Columbia Caldorado III – daje radę!

Śnieg, lód, snieżno-lodowa skorupa skrywająca coś pod spodem. Ostatnimi tygodniami na treningach zależało mi przede wszystkim na przyczepności i bezpieczeństwie. Zupełnie niechcący założyłem Caldorado i się nie zawiodłem do tego stopnia, że robiłem w nim nawet te szybsze „asfaltowe” treningi. Dał radę i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

REKLAMA

Podstawowe informacje

Parametry

▪ amortyzacja – duża
5/7
 
 
▪ waga rozmiaru 12 US – 366 g
366 g
 
 
▪ spadek pięta-palce – 8 mm
8 mm
 
 
▪ cena katalogowa – 549 zł
549 zł
 
 
 

Przeznaczenie 

Generalnie Caldorado jest to but do biegania w trudnym terenie. Jego przeznaczeniem są góry, skaliste szlaki oraz lekki trail. Jednak jak pokazały ostatnie tygodnie bardzo dobrze też radzą sobie w warunkach miejskich ale tych śnieżnych. Głównie za sprawą swojej przyczepności.

Columbia Caldorado III

Alternatywy

Gdybym miał je do czegoś porównać to bardzo przypominają mi Brooksa Cascadię. Podobna amortyzacja. Podobna stabilność w terenie. Całkiem podobny i uniwersalny bieżnik. Caldorado podobnie jak Cascadia nie boi się też tych gładszych a nawet asfaltowych dróg, choć bieganie po asfalcie w Caldorado (czy Cascadiach) powinno być uzasadnionym wyjątkiem a nie regułą.

modelwaga 9 USdropcena
adidas Terrex TWO300 g6 mm399 zł
Brooks Cascadia 15312 g8 mm549 zł
Columbia Caldorado III297 g8 mm549 zł
Nike Wildhorse 6328 g8 mm499 zł
Salomon Sense Ride 3280 g8 mm569 zł
Saucony Peregrine ISO295 g4 mm549 zł

Wyjątek dla przyczepności

Wyjątek ten pojawił się wraz z nadejściem śniegów, mrozu i „szklanki” na asfalcie. W tym roku mam wrażenie, że zrobiło się wyjątkowo ślisko. Bo jeśli asfalt to pokryty zamarzniętą wodą i nigdy nie wiesz czy już zamarzła póki nie staniesz na nią nogą. A jeśli nie asfalt to drogi pokryte śniegiem w każdej możliwej formie. Pierwszy śnieżny trening zrobiłem w „asfaltówkach”. Tak jak przypuszczałem – zbyt przyczepnie nie było. A potem spojrzałem na Columbie stojące pod szafą… Biegałem w nich może z raz czy dwa… Asfaltowy trening robić w terenówkach?! Hmmm…

Columbia Caldorado III - bieżnik

Zacząłem w nich biegać wyłącznie z powodu większej przyczepności i się nie zawiodłem. Caldorado trzymają się nieźle niemal wszystkiego. Jeśli mają cokolwiek czego mogą się złapać (trochę śniegu, ziemi, błotka, piasku) to się tego łapią. W początku (jak to zimą) biegałem w nich trochę asekuracyjnie, ale po każdym kolejnym treningu moja pewność, że nogi mi się nie rozjadą wzrastała. Po kilku tygodniach i co najmniej kilkudziesięciu jak nie stu-kilkudziesięciu kilometrach ufam im na tyle, że boję się tylko lodu i „szklanki” na asfalcie.

Bieżnik nie jest też na tyle głęboki i agresywny aby bieganie po asfalcie było w nich bardzo niekomfortowe. Owszem w typowych „asfaltówkach” jest znacznie wygodniej, w butach ulicznych mam lepsze przetoczenie stopy szczególnie przy szybszym bieganiu, ale to wszystko kwestia na czym najbardziej mi zależy. Ostatnio zależało głównie na przyczepności więc nawet szybsze treningi z natury asfaltowe (8 km biegu ciągłego) robiłem w Caldorado. Dawał radę!

Columbia Caldorado III - tyłem

Jak z tą amortyzacją?

To co wystarcza na teren nie musi wystarczać na asfalt. Caldorado jest butem dobrze amortyzowanym ale w kategorii butów terenowych. W lesie, na kamieniach, na śniegu jest wystarczająco miękko i komfortowo. Na tyle, żeby taki nie za ciężki biegacz jak ja (tym ciężkim raczej go nie polecę), robił w nim na luzie długie rozbiegania. Osiemnaście kilometrów – tyle zrobiłem w nim najwięcej i gdyby w planie pojawiło się więcej kilometrów do wybiegania to w teren zabrałbym je znów.

Kiedy natomaist zacząłem używać je do moich ulicznych (śnieżnych) treningów to brakowało mi amortyzacji buta asfaltowego. Czuć było, że jest to but o klasę mniej amortyzowany od tego co znam z moich codziennych treningów. Było zdecydowanie mniej miękko i mniej komfortowo. Ale tego właśnie się spodziewałem. Miało być mniej komfortowo ale za to bardziej przyczepnie. Jeszcze raz powtórzę – bieganie w nich po drogach asfaltowych powinno być uzasadnionym wyjątkiem nie regułą.

Columbia Caldorado III - amortyzacja

W terenie, czyli w ich naturalnym środowisku, jest dobrze. Caldorado to taki wyważony środek jeśli chodzi o amortyzację w bucie terenowym. Nie jest za miękko aby w tej amortyzacji się „utopić”. Nie jest za twardo bo nawet po kilkunastu kilometrach w terenie nie robi się w nich niekomfortowo. Ci którzy nie ważą dużo i szukają wyważonego pod każdym kątem buta to Caldorado da sobie radę.

