Blog Day – bloger odpowiada

Tak wiec nastała wiekopomna chwila. Dziś jest Blog Day – Ogólnoświatowy Dzień Blogera. Jak ktoś nie wie dlaczego, zapraszam do przyjrzenia się dzisiejszej dacie 3108. Ona wszystko wyjaśnia, bo od niej wszystko się zaczęło. Równy tydzień temu rzuciłem hasło abyście zadawali pytania. O cokolwiek, co byście chcieli się mnie zapytać. Nie tylko jako biegacza, ale tez jako człowieka. Oto, o co zapytaliście:

REKLAMA

– Dlaczego Paweł nie startuje w biegach na 5 km i 10 km. Chodzi mi o warszawskie biegi typu: cała triada organizowana przez WOSiR, czy Biegnij Warszawo czy inne komercyjne biegi. Nie przypominam sobie relacji na Twoim blogu z zawodów na 5 i 10 km rozgrywanych w Warszawie.

– Jedna relacja z warszawskiej dychy była 🙂 Ale w tych dużych biegach nie startowałem. Byłem kilka razy na Biegnij Warszawo i na Biegu Niepodległości, ale zawsze jako kibic. Przeraża mnie ten tłum biegaczy. Start odbywa się w tłumie i na metę też wpada się w tłumie. Natomiast ja wolę przestrzeń, dlatego startuję w bardziej kameralnych „dychach”.

– Jakie jest Twoje największe marzenie biegowe?

– Trudne pytanie. Przede wszystkim chciałbym biegać jak najdłużej, bo to jest coś, co lubię, co mnie nakręca i w czym się realizuję. Z takich ilościowych marzeń to dobrze by wyglądała setka ukończonych maratonów. Z tych jakościowych – gdyby wynik, choć jednego z nich zaczynał się od dwójki.

– Czy będzie Ci się to (bieganie) liczyć do emerytury?

– Niestety nie. Choć jeśli uda się zrobić wokół biegania coś, co to zmieni to, czemu nie 😉

– Co w życiu jest dla Ciebie najważniejsze, co daje najwięcej radości a co najwięcej siły.

– Najwięcej radości w życiu daje mi… samo życie. Nie sztuka siedzieć tygodniami w fotelu przed telewizorem i na pytanie „co robiłeś?” odpowiadać „eeee…”. Sztuka to cały czas coś robić, realizować siebie, swoje pasje, jednym słowem… żyć.

– Jak często tracisz wiarę w bieganie i to co z tym związane.

– Czasami się zdarza. Czasami to, co bym chciał rozmija się z tym, co mogę lub z tym, co jest. Wtedy można dość do wniosku, że „to nie dla mnie”… Wtedy trzeba usiąść, zastanowić się co dalej i podjąć jakieś konkretne decyzje lub też zweryfikować cele.

– Czy zdarzają Ci się takie ?gorsze? dni, kiedy strasznie nie chce Ci się biegać, i co wtedy z tym fantem robisz;)?

– Zdarzają i to dosyć regularnie. Zawsze sobie mówię, że to jest jedyna szansa na zrobienie TEGO treningu i że najwyżej jak nie będzie szło to skrócę trasę, lub zmniejszę ilość podbiegów/interwałów. Tłumaczę sobie tak jeszcze przez jakieś 10 minut po starcie. A potem się okazuje, że skoro już wyszedłem to głupio skracać i robię najczęściej całość.

– Gdybyś mógł zmienić jedno zdarzenie biegowe w przeszłości, coś co zrobiłbyś inaczej, to co by to było?

– Jeśli ma być to tylko jedno zdarzenie to byłby to Maraton w Dębnie w 2012 roku. Miałem 4 z 5 maratonów do Korony Maratonów Polskich. Brakowało mi tylko Dębna, z którego zrezygnowałem po 11 kilometrach z powodów żołądkowych. Pobiegłbym dużo wolniej, wziął ze sobą jakieś leki, może NOSPA i choćby na rzęsach ten bieg ukończył. Wiem, że wtedy czułem się paskudnie, ale chyba za szybko się poddałem. Teraz szkoda…

– Czy kusi Cię tzw. Niezdrowe życie a jeśli tak to czym.

– Oczywiście, że kusi, ale na szczęście koncerny piwowarskie nie chcą ze mną współpracować 😉 A tak na poważnie to lubię czasami zjeść fastfooda i popić piwem. Zresztą to właśnie piwo jest moim największym kusicielem. Nic nie poradzę, że je lubię.

– Czy jako były palacz dalej walczysz z bądź co bądź minionym nałogiem.

– Na szczęście ostatnio jestem na takim etapie, że nie muszę walczyć, bo palenie mnie odrzuca. Gdzieś w głowie pewnie to siedzi, ale udało mi się to zakopać dosyć głęboko.

– Czy na imprezie aktywnych ochlałbyś się czy starał byś się być w miarę ok.

– Na setkę jestem słaby… Ale poimprezować lubię 🙂

– Co w życiu codziennym jest twoim największym wrogiem co najbardziej kochasz.

– Największym wrogiem jest odkładanie spraw na później. Często zamiast zrobić od razu coś, co i tak jest do zrobienia, zostawiam to na ostatnią chwilę. Potem o tym zapominam i jestem „w plecy”. Natomiast kocham swój dom. To moje małe miejsce na ziemi, gdzie mogę się schować przed światem. Być bez maili, internetów, telefonów i spędzić cały wieczór czytając książkę i popijając świeżo parzoną herbatę.

– Co jest twoim największym sukcesem a co największą porażką?

– Ale w życiu czy w bieganiu? W życiu to na pewno skończenie studiów, które dwukrotnie przerywałem i robiłem w nieskończoność oraz zerwanie z… dawną narzeczoną. Tak, to sukces, bo gdyby nie to, byłbym teraz w dużo gorszym miejscu i na pewno nie tu gdzie teraz jestem. Natomiast porażki… Hmmm… Trochę ich było, ale staram się ich nie rozpamiętywać tylko wyciągać z nich wnioski. Jak mawiał Edison: „Nie poniosłem porażki, po prostu odkryłem 10 000 błędnych rozwiązań”.

– Co oprócz biegania, pomaga Ci w… bieganiu?

– A bo ja wiem… Ludzie. Niektórzy, bo z premedytacją mnie motywują. Niektórzy, bo robią to nieświadomie. Niektórzy, bo czytają bloga. Szczególnie ważni są Ci, którzy zaczęli swoja przygodę z bieganiem z moim impulsem i dla których to ja jestem motywacją.

– Co zjadłeś na śniadanie?

– Makaron z jajkiem i przyprawami.

– Co z reguły jadasz na śniadanie?

– Rożnie. Przed treningiem to albo tost z serem, albo kanapka z czymś tak niewyszukanym jak majonez czy nutella. Po treningu na drugie śniadanie to już przede wszystkim coś z makaronu, ryżu, kuskusu czy co mi tam w ręce wpadnie.

– Jaka jest twoja ulubiona potrawa?

– Zupa pomidorowa w wykonaniu mojej mamy.

– Co chciałeś robić jak byłeś mały?

– Zamiast w piaskownicy siedziałem w mapach, więc chciałem być geografem, cokolwiek to miałoby znaczyć. Zamiłowanie do map mi zostało, ale geografem nie zostałem. Udało mi się za to przez pół roku być kreślarzem map, w sumie blisko.

– Twoja wymarzona praca to?

– Kreślarz map 😉 A tak na prawdę każda praca w której czuje się dobrze jest moją wymarzoną. Dyrektorem być nie muszę.

– Jak radzisz sobie z lenistwem i złymi dniami?

– Z lenistwem radze sobie coraz lepiej 🙂 Kiedy widać efekty nie bycia leniwym to i chęć do pracy się znajduje. A złe dni. Zawsze były, są i będą. Trzeba je jakoś przełknąć.

– Co najbardziej cenisz w ludziach?

– Otwartość, uczciwość i poczucie humoru. Nie zaszkodzi też jeśli mnie lubią 😉

– Gdzie uciekasz jak świat pokazuje swoje ciemne oblicze?

– Do lasu lub gdziekolwiek gdzie staje się nieosiągalny. Mam wtedy czas na przemyślenia lub wręcz przeciwnie, na niemyślenie.

– Co byś poradził komuś, kto nigdy nie biegał a chciałby zacząć?

– Żeby nie oglądał się na nikogo i po prosu zaczął. Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok, a potem małymi kroczkami dochodzi się do wielkich rzeczy. Kiedyś ci, co kręcą nosem będą ci zazdrościć sukcesów, formy, figury, pasji, dobrego humoru albo nawet… wszystkiego na raz.

– I na koniec. Czy mnie lubisz?

– Oczywiście 🙂

REKLAMA

4 komentarze do “Blog Day – bloger odpowiada

  • 01.09.2013 o 22:06
    Permalink

    Świetny wywiad! To na prawdę są pytania różnych osób? Wygląda to tak jakby zadawała Ci je jedna osoba. Super!

    Odpowiedz
    • 02.09.2013 o 07:22
      Permalink

      Dziękuję 🙂 Pytania zadało kilka osób ale każdy miał ich kilka. Dzięki temu łatwiej było zmontować z tego całość.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *