Biegowe wymówki – na co zwalić nieudany start?

1 kwietnia 2024 4 min czytania
Biegowe wymówki

„Gdzie porażka, tam i wymówka” – biegacze bardzo często z tego korzystają, szczególnie jeśli wynik na mecie zawodów nie odzwierciedla tego co sobie wymarzyli. Istnieje cała masa takich powodów, które wszyscy wymyślaliśmy. Oto lista najbardziej typowych wymówek, których prawdopodobnie używałeś po swoim nieudanym starcie. A jeśli nie używałeś… Wszystko przed tobą!

REKLAMA

Było za ciepło!

O tak! Biegacze nie lubią ciepła. Kiedy komentator mówi, że jest idealna pogoda do biegania to znaczy, że jest pełne słońce a Ty przez cały dystans biegniesz po „patelni”. Nie poszło? To jasne że było za gorąco! Ba! Nawet jak nie ma „patelni” to zawsze może być „dla Ciebie za gorąco”. Skąd ktoś ma wiedzieć, że idealnie biega Ci się w temperaturze dokładnie 14,7 stopnia Celsjusza.

Było za zimno!

Czasami jednak „było za ciepło” nie zadziała. Przecież nikt Ci nie uwierzy, że było za ciepło jak było -5 stopni a trawę pokrywał szron. Wtedy było „za zimno”. Za zimno by się dobrze przed startem rozgrzać. Za zimno by wejść w swój normalny rytm. Za zimna była też woda w kubkach. Za zimny wiał wiatr… A propos wiatru…

Wiało!

Wieje, zawsze wieje co jest oczywistą oczywistością i możesz ten fakt wykorzystać. Zawsze! Większość biegów ma trasę w kształcie mniej lub bardziej pokręconej pętli więc zawsze gdzieś będzie wiać w twarz. A jak wieje to wytrąca z tempa. A jak wieje to nie „idzie”. Zawsze może też akurat w tym momencie kiedy jesteś na trasie wiać wyjątkowo mocno. Kto to sprawdzi? Jeśli to jeszcze za mało, mogłeś akurat w tym momencie, gdy wiatr wiał najmocniej, biec samotnie, bez możliwości schowania się za kimś. Albo wszyscy mogli schować się za Tobą. W rezultacie musiałeś zmagać się z całą siłą wiatru sam na sam. To może tłumaczyć słabszy wynik…

Podbieg mnie zabił!

Im dłuższy bieg tym większe prawdopodobieństwo, że znajdzie się ulubiony pretekst biegaczy – podbieg. A te jak wiadomo zabijają! Tym potężniej im są dalej od startu a bliżej mety! To nic, że podbiegasz na raptem kilkumetrowe wzniesienie. Im bliżej mety tym każdy podbieg robi się bardziej stromy! Podbieg to podbieg! A podbieg potrafi zabić, zniszczyć, wytrącić z tempa i sprawić, że wynik na mecie nie ten…

Zające za szybko prowadzili!

„Stary… Skąd oni wzięli tych pacemakerów? Mieli biec po 4:30 na kilometrze, a pierwszą dziesiątkę przebiegli po 4:20! Zajechali mnie i za półmetkiem nie było z czego biec.” Tak oczywiście, wszystko można zwalić na bogu ducha winnych pacemakerów. Prowadzili za szybko, rozciągnęli grupę, narzucili za mocne tempo i to wszystko przez NICH! To ONI!

REKLAMA

Zegarek źle tempo pokazywał!

Jeśli biegu nie prowadzą zające to nadal nie stoisz na straconej pozycji. Masz zegarek na ręku? To masz doskonałego kozła ofiarnego. Zegarek jak każda elektronika bywa zawodny. Mógł zgubić sygnał GPS pomiędzy wysokimi budynkami? Mógł! Mógł pokazywać ci złe tempo przez co gnałeś jak głupi? Mógł! Mógł skrócić nawrotkę? Mógł! To tylko elektronika i nikt nie sprawdzi co zegarek ci pokazywał. To wiesz tylko ty i możesz na jego domniemane błędy, zwalić wszystko.

Miałem kontuzję!

Paluszek i główka to szkolna wymówka. Dla biegaczy, zamiast tego, to raczej „paluszek lub cała noga”. Tutaj coś boli, tam się coś naciągnęło, a ogólnie rzecz biorąc, na kilometr przed metą złapał mnie skurcz. Lista kontuzji, z których można wybierać, jest tak długa jak lista odcinków Mody na Sukces. Wybierz sobie jedną! Wielcy mistrzowie wymówek „kontuzji” przygotowują grunt pod nią już kilka tygodni przed zawodami…

Sznurówki mi się rozwiązały!

Jak nie paluszek to sznurówka. Jest dobra jak wszystko inne a przecież wiadomo, że jak się zatrzymasz, kucniesz, zegniesz te zmęczone biodra i kolana to później już nie biegniesz tak żwawo jak wcześniej. Jesteś wybity z rytmu i nici (sznurówki) z wyniku.

Brzuch mnie bolał!

Ratunkiem są też wszelkie problemy gastryczne. Wiele nie trzeba. Wystarczy zjeść za dużo lub za mało. Wypić za dużo lub za mało. Przesadzić z węglowodanami. Z obiadem, który przez cały bieg będzie Ci się odbijał. Z resztą czy to ważne od czego brzuch cię bolał? Bolał i już! Dla uwiarygodnienia swojej historii skorzystaj na trasie raz czy dwa z ToiToia. To zawsze działa!

Tylko ja ustawiłem się w prawidłowej strefie czasowej!

Jak bywa w strefach startowych wszyscy wiemy. Strefy strefami, a i tak ci wolno biegający stają z przodu. Ci szybko biegający stają z tyłu… Wszyscy stają gdzie popadnie a tylko Ty stanąłeś w prawidłowej strefie. Po starcie zamiast narzucić tempo na życiówkę musiałeś mijać te wszystkie zawalidrogi i lawirować od prawej do lewej. Cała taktyka na życiowy wynik runęła na pierwszych kilometrach. Tylko uwaga! W Biegu Sołtysa w Pcimiu Dolnym gdzie startuje 10 osób i jeden pies ta wymówka raczej nie zadziała…

Treningowo biegłem!

Na koniec najlepsze. Bo nawet jak wpadniesz na metę zdyszany jak zając uciekający przed lisem to możesz powiedzieć, że nie biegłeś „na maksa”. To był Twój treningowy start i specjalnie biegłeś wolniej niż mógłbyś. Jeśli nie wybierasz się na Igrzyska to nikt nie zwróci uwagi na to czy to faktycznie było Twoje treningowe tempo czy „biegłeś w trupa”. Masz za to doskonałą wymówkę dla słabego wyniku. Możesz też szpanować, jakim to jesteś świetnym biegaczem, że takie wyniki robisz na „treningu”.

PS To jest aktualizacja wpisu oryginalnie opublikowanego w październiku 2017 roku.

REKLAMA
Paweł Matysiak
Autor wpisu Paweł Matysiak

Bieganiem oraz doborem odpowiednich butów do biegania zajmuję się od kilkunastu lat. Prywatnie jestem biegaczem-amatorem a w swojej biegowej przygodzie startowałem zarówno na 1000 metrów na bieżni jak i w górskich biegach ultra. Zawodowo udzielam porad dotyczących wyboru odpowiednich butów do biegania. Sam mam ich w domu więcej niż jestem w stanie policzyć.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr
6 lat temu

Dobre 😉

Janusz
Janusz
6 lat temu

A „biegłem treningowo” to gdzie?

Mirek
1 rok temu

Gdyby był liczony czas netto nie brutto, gdzie można by wypuścić zawodników z odstępami to by nie było problemów natury „Straciłem na pierwszych dwóch kilometrach!”.