A co z cholewką?

Cholewka jak to w bucie terenowym jest odpowiednio wzmocniona. Sporą część jej powierzchni stanowi klasyczna i dobrze wentylowana siatka. Zaprojektowana przede wszystkim na dni kiedy jest ciepło i bardzo ciepło. Jestem niemal pewny, że latem zapewnia bardzo dużo wentylacji. Zimą wystarczy jedna większa kałuża i już w środku jest mokro. Bieganie w nich w porze największych roztopów byłoby więc iście masohistyczną przyjemnością. Ale co kto lubi. W każdym razie woda mniej więcej tak samo szybko jak wpada do środka tak ze środka wypada. To akurat jest miłe.

Columbia Caldorado III - cholewka

Język jak w wielu butach został zintegrowany z cholewką. Dobrze, bo takie rozwiązanie ogranicza przesuwanie się go na boki w środku. W terenie to też pewna dodatkowa ochrona aby przez tą wąską szparę między językiem a cholewką do środka nie wpadała ziemia. Jest to też jedyne miejsce na które muszę uważać. Dlaczego? Dlatego że połączenie to wykonane jest z dosyć grubego materiału (takiego samego jak język) i najzwyczajniej w świecie potrafi mnie uwierać po zasznurowaniu. Muszę pamiętać o tym aby je „ułożyć” na płasko, a potem zasznurować buta. Wtedy jest dobrze.

Zapietek bez udziwnień. Tylko z daleka wygląda na taki bardzo solidnie usztywniony. To co wydaje się plastikowym klipsem trzymającym piętę w rzeczywistości składa się jak precelek. Gdzieś tam pod nim mamy standardowe plastikowe wzmocnienie trzymające piętę i zapewniające stabilność. Do tego opakowane jest ono nieprzesadną ilości gąbki. Wszystko to razem tworzy jeden z przyjemniejszych zapiętków w butach trailowych jakie znam. Co też ważne przy całej swojej miękkości i przyjemnym dopasowaniu także dobrze trzyma piętę. Tego w Caldorado nigdy mi nie brakowało. Nawet jak stopa czasami pojechała ze śniegiem w którąś stronę…

Columbia Caldorado III - zapiętek

Kilka cyfr

Caldorado to waga niekoniczne lekka, ale pawdę mówiąc zabierając je pierwszy raz na trening w ogóle się nią nie przejmowałem. Wybrałem je z zupełnie innego powodu, który już wielokrotnie wyjaśniałem. A waga? Jakaś jest. Na nodze niewysoka bo but generalnie nie ciążył mi nawet kiedy „utopił” się w lodowatej kałuży i zapewne część tej kałuży w nim została. Nie przeszkadzał ani razu i dużo bliżej było mi do określenia, że nie czuję go na stopie niż do tego że wydaje mi się ciężki.

Producent podaje że męskie Caldorado waży 297 a damskie 286 gramów. To wcale nie tak mało i więcej niż się spodziewałem. Nie spodziewałem się też tego, że kiedy zważę swoje 12 US to zobaczę 366 gramów. Takie są cyfry ale przez naturalną i miękką konstrukcję wydaje się jakby ważył z 50 gramów mniej.

Drop, czyli różnicę między piętą a palcami mamy tutaj na poziomie 8 mm. To dosyć standardowa i uniwersalna wartość jak na buty do biegania. Także te terenowe.

Columbia Caldorado III - detal

Generalnie to jest to drugi obok Cascadii but, do którego bardzo pasuje mi słowo – uniwersalność. Uniwersalne w nim jest niemal wszystko: bieżnik, amortyzacja, cholewka a to że daje sobie radę z moim zimowym, ale nie zawsze trailowym bieganiem, jest tylko tego potwierdzeniem.

Plusy

  • bardzo przyczepny bieżnik,
  • przewiewna cholewka,
  • bardzo dobra stabilność,
  • uniwersalne zastosowanie – od gór do lekkiego trailu,
  • komfortowy zapiętek.

Minusy

  • inwazyjne połączenie języka z cholewką.
REKLAMA

3 komentarze do “Columbia Caldorado III – daje radę!

  • 05.02.2021 o 12:36
    Permalink

    Już się bałem, że cały świat butów trailowych oparty jest na marce Salomon 😉
    Ale swoją drogą Salomon na u nas niezły PR.
    Dobrze, że pojawiają się recenzje butów nieoczywistych.
    Tak sobie czytam i myślę, że to podobny but do Cascadii i wtem ” bardzo przypominają mi Brooksa Cascadię.” 🙂
    A jak z miejscem z przodu przy palach?

    Odpowiedz
    • 07.02.2021 o 10:29
      Permalink

      ano, Salomon wykorzystał kiedyś okazję przy wejściu na nasz rynek i zgarnął sporą część społeczeństwa 😉
      Na szczęście* są inne marki – bardziej wyspecjalizowane jak Inov-8 i mniej, czyli te które robią więcej asfaltu, jednak zrobią i trailowe.
      Trochę biegam po górach, jednak póki co od 10 lat ani razu w Salomonach (poza testami z Natalią Tomasiak).
      *bo konkurencja dobrze robi nam pod kątem wyboru butków 😉

      Odpowiedz
  • 05.02.2021 o 13:42
    Permalink

    Buty, w których nie trzeba się bać szklanki czy lekko przymarzniętego śniegu definitywnie są na wagę złota – zwłaszcza w takich warunkach, jakie mamy teraz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *