Kilka ciekawostek na 10 lat bloga

Zapomniałem. Kompletnie zapomniałem – pomyślałem kiedy wolnym krokiem wracałem do domu z luźnego dziesięciokilometrowego rozbiegania. Zapomniałem, że dokładnie 10 lat temu pewne mało składne zapiski stały się blogiem. Tak, właśnie tym który teraz czytacie.

REKLAMA

Mówiłem to już wielokrotnie. Dziesięć lat temu nie przypuszczałem, że to aż tak urośnie. Że po dziesięciu latach nadal będę to robił. Dziesięć lat temu nie postawiłbym nawet pięciu złotych na to, że za dziesięć lat będę prowadził własnego bloga i to jeszcze takiego który przynosi mi (również finansowe) korzyści. Przez ten czas bywało bardzo różnie – lepiej, gorzej, ale gdyby ktoś, pewnego sierpniowego dnia 2011 roku kiedy ilość wyświetleń bloga w ciągu dnia wyniosła ZERO, powiedział, że będzie czas kiedy je będę liczył w MILIONACH to kazał bym mu się „puknąć” w czoło.

I właśnie o tych blogowych cyferkach i ciekawostkach z okazji jubileuszu wam nieco opowiem.

0 wyświetleń

Czyli 3 sierpnia 2011 roku. Blog wtedy miał jakieś dwa miesiące. Było na nim już kilkadziesiąt wpisów a tego dnia ilość wyświetleń bloga wyniosła właśnie ZERO. Tego dnia na bloga nawet pies z kulawą nogą nie zajrzał. To jedyny taki dzień w historii bloga. Dni z jedną wizytą i jednym wyświetleniem było pięć. Tak to się zaczynało

14 autorów

Tylu jest autorów bloga. Tak mówi WordPress bo wszystkie testy z cyklu ich ulubionych butów podpisane są nazwiskami autorów. Ale to nie wszystko. Niegdyś na moim blogu swój kącik miał mój tata. Kilka tekstów powstało we współpracy z innymi biegaczami czy trenerami lub po prostu z życzliwymi i niewymienionymi z nazwiska osobami.

Nie da się też wspomnieć o dwóch kobietach które na blogu odcisnęły swoje piętno. Pierwsza która mnie do blogowania namówiła i druga która ma cierpliwość sprawdzać i poprawiać moje literówki, których cały czas robię za dużo. Ten tekst też przeszedł przez jej ręce 😉

273 modeli butów

Tyle modeli butów pojawiło się na blogu. A przynajmniej jeśli liczę tylko te o których napisałem coś więcej niż tylko ująłem je w zestawieniach. Gdybym liczył także te ze zestawień byłoby to może i nawet drugie tyle.

1 018 kupionych butów

Tyle co najmniej butów Wam dobrałem a raczej tyle kupiliście w Sklepie Biegacza bezpośrednio po wizycie u mnie na blogu. Ile kupiliście pośrednio, kilka czy kilkanaście dni po wizycie na blogu nie jestem w stanie stwierdzić. Ile kupiliście w innych sklepach też nie wiem. To co kupiliście na blogu z moją pomocą odbyło się głównie przez linki afiliacyjne, które mają postać tych dużych pomarańczowych przycisków. Na pewno je zauważyliście czytając o butach. Procent od waszych zakupów trafia do mojej kieszeni pozwalając prowadzić blog dalej ..

1 051 wpisów

Tyle wpisów jest aktualnie na blogu. Jednak nie jest to liczba wpisów jaką przez 10 lat napisałem. Zaczynając pisać myślałem, że każdy wpis jest „na zawsze”. Wraz z rozwojem bloga było jednak inaczej. Nie wiem czy ktokolwiek pamięta, że kiedyś co miesiąc na blogu pojawiały się moje rozpiski treningowe. Po kilku latach miałem dość ich prowadzenia. Marginalizowałem je, potem przestałem je zamieszczać, aż w końcu wszystkie z bloga usunąłem. Nikt tego nie zauważył. Podobnie jak zniknęły wpisy które się bardzo mocno zdezaktualizowały i mogły wprowadzać w błąd. Materiały prasowe o sprawach i produktach o których świat zapomniał też z bloga usunąłem. Oceniam, że od początku istnienia bloga „pod nóż” poszło ok 150 wpisów.

3 653 dni

Tyle dni prowadzę bloga. Przy czym warto zaznaczyć, że PROWADZĘ. Bo nie jest to tożsame z tym, że tyle dni piszę bloga bo pierwsze teksty pisałem zanim w ogóle pomyślałem o prowadzeniu bloga. Te dni się oczywiście tutaj nie zaliczają. A czy powinny? Hmmm… Raczej nie choć teksty z tamtego okresu cały czas wiszą na blogu.

Liczba ta nie jest też tożsama z tym ile dni blog jest online, bo niemożliwym jest aby przez 10 lat nie zaliczyć choć jednego fakapu. Dwa największe to po primo wywalenie się SSL’a kiedy to byłem na wczasach za granicą (takie rzeczy dzieją się zawsze w najmniej sprzyjających okolicznościach). Blog wtedy trochę działał, trochę nie działał. Po secondo to crash WordPressa, przez który pawelbiega.pl był kilka dni całkowicie OFFLINE.

19 776 kilometrów

W końcu skoro „pawelbiega” to całą osią tego wszystkiego jest moje bieganie. Biegam od końca 2008 roku a odkąd prowadzę bloga przebiegłem właśnie 19 776 kilometrów. Choć (tak samo jak z blogiem) raz było lepiej, raz gorzej to daje to prawie dwa tysiące kilometrów rocznie. Tak, wiem… Prawie robi różnicę…

6 704 541 wyświetleń

Tyle wyświetleń zanotowały wszystkie wpisy na blogu od początku jego istnienia. Liczba z jednej strony robi wrażenie. Z drugiej pracowałem na nią 10 lat i przez ten pryzmat wcale nie jest dla mnie taka oszałamiająca. Tworzyłem i powadziłem też witryny z o wiele większym ruchem. Ale to było dawno i nieprawda…

Dziesięć lat temu…

REKLAMA

8 myśli na temat “Kilka ciekawostek na 10 lat bloga

  • 10.06.2021 o 15:11
    Permalink

    Paweł,
    Czytam Twojego bloga od około 5 lat i szczerze powiem… lepszego nie znalazłem. Jedynie czego mi brakuje to czasem Twojej rzetelnej oceny produktów. Wiem, że nie wszystko możesz powiedzieć wprost bo recenzujesz produkty, które sprzedajesz potem w SB ale może czasem warto wyrazić swoje zdanie.
    Kupiłem sporo sprzetu biegowegp posługując się Twoja opinią o będę robił tak nadal.
    Trzymam kciuki za kolejne 10 lat!

    Odpowiedz
    • 19.06.2021 o 17:59
      Permalink

      Dziękuję. Z tą rzetelnością też jest tak, że są w każdym modelu rzeczy które mi odpowiadają i takie które mi kompletnie nie odpowiadają. Może nawet uważam je za złe. Każdy ma natomiast inne stopy i preferencje i to co mi nie odpowiada innym może bardzo odpowiadac. Spotykam się z tym na codzień w Sklepie. Staram się więc skupiać raczej na tych pozytywnych stronach. Napisać co i dla kogo, tak aby maksymalnie ułatwić wybór.

      Odpowiedz
  • 10.06.2021 o 15:38
    Permalink

    Brawo Paweł tak trzymać i pisać dalej. Powodzenia

    Odpowiedz
  • 13.06.2021 o 17:40
    Permalink

    Aż wstyd, że tak mało komentarzy pod jubileuszowym wpisem :). Bloga czytam regularnie, zasubskrybowany jestem, ale przeczesuję treści przy planowaniu zakupów kolejnych butów. Ze wstydem powiem, że kupuję przeważnie w outletach, modele z poprzednich lat, więc nie skorzystałem z zakupu butów w sklepie biegacza – natomiast parę akcesoriów już tak.
    Co cenię na blogu? Regularność :). Do tego wszechstronność, zestawienia butów, opisy marek oraz przystępnie opisane poszczególne modele. Przez lata biegałem wyłącznie w Adidasach, to dzięki Tobie zaliczyłem Brooksy a teraz odwiedzam rejony Under Armour.
    Wirtualnie pozdrawiam, trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga.

    Odpowiedz
    • 19.06.2021 o 17:48
      Permalink

      Dziękuję 🙂 Komentarzy mogłoby być więcej, ale też wiem, że nie za dużo osób zagłada tu bardzo regularnie a dopiero w momencie poszukiwania nowych butów. Do outletów nic nie mam bo jak się wie czego szuka, to okazja do kupienia butów w bardzo przystępnych cenach. Model z ubiegłorocznej kolekcji nie znaczy gorszy 🙂

      Odpowiedz
  • 04.07.2021 o 21:06
    Permalink

    Pewnie merytorycznie nic nie wniose, ale chcialem napisac, ze z checia wchodze na tego bloga i wyczekuje nowych wpisow. Zazwyczaj sprawdzam w pociagu w drodze powrotnej z biegania 🙂

    Gratuluje i duzo motywacji na kolejne lata zycze

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *