Ultraboosty to chyba najbardziej oczekiwany but tego roku. But który ma zawstydzić ilością boosta nawet model Energy. But który ma boosta nie tylko w podeszwie, ale też nim podobno domieszkowany jest bieżnik. faktycznie ilość gadżetów w Ultraboostach bije po oczach, ale trochę też adidas w tym modelu przekombinował.
Spodziewałem się cudu. Odkąd w styczniu dowiedziałem się że ma powstać coś takiego jak Ultraboost ostrzyłem sobie na niego pazurki. Dostałem go w ręce na dzień przed #EnergyTakeOver – imprezą będącą skrzyżowaniem gry miejskiej i imprezy w klubie. Wtedy biegałem w nim po raz pierwszy.
Podstawowe informacje
Dane techniczne
Przeznaczenie
Ultraboost to but z bardzo dobrą amortyzacją dla stopy neutralnej. To też w tym momencie flagowy model – ten wypakowany najnowszymi (i najdroższymi) rozwiązaniami. To pierwszy but posiadający 100% pianki boost w podeszwie, ale nie jest taką oczywistą konkurencją dla innych bardzo miękkich butów jak np Asics Gel-Nimbus czy Nike Vomero.
Bo o ile amortyzację mają podobną to adidas w tym przypadku wyzuty jest z wielu systemów stabilizujących i trzymających stopę. Dla osób ciężkich, które poza amortyzacją potrzebują też porządnego trzymania stopy, to co zapewnia Ultraboost, to będzie za mało.

To bardziej propozycja dla tych lżejszych, ale szukających buta o bardzo dobrej amortyzacji.
Cholewka, czyli co to jest primeknit?
Cholewka jak niemal każdy element Ultraboosta jest specyficzna. Wykonana z materiału nazwanego Primeknit. A co to jest primeknit? To kolejny z materiałów określany mianem skarpety i jeden z niewielu który naprawdę jak skarpeta się zachowuje. Z bliska przypomina taką trójwymiarową plecionkę. Wygląda nieźle i naprawdę zachowuje się jak skarpeta.

Z takiego materiału wykonane jest jakieś 60-70% cholewki. Primeknit pokrywa palce, śródstopie i tylko w okolicach pięty materiał jest nieco inny.
Dopasowanie, czyli to nie jest but dla szerokiej stopy
Na samym początku do butów trzeba się przyzwyczaić, bo but zakłada się ciężko. Nie ma w nim klasycznego języka, a jest po prostu dziura na wsadzenie stopy. Takiej cholewki nie mają żadne inne buty i chyba tylko cholewkę z Nike Free Flyknit można do Ultraboosta porównać.
Przez to but jest bardzo dobrze dopasowany. W pierwszej chwili można mieć wrażenie że jest wręcz za mały. W palcach Ultraboosty są niskie i choć nie mam tendencji do zadzierania palców do góry, to wyraźnie widzę gdzie kończy się stopa, bo widzę też gdzie się odznaczają moje paluchy. Poza tym cholewka jest wąska i nie jest to but dla osób z szeroką stopą. Tacy, mam wrażenie, że do tego buta się po prostu nie zmieszczą. W tym przypadku obcisła cholewka może im się wydawać wadą a nie zaletą.
W śródstopiu jest podobnie. Primeknit opina je równie dobrze co palce. Języka jako takiego nie ma, ale aby but wyglądał jak normalny but mamy tutaj taką dodatkową ale nie połączoną z cholewką obejmę. Przytwierdzona jest do podeszwy i jej zadaniem jest dodatkowe trzymanie śródstopia.

Te trzy usztywnione paski są też kolejnym elementem przez który Ultraboosty nie są butem dla osób z szerokimi stopami. U mnie jest OK, ale plastik ten jest na tyle sztywny, że może szeroką stopę uwierać. Szczególnie najniższy pasek.
Widać to podczas zgięcia stopy. Pod drugim i trzecim paskiem jest trochę luzu. Dolny opiera się o plastik. Jeśli ktoś ma z przodu szeroką stopę może to uwierać. Plus dla dolnego paska jest jednak taki, że jest on przyszyty do cholewki. To ogranicza tarcie o materiał. Gdyby był luzem można by obstawiać czas po jakim wytnie dziurę w materiale.
Ale i tak nie jest to but dla szerokiej stopy.

Sznurówki w Ultraboostach pełnią funkcję bardziej dekoracyjną. Owszem po zasznurowaniu but się stopy trzyma lepiej, ale bez sznurowania też da się biegać. Raz zrobiłem eksperyment i na którymś treningu na 3 km od domu specjalnie rozwiązałem buty, schowałem sznurówki do środka i biegłem w rozsznurowanych. Różnica nie była dramatyczna i dokończyłem trening bez postojów. Tak więc adidas Ultraboost to pierwsze buty w których da się biegać bez sznurowania.
Warto jeszcze wspomnieć o zapiętku – jest specyficzny jak cała reszta buta. Niepodobny do żadnej znanej mi wcześniejszej konstrukcji. Otóż zamiast tradycyjnej klamry czy klipsa sięgającego po całej szerokości pięty tutaj mamy dwa fioletowe „uszka” tylko po bokach. Zupełnie tak jakby ktoś wyciął usztywnienie w miejscu przyczepu i poprowadzenia ścięgna achillesa.

Konstrukcję tą można sobie w ten sposób dowolnie składać do środka. To też miejsce gdzie cholewka nie jest wykonana z primeknitu tylko z bardziej klasycznego materiału.

W praktyce pięta zachowuje się równie specyficznie jak specyficzna jest jej budowa. W tak mocno amortyzowanych butach spodziewałem się mocno trzymanej pięty. A tu niespodzianka! Pięta trzymana jest stosunkowo delikatnie i nieinwazyjne. Na samym początku biegając w Ultraboostach miałem wrażenie, że nie mam pięty. Jak na tak miękkiego buta jest to dziwne wrażenie.
Jeśli ktoś poza świetną amortyzacją oczekuje mocnego trzymania pięty to może się rozczarować. Tutaj pięta musi sama trochę popracować, aby zapewnić stabilność. Dlatego też w zestawieniu z innymi butami z bardzo dobrą amortyzacją pokroju Asics Gel-Nimbusa, Nike Zoom Vomero i innych, Ultraboosty zapewniają najmniej stabilności w pięcie.
Albo inaczej mówiąc – zapiętek jest stosunkowo miękki, przez co nie usztywnia pięty jak konkurencyjne modele.
Podeszwa, czyli boost i jeszcze raz boost
Konstrukcja podeszwy jest banalna, bo tak naprawdę podeszwa składa się z jednego jednolitego tworzywa na całej swej długości – pianki boost. Ultra w przeciwieństwie do Energy i Glide nie miesza pianki boost z EVA. Tutaj jest tylko boost – 100% boosta w booście.
Z tyłu podeszwa jest grubsza i też boosta jest więcej. Z przodu jest go mniej. Tak przy okazji, drop czyli różnica między piętą a palcami w Ultraboostach wynosi 10 mm. Czyli ani mało ani bardzo dużo. To taki standard w butach do biegania.
Charakterystyczne jest też to, że pod piętą wyraźnie wystaje poza obrys pięty. Dlaczego? Raz, że dla większej amortyzacji bo więcej boosta to więcej miękkości i sprężystości i to chyba główny powód. Drugi może mniej istotny to skoro zapiętek jest mocno okrojony to szersza i większa podeszwa zapewnia większą stabilność. Tym bardziej, że przy tak miękkiej pięcie może stopa trochę uciekać.

Dzięki temu but jest bardzo miękki i zapewnia bardzo dużo amortyzacji. Niemniej jednak w porównaniu z innymi topowymi butami jak Asics Gel-Nimbus czy Nike Zoom Vomero tutaj mam wrażenie, że tej amortyzacji jest mniej.
Dynamika, czyli mogłoby być lepiej
Dynamika i przetaczanie mogłaby być lepsze. Z tego adidas akurat słynął i słynie. W Supernova Glide 4 (takie stare jeszcze bez boosta) jedną z rzeczy które mi się podobały było właśnie bardzo fajne przetaczanie stopy. W Supernova Glide 6 (to te pierwsze z boostem) przetaczanie było jeszcze lepsze.

Natomiast Ultra takie nie są. W Ultra jest tak miękko, że ciężko mi mówić o fajnym przetaczaniu stopy. Glide czy Energy choć mają boosta mają też piankę EVA. Tą najprostszą i najmniej miękką. Dzięki temu but jest ciut sztywniejszy, lepiej prowadzi stopę i daje lepszą dynamikę. Tutaj jest tylko i wyłącznie boost i tego fajnego przetaczania mi brakuje.
Bieżnik, czyli najsłabsze ogniwo
Bieżnik to najsłabsze ogniwo Ultraboostów. To taka gumowa kratka ze zgrubieniami na łączeniach. I to właśnie na tych łączeniach opera się cała masa biegacza. Wygląda to bardzo oryginalnie, ale w praktyce zupełnie się nie sprawdza…

Kratka ta wykonana jest z bardzo miękkiej gumy. Teoretycznie wygląda wszystko super, bo mamy 100% boosta i nawet podeszwa jest taka „naboostowana”. A więc nie dość, że miękkość zapewnia podeszwa to jeszcze bieżnik. Praktyka jest taka, że w tym miejscu adidas moim zdaniem przekombinował. Ja w Ultraboostach nie przebiegłem jakoś dużo a widać, że te guzki są lekko starte. Jeśli ktoś w nich zacznie biegać po 50 kilometrów tygodniowo, to po kilku miesiącach może być po bieżniku.

Tym bardziej że adidas Ultraboost jest butem stricte asfaltowym.
Tylko na asfalt!
Ultraboost to buty z gatunku tych asfaltowych, ale w większości butów asfaltowych da się biegać również w lekkim terenie typu dukty leśne… Nie w Ultraboost. Po pierwsze jest o wiele za miękko i kompletnie nie czuć podłoża po jakim się biegnie. Na asfalcie jest to do przyjęcia, ale w terenie to bardzo przeszkadza. Po drugie – bieżnik. Nie jest to bieżnik który dałby radę kiedy las pokryje błoto. Po trzecie – są za filigranowe na las, bo co by nie mówić o primeknicie, to któreś jego starcie z leśnym krzakami przegra. I będzie po butach.
Waga
Po wrzuceniu na wagę swojego rozmiaru 12 US widzę 345 gramów. To trochę powyżej średniej dla buta biegowego, ale przyznaję że liczyłem na mniej. Jest też minimalnie lżejszy od Supernova Glide 6.

Podsumowując
Ultraboosty technicznie jest świetnym butem. Ma świetną cholewkę, która naprawdę przypomina skarpetę i bardzo fajnie dopasowuje się do stopy. Jest owszem ciasna, ale to kwestia przyzwyczajenia, bo taka jest specyfika tego modelu. Ma bardzo miękką i wygodną podeszwę. Ma też niestety bieżnik, który jest miękki i bardzo szybko się zużywa. Do tego pojawił się na rynku w takiej cenie, która zdecydowanie wykracza poza granice przyzwoitości.
Jeśli będzie druga edycja adidas Ultraboost to w pierwszej kolejności do wymiany jest bieżnik. Nie trzeba nic wymyślać. Mi wystarczyłby stary dobry Continental czy Adiwear. W tym przypadku lepiej skorzystać z czegoś co już dobrze działa niż wymyślać coś nowego. W Ultra mam wrażenie, że adidas chciał umieścić tyle nowinek że w końcu przekombinował.
Ja z kolei biegam w tych butach cały czas i jestem bardzo zadowolony. Rozumiem, że na twoją (w sumie dość niską) ocenę wpływa też ta wystrzelona w kosmos cena?
Co do podeszwy to nie zauważyłem nadmiernego ścierania, więc chyba poza faktem, że szybko zaczyna wyglądać na nieco „spiłowaną” przez asfalt to nie zniknie tak szybko.
Ja mam do tych butów (i ogólnie do rynku butów) jedno małe zastrzeżenie. Zaczyna z nimi być tak, jak z telefonami, komputerami, konsolami – jeśli w jednym roku wypuszczasz coś co jest „najlepsze i lepiej już się nie da” to wypuszczając w kolejnym roku następny model trzeba albo zaprezentować coś niesamowitego (czy to w ogóle możliwe?) albo narazić się na oskarżenia o wtórność, brak rozwoju itp. I to chyba spotka te Ultra Boosty.
A na koniec moja recenzja:)
http://jestesmyfajni.pl/2015/07/12/231-adidas-ultra-boost-ultra-recenzja-po-300-kilometrach/
Być może po spiłowaniu się pierwszej warstwy podeszwy dalej nie będzie to aż tak szybko postępować ale i tak uważam że Adidas mógłby się bardziej przyłożyć (tzn. nie kombinować). Poza tym bardzo słabo to wygląda w kontekście topowego buta za tak kosmiczną cenę…
Witam, mam pytanie odnośnie rozmiaru. Np. w Nike Flyknit Trainer mam 10 US, zaś w innych Nike/Air Jordan 9,5US jak wygląda rozmiarówka w boost’ach? Słyszałem coś, że ich rozmiarówka jest zawyżona? To prawda? Pozdrawiam
Jak masz w Flyknit Trainer rozmiar 10 US to w boostach będzie to albo 10 US albo 10,66US. Nie sądzę że na Ciebie będą dobre boosty w rozmiarze mniejszym niż 10 US.
Dla mnie podeszwa okazała się strzalem w dziesiątke jeśli chodzi o bieganie po sniegu ..gdzie glajdy 5 wysiadały … co do asfaltu to dopiero kończę pierszą 100 …narazie wszystko jest super ☺
🙂 Czytając was Panowie mam jakoś nieodparte wrażenie że niektórym płaci AdiDasler choć pewnie już dawno nie żyje, a innym Asics lub Nike 🙂 Żartowałem, nie obrażajcie się. Może to trochę będzie zbyt ogólnikowo, ale pozwolę sobie się trochę rozwinąć nad moimi doświadczeniami biegacza i butów w których do tej pory biegałem. Biegam niedługo, bo w sumie to od sierpnia 2016. Zacząłem od jakich Starych reboocków które miałem już dawno. Dodam że rok wcześniej robiłem też w nich pierwsze podejście do biegania i po jakichś 600 m. czułem skurcze w stopie i bóle wszędzie gdzie się dało. Ważyłem 130 kg. W zeszłym roku od maja zacząłem jeździć na rolkach i tak do sierpnia łapałam kondycję, zbijałem kilogramy i wzmacniałem stawy. Potem będąc na wakacjach bez rolek wpadłem na pomysł że może warto znów spróbować biegać. A że miałem jakieś Pumy kupione w Biedronce i te Reeboki pod ręką to wystartowałem . Na tych rolkach się tak wzmocniłem że 3 dnia biegania udało mi się przebiec 10km co było dla mnie szokiem. Możecie nie wierzyć ale tak było. Co prawda średnie tempo prawie 8 minut na km, ale w porównaniu do falstartu sprzed roku to całkowicie inny wymiar. W tych Pumach na zmianę z Reebokami biegało się normalnie. Potem wyczytałem że warto biegać w ternie więc kupiłem sobie dość wygodne buty Adidasy Canadia tr7 i tak w nich czasami biegam do tej pory. Ale ciągle szukając tego idealnego obuwia, bo przecież przy mojej wadze już teraz niecałe 105 to przydało by się coś najlepszego, najbezpieczniejszego, z najlepszą amortyzacją. …wszędzie o tych Nimbusach – że najlepsze, największa amortyzacja. Pojechałem do sklepu firmowego, Pan zrobić mi jakieś testy czy nie pronuję, okazało się że nie, pomógł mi dobrać rozmiar i super biegam w Nimbisach 16. Ale od samego początku lewy but wydawał mi się taki trochę jakby większy a do tego strona wewnętrzna była luźniejsza więc miałem wrażenie że buta ciągnie na zewnątrz. trochę te moje odczucia pewnie niejasne dla wielu… Ale w Pumach, Reebokach ani Adidasach tego nie miałem. No nic biegam 500 km w 3 miesiące, po biegu ściągam w domu buty a tu dziura na pięcie w skarpetce (techniczne do biegania). Drugi dzień druga para dziurawa. Zaglądam o buta a tam cała wyściółka zapiętka przetarta aż do plastiku 🙁 Pojechałem z reklamacje i jak przystało na porządną firmę uwzględnili bo buty za 4 stówy na 3 miesiące to trochę przesada. Wziąłem nowe za dopłatą bo opcji zwrotu nie było. I tym razem biegam w Nimbus 17 But wygodny, lepiej trzyma nogę niż poprzednik, amortyzacja bajka. W styczniu ponad 170 km w butach, i nagle na zgięciu lewej stopy w palcach, przy dużym paluchy but tak się zagiął że co krok uciska. Pierwsze 3 kilometry od 3 dni biegania to koszmar. Do tego zaglądam do wnętrza buta, a tam pierwsza warstwa już prawie przetarta. Nie wiem czy moje stopy nie pasują do tych butów, czy jest coś z nimi nie tak ale biorąc pod uwagę doświadczenia z innymi jestem mocno zawiedziony i rozczarowany tymi ponoć najlepszymi butami do biegania. Poszedłem dziś do Adidasa i trafiłem na ultra boost st m. to pewnie nie te same co w teście bo Pani twierdziła że byt jest z Października 2016 roku, ale powiem szczerze że bajka. Stabilnie, pewnie, zapiętek wysoki a przy tym bardzo wygodnie. Amortyzacja – mam wrażenie że aż za duża w porównaniu do innych w których do tej pory biegałem, ale czułem że szybko bym się przyzwyczaił. Mierzyłem wiele, butów z top amortyzacją NB, Nike, Asics, Adidas. Ciekaw jestem butów Hoka i Mizuno bo jakoś na nie nie trafiłem. Na ten moment jednak te Adidasa wydają się najciekawsze dla mnie. Mimo tego że piszesz że but raczej słabo by trzymał nogę osoby o słusznej wadze, to chyba jednak to że taka osoba ma również trochę szerszą nogę niż Ty i wyższe podbicie, powoduje to że akurat o zagrożeniu stabilności nawet nie pomyślanym. Bardziej przeszkadzała mi zbyt duża amortyzacja. Jak widać odczucia chyba zależą od indywidualnych predyspozycji zarówno biegającego jak i jego stopy. Mam nadzieję że nie zanudziłem komentarzem:)
Pozdrawiam.
Wow!! Nie zanudziłeś 🙂
I prawdą jest to co napisałeś na samym końcu, że „odczucia […] zależą od indywidualnych predyspozycji zarówno biegającego jak i jego stopy”. Każdy w każdym modelu butów będzie się czuł trochę inaczej. Ja się z UltraBoostami nie polubię (z Nimbusem też bo jest dla mnie za ciężki i za miękki), a dla Ciebie Ultra będzie idealny.
Prawdopodobnie ten sam albo podobny bieznik posiadaja buty Adidas AlphaBounce ktore posiadam.Potwierdzam bardzo szybkie scieranie sie podeszwy/bieznika przez co buty sa moim zdanie niewarte zakupu.Co do modelu AlphaBounce to jakosc wykonania i amortyzacja stoja na wysokim poziomie tak bieznik sciera sie strasznie szybko.
Kupiłam synowi adidas boost ponieważ bardzo mnie prosił że teraz taka moda , że koledzy mają itd, buty wygodne itd , jak syn przymierzał podszedł do nas sprzedawca i zaczął polecać te buty, powiedziałam mu że moim zdaniem będą się przecierać bo cholewa jest jak skarpetka i że są za drogie aby ryzykować zakup. Pan sprzedawca z adidas przekonał mnie, że na cholewy jest 2- letnia gwarancja i że buty są solidne , nie będą się przecierać a jeśli się przetrą to jest gwarancja na cholewkę. Kupiłam te buty za 509 zł a po 8 dniach użytkowania na cholewce pojawiły się pierwsze przetarcia, potem zrobiła się dziura na palcu i materiał zaczął się pruć . W 18 dniu od dnia zakupu oddałam do reklamacji i niestety otrzymałam odpowiedź ” reklamacja bezzasadna, prosimy o odbiór obuwia w terminie 14 dni” . OSTRZEGAM WSZYSTKICH PRZED KUPNEM TYCH FATALNYCH BUTÓW . TE BUTY NIE SĄ WARTE CENY A SPRZEDAWCY KŁAMIĄ W SKLEPIE ŻE NA CHOLEWĘ JEST 2 LETNIA GWARANCJA. Mój syn miał buty 18 dni i buty za 509 zł nadają się do śmietnika.
Dodałabym zdjęcia butów ale nie mam tutaj takiej opcji.
Buty kupiłam w sklepie adidas FUTURA ( Modlnica koło Krakowa)
Witam,
Kupiłem ultraboosty po kilku tygodniach przymiarek do zakupu butów o jak największej amortyzacji do „klepania” kilometrów w wieczornych treningach. Jako że pora była jesienna to z racji oświetlenia wypadają one głównie po asfalcie stąd rozglądanie się po full amortyzacji. Muszę nadmienić, że jestem posiadaczem mało męskiej, wąskiej stopy, co generuje mi problemy z kupnem zwykłych butów nie wspominając o dobraniu skorupy buta narciarskiego. Poprzednio używałem do treningów cumulusów asicsa i początkowo chciałem zostać przy marce, lecz wymyśliłem sobie, że zakupię węższą wersję obuwia, oznaczaną B. W żadnym sklepie sportowym nie mieli pojęcia, że występują tęgości obuwia sportowego, zresztą rzadko było ono na kartonie oznaczone. W każdym z nich uświadamiałem o tym fakcie sprzedawców :). W sklepie z butami m.in. Brooks, mimo tego, że oznaczenie tęgości było bardzo widoczne na kartonach, sprzedawca ode mnie dowiedział się dopiero co oznacza. Do kilku polskich przedstawicielstw wysłałem maile z pytaniem o to czy prowadzą sprzedaż butów o różnej tęgości i okazuje się, że handlują tutaj tylko standardową szerokością !!! Ten przydługi wstęp był po to, żeby uświadomić czytającym fakt, że nie każdy ze sprzedających jest fachowcem z cyklu: „Tam są panowie, oni Ci doradzą”. W zasadzie taki handlowiec to wyjątek.
Teraz o ultraboostach. W związku z tym, że wszystkie mierzone buty były po prostu za szerokie, po zmierzeniu ich byłem baaardzo uradowany. Nigdzie nie odstają i nigdzie nie cisną! Unbelievable !!!! Ale asekuracyjnie (jakby trzeba było zwrócić) i ze względów ekonomicznych zamówiłem buty w necie.
Dzisiaj jestem po prawie 300 km i co :
– buty miękkie jak chmurki, porównać je można tylko z Nike Free Run,
– podeszwa ściera się równomiernie, aczkolwiek widocznie,
– rzeczywiście przy bieganiu poza utwardzonym terenem nie dają w pełni czucia podłoża, ale w
końcu nie od tego są,
– nieźle znoszą bieg w okolicach 3,50 – 4,00 km/min, co mnie mile zaskoczyło,
– według mnie brak full stabilizacji to nie do końca minus. Wymusza na mięśniach łydki
dodatkową pracę, co czuć szczególnie mięśniu strzałkowym,
Generalnie, jeśli się nie rozsypią za 200 km to niczego innego do tupania po asfalcie już nie będę szukał.
Przepraszam za felieton zamiast komentarza :). Pozdrawiam.
Nie masz za co przepraszać 🙂 Ja dziękuję za tak obszerne podzielenie się wrażeniami (i całym procesem zakupu) z biegania w UltraBoostach 🙂