 2 godzin w maratonie. A prototypy mają to do siebie, że tylko projektanci wiedzą co tam dokładnie się znajduje. I tak o ile ogólną konstrukcję buta znamy, tak szczegółów… już niekoniecznie. Tak samo możemy zgadywać o ile procent jest to teoretycznie lepszy but. Był Vaporfly 4%, jest Vaporfly „więcej niż cztery procent”. A jaką przewagę procentową daje Alphafly?!
Nad problemem postanowił pochylić się też World Athletics. Co do zasady to organizacja kierująca światową lekką atletyką nie zabroniła butów wykorzystujących płytki z włókna węglowego. W oświadczeniu i regulacjach nie ma też nic o tym, że zapewniają przewagę technologiczną. Jest co najwyżej wspomniane, że taką przewagę mogą zapewniać. Jednak aby zabezpieczyć się na przyszłość powstało kilka regulacji:
Podeszwa nie może być grubsza niż 40 mm…
To w zasadzie warunek dziś nie wnoszący nic nowego, ale być może wybiegający w przyszłość. Wraz z butami karbonowymi, których protoplastą był Vaporfly 4% podeszwa butów startowych urosła. Urosła do takich rozmiarów że stanęło to w sprzecznością z wieloletnią filozofią że but startowy powinien być jak najlżejszy i jak najbardziej odchudzony. Najwyższe buty na rynku przekraczają obecnie 30 mm czyli 3 cm podeszwy. Najwyższa wysokość podeszwy jest właśnie pod piętą Vaporfly Next% – 40 mm. Tak więc zapis o 40 mm nie wyklucza właściwie żadnego modelu butów które mamy obecnie. Zapobiega natomiast „rozrostowi” butów biegowych i „dopingowi” butów za pomocą upychania w nim coraz większej ilości coraz lżejszych i bardziej responsywnych materiałów.
Chyba, że do produkcji butów użyte zostaną zupełnie inne materiały o zupełnie innych właściwościach…
Tylko jedna płytka, a jeżeli kilka to w jednej płaszczyźnie…
Zastosowanie płytek z włókna węglowego nie jest zabronione. Właściwie to nie muszą one być też wykonane z włókna węglowego, bo regulacje nie wspominają o żadnym konkretnym materiale. Sztywne płytki mogą być wytworzone z dowolnego tworzywa. Niedopuszczalne jest jednak stosowanie kilku płytek jedna nad drugą (czyli tak jak to miało miejsce w Alphafly). Dopuszczalne jest użycie dwóch (lub więcej) takich płytek ale na jednej płaszczyźnie, czyli mówiąc wprost jedna obok drugiej. Generalnie z tym zapisem jest tak samo jak z zapisem o grubości podeszwy – wyznacza on dopuszczalną granicę. Ogranicza on też zapędy projektantów, którzy w dwa lata przeszli z butów z jedną karbonową płytką na konstrukcję wykorzystującą takie płytki aż trzy.
Tym samym Vaporfly Next% mający jedną karbonową płytkę zabroniony nie jest. Prototyp w postaci Alphafly z trzema płytkami jest zabroniony. Granica została ustalona.
Płytka w kolcach tylko do mocowania wkrętów i nie więcej jak 30 mm wysokości…
Kryterium najmniej znaczące, a właściwie nieznaczące, dla biegaczy amatorów i dotyczące kolców lekkoatletycznych. Podobnie jak dwa powyższe punkty jest to kryterium na wyrost i na przyszłość. Profilaktycznie, aby żaden producent nie wpadł na pomysł „turbodoładowanych” kolcy lekkoatletycznych.
Zabronione jest używanie prototypów…
Najbardziej oczywista ze wszystkich regulacji. Także sformułowana z myślą o przyszłości i eliminująca potencjalne sytuacje gdzie dany model buta przygotowywany jest w tajemnicy. Żadna marka nie będzie miała możliwości aby jednego człowieka lub grupę swoich zawodników wyposażyć w produkt dający czy mający dawać im przewagę. Sytuacja jest jasna. But musi być butem ogólnodostępnym i będącym w sprzedaży od co najmniej 4 miesięcy. Albo wszyscy mogą go kupić i w nim startować, albo nikt.
Granica bardzo dyplomatyczna
Granica ta też jest ustalona bardzo dyplomatycznie. Właściwie tak, że niemalże nic nie zmienia. Z jednej strony World Athletics nie zrobiła krzywdy żadnemu zawodnikowi. Wszystkie rekordy ustanowione w karbonowych butach w ostatnich dwóch latach są bezsprzeczne. Żaden z nich nie padł w butach z niedozwolonym wspomaganiem. Jeśli jesteś biegaczem amatorem śmiertelnie poważnie traktującym swoje wyniki i biegającym w Vaporfly’ach też bądź spokojny. Biegałeś w regulaminowych butach. To jest oficjalne stanowisko.
Jedyny przypadek startu, a w zasadzie biegu, w nieregulaminowych butach to bieg Eliuda Kipchoge po złamanie granicy 2 godzin w maratonie. Wynik ten, choć przełomowy, od samego początku uznany za rekord świata być nie mógł. Choćby przez zmieniających się pacemakerów i pomoc z zewnątrz. Więc czy miał na nodze te czy inne buty, nie ma to znaczenia.
Z drugiej strony wielka krzywda nie stała się też producentom, którzy we włókno węglowe wpompowały już całkiem solidną furę pieniędzy i lada chwila na półkach zobaczymy karbonowe buty innych marek. Karbon to kolejny krok ewolucji i rozwoju butów biegowych. Pierwsi ten krok zrobili w Nike, ale za nimi już idą kolejni. Nikt nie chce zostać w tyle, każdy zainwestował i na szali leży już bardzo dużo monet. Regulacje World Athletics owszem zamykają pewne gałęzie rozwoju, ale pole do popisu nadal jest duże.
Granica została wytyczona w miejscu w którym wyrządzi najmniej szkód. Buty które już są w sprzedaży i które rozchodzą się jak ciepłe bułeczki zabronione nie są. Nawet najbardziej wymyślne konstrukcje dopóki będą miały płytkę w jednej płaszczyźnie (nikt nie powiedział z jakiego materiału, jak grubą i jak ukształtowaną) i nie przekroczą 4 centymetrów pianki (nikt nie powiedział jakiej) zabronione nie będą.
Buty zabronione na zawodach, ale…
Wreszcie wcale nie jest powiedziane, że buty które przez World Athletics są zabronione na zawodach, nie mogą trafić do sprzedaży. Buty z podeszwą wyższą niż 40 mm, z kilkoma karbonowymi płytkami w różnych płaszczyznach nie są zabronione w sprzedaży. Można je wprowadzać do sklepów. Można kupować. Można w nich trenować. Nie można tylko w nich startować w oficjalnych zawodach. Nie można w nich zrobić rekordu świata, kontynentu czy kraju. Ale o sprzedaży i bieganiu nikt nic nie mówił…
Tylko czekać jak pierwszy „zabroniony but do biegania” ujrzy światło dzienne.
A jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej.
Dodatkowym ważnym punktem jest to, że buty muszą być dostępne na 4 miesiące przed możliwością udziału w zawodach w związku z czym (na szczęście!) nie zobaczymy na olimpiadzie prototypowych butów wypaczających rywalizację 🙂