9 lat bloga – jak to kiedyś było?

Jak ten czas leci. Dokładnie 9 lat temu blog po raz pierwszy (wtedy jako pawelbiega. wordpress.com) ujrzał światło dzienne. Kto by wtedy pomyślał, że to tak daleko zajdzie…

REKLAMA

2011 – zaczęło się bardzo niewinnie

Pamiętacie jak to wyglądało kiedyś? Prawdopodobnie nie i gdybym ja sam nie zostawił sobie screena „z tamtych czasów” to bym już zapomniał. Tak wyglądał „Paweł Biega” pamiętnego 8 czerwca 2011 kiedy to wraz z relacją z Łódź Maratonu upubliczniłem go po raz pierwszy (pisałem już wcześniej). Tak też blog wyglądał przez swoich pierwszych kilka miesięcy (od czerwca do listopada 2011 roku). Z perspektywy lat to wiek niemowlęcy i aż dziwie się, że design kojarzący mi się z błękitnymi śpioszkami w ogóle mógł mi się spodobać! No ale…

pawelbiega.pl w 2011

Wtedy w modzie były blogrolle – sekcja w bocznej części bloga skupiająca linki do blogów które czytam i polecam. Można było klikać od bloga do bloga i poznawać kolejne ciekawe osoby piszące blogi. Zaczynałem w czasach (jak to brzmi…), kiedy to zjawisko jeszcze funkcjonowało. A w moim blogrollu w 2011 roku znalazły się następujące blogi:

  • 42 km and more
  • Biegamblog
  • Do mety
  • Formatownia
  • Kobieta biega
  • Przebiec Maraton
  • Salomon Running
  • Ultrasetka
  • Wojtek Staszewski biega
  • Wybieganie

Pomijając firmowy blog Salomon Running to z tych blogów do dziś przetrwał tylko jeden – blog Wojtka Staszewskiego. Reszta albo nie istnieje albo od lat nie pojawił się tam nawet najmniejszy wpis.

Zaczynałem w czasach kiedy nie było jeszcze Warszawskiego Biegacza (w tym jednym zawsze będę od niego lepszy), Lubelskiego Biegacza, Biec Dalej, Run The World czy nawet Panny Anny. Czuję się staro!

2011-2012 – pierwsze podrygi

Potem blog wyrósł ze śpioszek i od razu wszedł w wiek buntu i założył czarną skórzaną kurtkę (tylko ćwieków brak). Blog nabrał nieco mrocznej, ciemnej stylistyki, choć podejście do pisania nie zmieniło się wcale. W takiej formie blog funkcjonował od listopada 2011 do listopada 2012. Wytrzymał ledwie rok aż dorósł…

pawelbiega.pl w 2012

Były to czasy „pierwszych razów”. To właśnie w tamtym czasie byłem zajarany tym, że dostałem pierwszą paczkę butów do testowania (dzięki adidas). Chwilę potem również Nike przysłało do mnie pierwszą paczkę ze sprzętem. Matko!! Tyle butów!!

Wtedy też pierwszy raz wrzuciłem coś na swój nowo założony fanpage na facebooku i przestałem swoich znajomych zamęczać biegowymi pierdołami na prywatnym profilu. Myślę, że są mi wdzięczni do dziś.

2012-2016 – dorastam

Za moment kiedy blog stał się „dorosły” uznaję datę 15 listopada 2012 kiedy blog przekształcił się z pawelbiega. wordpress.com w pawelbiega.pl. To taki symboliczny moment kiedy pomyślałem, że pisanie to nie tylko fajne hobby po godzinach, ale że zrobię z tego coś więcej. Postanowiłem, że spróbuję rozhulać trochę tą blogową huśtawkę. Do tego potrzebowałem własnej domeny a w tym przypadku mogła być tylko jedna – pawelbiega.pl. Nie chciałem aby blog wizualnie zmienił się nadto więc choć znów przybrał inne ciuszki to sygnecik spod nagłówka w lewym górnym rogu musiał wystawać. W tej formie funkcjonował przez cztery lata (2012-2016).

To właśnie w tym czasie blogowa huśtawka bujała się najmocniej. Patrząc na suche cyfry to dziw, że nie wypadła z zawiasów. W krótkim czasie pękła granica 10 tysięcy użytkowników miesięcznie, potem 20 tysięcy aż wreszcie 30 tysięcy. Prawdę mówiąc to od tego czasu liczby diametralnie się nie zmieniły, choć jeszcze urosły. W każdym razie jesteś jedną z trzydziestu tysięcy osób które w tym miesiącu weszły lub wejdą na bloga.

2016-2020 – ładniej, jeszcze ładniej

Po czterech latach, w 2016 roku nastąpił czas na zmiany. Dlaczego? Dlatego że przede wszystkim należało dostosować bloga do coraz większego ruchu z telefonów komórkowych. To już nie było kilka procent użytkowników tylko kilkanaście. Dotychczasowy blog mimo pewnych zabiegów z mojej strony nie radził sobie w tym aspekcie zbyt dobrze (no dobra, wcale sobie nie radził), więc trzeba było go zmienić.

Zmieniło się wszystko. Wyrzucone z bloga zostało pierdyliard ozdobników, które odciągały wzrok od treści i można powiedzieć, że postawiłem na minimalizm. Trochę na początku mnie to raziło. To tak jakbyś z mieszkania wywalił połowę mebli – niby miejsca więcej ale czegoś tu brakuje. Po czasie uważam, że tak po prostu trzeba było zrobić. Jest dużo czytelniej.

To też pierwszy moment kiedy zleciłem coś komuś – logo. Potrzebowałem go. Miała to być nazwa domeny. Miała być w dwóch-trzech kolorach. Miała dobrze wyglądać zarówno na ciemnym tle jak i na jasnym. Aha i miała być maksymalnie prosta. Wyszło mam nadzieję nieźle. Po czterech latach nadal wygląda całkiem spoko.

Wreszcie to moment kiedy aparat w telefonie czy kompaktową „małpkę” zastąpiła mi lustrzanka. Wiem, wiem. Sprzęt zdjęć nie robi tylko człowiek, ale od tego momentu strona wizualna wszelkich recenzji i tekstów poszła w górę. Z drugiej strony cały czas korzystam też z tego, że obecnymi telefonami można zrobić wcale nie gorsze zdjęcie niż aparatem. Jak zaczynałem takich luksusów nie było.

pawelbiega.pl w 2020

Zastanawiacie się być może czemu wkleiłem tutaj screen z tym jak blog wygląda dziś? Potraktujmy to jak wehikuł czasu. Jak dobrze pójdzie za kilka lat będę mógł zobaczyć jak blog wyglądał w czerwcu 2020.

Na tym kończy się dotychczasowa historia. Od jutra zacznie lecieć już dziesiąty rok mojego blogowania, a jak komuś mało historii bloga to dokładnie dwa lata temu pisałem o jego kulisach. Tamten tekst nie stracił nic a nic na swojej aktualności.

REKLAMA

6 thoughts on “9 lat bloga – jak to kiedyś było?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *