New Balance Hierro v7 to jedna z najbardziej udanych „terenówek” tej marki. Dodatkowo nieco wpisująca się w obecny maksymalistyczny trend. Mamy więc tu dużo amortyzacji, dużo komfortu, przyczepną gumę i sporo uniwersalności, dzięki której but ten posłuży zarówno przy (mniej technicznym) bieganiu w górach jak i w podmiejskich lasach. A jeśli musisz do tego lasu kilometr czy dwa dobiec to też nie będzie dla niego problem.
Podstawowe informacje
Dane techniczne
Przeznaczenie
New Balance Hierro to bardzo dobrze amortyzowany but do biegania w trudnym terenie – lasach, szlakach i górach. Bardzo wysoki poziom amortyzacji sprawi, że dobrze spiszę się tam gdzie potrzeba najwięcej komfortu – nawet na najdłuższych ultra biegach oraz na krótszych dystansach, ale dla osób o znacznej masie ciała. Umiarkowanie agresywny bieżnik sprawia, że idealnymi miejscami są dla niego szutrowe drogi, kamienie, może nawet skalne szlaki. Wszechstronność sprawia też, że jest to dobra propozycja dla osób szukających butów do komfortowego biegania po podmiejskich lasach.

Plusy
- duża amortyzacja i komfort
- przestronny toebox, dużo przestrzeni na palce
- bieżnik Vibram Megagrip
- pokrycie bieżnikiem całej powierzchni buta
Minusy
- raczej nie do biegania w błocie
Co w bucie?
New Balance Hierro v7 wygląda dosyć pancernie i ciężko. Taki już jego urok. Mam wrażenie że projektanci specjalnie stosują w nim materiały które sprawiają, że wygląda na jeszcze bardziej pancerny niż jest. Kiedy pisałem o jego piątej wersji okazało się, że nie tylko wygląd jest ,,ciężki”, ale też sam but jest wagi ciężkiej – 410 gramów to cały czas top 10 najcięższych butów na blogu.
Bardzo miło więc było zobaczyć, że but bardzo mocno schudł. Najnowszy Hierro waży 338 gramów, czyli dość standardowo jak na but biegowy i raczej mało jak na tak amortyzowaną terenówkę. But się zmienił przez dwa lata raczej w detalach i nie wiem z czego wynika tak znaczne zmniejszenie masy buta.
Solidna amortyzacja
Podeszwa w Hierro na przestrzeni ostatnich kilku lat przechodzi kosmetyczne zmiany. Wykonana jest z aktualnie najbardziej miękkiej pianki stosowanej w butach New Balance czyli Fresh Foam X. Nie wygląda, aby było jej znacząco mniej niż w poprzedniku – 28 mm pod piętą i 20 mm pod przednią częścią stopy. Owszem, mogłoby być jeszcze więcej, nie jest to but terenowy z najgrubszą podeszwą, ale jest to i tak dużo. Czuć przyjemną amortyzację pod stopą.

W efekcie but daje bardzo dużo amortyzacji i jest jednym z najlepiej amortyzowanych butów terenowych. Nie będą zawiedzione nim osoby biegające bardzo dużo oraz te o większej masie ciała. W przypadku butów terenowych ciężko określać dla biegacza o jakiej masie ciała są one przeznaczone, ale amortyzacji jest tyle, że nawet biegacze powyżej 90 kilogramów powinni być usatysfakcjonowani.

Dobra przyczepność
Bieżnik w Hierro także na przestrzeni ostatnich lat się nie zmienia – to duży i jednolity element gumy Vibram Megagrip. Nie jest głęboki. Kołki są raczej płaskie i dosyć gęsto rozstawione. Wystarczy na szutrowe czy kamieniste drogi, ale jeśli będzie trzeba się ,,złapać” bardziej grząskiego terenu to może nie dać rady. Uniwersalność bieżnika sprawia też, że jest to dobry wybór dla osób które mieszkają niedaleko terenów leśnych, ale muszą do nich dobiec. W Hierro takie jedno, dwu czy trzykilometrowe dobiegi po asfalcie nie powinny być problemem.

Na plus New Balance Hierro v7 jest fakt, że bieżnik przykrywa w 100 procentach powietrznię podeszwy – nie ma ani jednego miejsca gdzie pianka styka się z podłożem. W efekcie miękka pianka nie będzie niszczyć się od uderzeń o podłoże i będzie to miało wpływ na zwiększoną ogólną wytrzymałość bieżnika. Ciekawostką jest fakt, że pod tylną częścią buta bieżnik ,,yjeżdża” poza obrys podeszwy. Czy ma to jakiś szczególny cel? Tak, bo takie wysunięcie gumy jeszcze bardziej chroni tylną część podeszwy. Nie, bo te kilka milimetrów gumy zmienia tyle co nic.

Komfort jak w ,asfaltówkach”
Nie da się ukryć, że Hierro wygląda trochę jak czołg co jest też zasługą cholewki. Ta, jak to w bucie terenowym, kryje całkiem dużo wzmocnień. To przede wszystkim dosyć solidny przedni ,,zderzak” nazwany tutaj ToeProtect. To wzmocnienie na czubku ma chronić palce przed kopnięciem w przypadkowy kamień czy korzeń na szlaku. Dzięki niemu i but będzie cały i nasze palce. Warto też wspomnieć, że w przypadku terenówek jaką jest niewątpliwie Hierro, warto wybrać but z odpowiednim zapasem. To wzmocnienie jest na tyle solidne, że nie wybaczy zbyt małej przestrzeni między najdłuższym palcem a czubkiem buta.

Przednia cześć buta, nazywana z angielskiego ,,toebox”, jest dosyć przestronna. Mowa o miejscy pomiędzy czubkiem buta a pierwszą linią sznurowania. Poza zapasem w przód, który wynika z właściwego rozmiaru, but oferuje całkiem dużo miejsca również na szerokość – jest to też ważne bo stopa podczas biegu pracuje nie tylko w przód, ale też minimalnie na boki. Hierro oferuje przestrzeń, aby tak właśnie się działo. Dodatkowo jeśli po prostu lubisz w palcach więcej przestrzeni i luzu to tutaj powinieneś je znaleźć.
Rozmiarówka w przypadku Hierro pokrywa się z tą w innych butach do biegania. Raczej nie ma potrzeby wybierania butów mniejszych lub większych niż zwykle, choć oczywiście to sprawa mocno indywidualna.

Poza tym cholewka wykonana jest klasycznie z dwóch warstw siatki. Ta zewnętrzna ma umiarkowanie duże otwory, ta pod spodem jest jednolita. Jest dosyć gruba, ale nie odbiega grubością diametralnie od tej, którą można znaleźć w butach konkurencji. Wewnątrz znajdziemy też klasycznie usztywniony zapiętek. Jego podstawą jest solidny plastikowy klips trzymający piętę w miejscu i ograniczający jej ruchy na boki. Dookoła niego oraz pomiędzy nim a piętą znajdziemy natomiast dużo gąbki i miękkiego wypełnienia. Sprawia to, że tył buta jest zarówno bardzo stabilny jak i bardzo komfortowy. Bardzo miękko i wygodnie oplata stopę. Przypomina mi to wręcz komfort znany z butów do codziennego treningu na asfalcie.

Podsumowując
Podsumowując, New Balance Hierro v7 nie zmienił się znacznie pod kątem technicznym przez ostatnie dwa lata. Edycja sprzed dwóch lat to kawał ciężkiego buta terenowego. Dziś jest to po prostu kawał buta terenowego. Już nie jest ciężki. Nie ma bieżnika aby zabrać go w błoto, ale poza nim to bardzo uniwersalny but. – na nie za trudny technicznie trail, na kamieniste szlaki, także na podmiejskie lasy i polne szutrowe drogi.
Witam, Co do rozmiaru to akurat jest inny niż w biegówkach, ja zamówiłem 45.5, powinna być 29.5 cm długość stopy, a było prawie 30cm (45 byłby dużo lepszy – w biegówkach 45 dla mnie za mały). Raczej trzeba dopasować nogę do buta i zbyt wiele miejsca nie zostawiać na zapas z przodu bo będą kajaki, 2mm to aż nadto – wystarcza na kamule i wystające korzenie. Ja miałem szerokość buta D i dla mnie buty były ciut za szeroki i zbyt dużo miejsca w szerz (ważę 100kg), co oczywiście skorygowałem odpowiednio zakupioną wkładką żelowo – painkową profilującą poprawne ułożenie stopy. Te wkładki z kompletu są do niczego, po covidzie but ma ewidentnie gorsze materiały niż w przypadku Hiero v6.
Kolega tu źle napisał, pianka foam X ma styk bezpośrednio z podłożem, biały obrys w środku vibramu (megagrip-u) na podeszwie to właśnie czysta pianka fresh foam x.
Buty wyraźnie gorsze od wersji 6, a artykuł trochę nad wyrost dobry.
Co do vibramu bardzo szybko się ściera, wyraźnie nie jest to normalna ciężka i przyczepna guma z opon samochodowych (standardowy vibram trekingowy) – nie należy myśleć, że na długo buty starczą. U mnie po 5 miesiącach do wyrzucenia.
Zatem jakie buty bys polecil na cieszkie dynamiczne biegi terenowe z przeszkodami. Bloto piach korzenie. Preszkody. Zawody. ?