Kiedy usłyszałem o tym po raz pierwszy pomyślałem, że to istne szaleństwo. Aby złamać 2 godziny w maratonie należałoby pobiec o 3 minuty szybciej niż rekord świata. Nierealne? Na zawodach, na razie tak. Ale przy pełnej obstawie i wsparciu dla jednego zawodnika już nie. Do złamania 2 godzin w ten sposób zabrakło tylko i aż 26 sekund.
Wynik Eliuda Kipchoge – 2:00:25 jest o 2 i pół minuty lepszy od rekordu świata. I choć rekordem świata nie zostanie to pokazuje, że się da. Wymaga to wielomiesięcznych przygotowań i „sterylnych” wręcz warunków ale do złamania 2 godzin zabrakło niewiele. Jeśli Nike będzie kontynuować program #breaking2 to jest szansa aby za którymś razem ta bariera padła. Patrząc pod tym kątem, to nawet lepiej, że Eliudowi zabrakło tych dwudziestu kilku sekund. W ten sposób projekt pod tytułem #breaking2 może jechać dalej.

Działo się!
W Polsce oficjalna strefa gdzie na wielkim telebimie można było śledzić przebieg próby była ulokowana w Sklepie Biegacza na Powiślu. Jej wynik – znamy. Jej przebieg – także. Dla przypomnienia. Startowało trzech zawodników. Liczył się jeden – Eliud Kipchoge – Mistrz Olimpijkski z 2016 roku z życiówką 2:03:05. Pozostała dwójka to Zersenay Tadese – rekordzista świata w półmaratonie ale w maratonie z życiówką tylko 2:10:41 i Lelisa Desisa – dwukrotny zwycięzca Maratonu Bostońskiego z życiówką 2:04:45.

Na takim poziomie urwanie każdej sekundy to szaleństwo a co dopiero 2 minut! Oznacza on bieg z prędkością 21 km/h. Przeciętny człowiek na przeciętnym rowerze mógłby mieć problem aby dotrzymać im kroku na rowerze… A co dopiero biegiem? A z resztą. Na najbliższym treningu przebiegnij sobie setkę w 17 sekund. Szybko?! Chcąc złamać 2 godziny musiałbyś z taką prędkością biec przez 2 godziny.
Szalonego tempa jako pierwszy nie wytrzymał Lelisa Desisa. Na piętnastym kilometrze został w tyle za pacemakerami. Pięć kilometrów dalej, w okolicy półmetka nie wytrzymał też też Zersenay Tadese.
Na scenie został Eliud Kipchoge. I wyglądał na świetnie przygotowanego i zupełnie nie zmęczonego szaleńczym tempem. Co chwilę na zbliżeniach wyglądało jakby nawet się uśmiechał. Do 35 km biegli jak po sznurku i bieg wyglądał perfekcyjnie. Potem tempo nieco spadło i ostatecznie Kipchoge przebiegł maraton w 2 godziny i 25 sekund. Kosmiczny wynik, ale bariera dwóch godzin nie pękła.

Co dalej?
Czekamy na ruch Nike, ale pierwsza próba #breaking2 wywindowała najlepszy wynik w maratonie o ponad 2 minuty. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się to nieprawdopodobne, a teraz okazało się że zabrakło „tylko” 26 sekund. Bariera jest coraz bliżej i apetyt na złamanie 2 godzin został tylko zaostrzony. To nawet dobrze, że Kipchoge się nie udało. Gdyby dziś rano, to zrobił było by po zawodach. A tak, jeśli projekt będzie kontynuowany (a będzie jak nie przez Nike to wezmą się za to inni) nadal będzie o co walczyć.
Te 26 sekund to już na tyle blisko, że warto próbować dalej.
Myślę, że w końcu się uda.