Aftershokz Aeropex – słuchawki, które przekonały mnie komfortem i wygodą

Aeropex to już drugie (po Xtrainerz) słuchawki biegowe od Aftershokz w których biegam. Niezmiennie jestem zachwycony pomysłem z przewodnictwem kostnym. Niezmiennie potrafię w nich chodzić i biegać godzinami i zapomnieć o ich istnieniu. Co prawda, w przeciwieństwie do Xtrainerzów nie mają „trybu pływackiego” ale za to nadrabiają innymi zaletami.

REKLAMA

Aftershokz a Aftershokz?

Aftershokz to bezprzewodowe słuchawki z przewodnictwem kostnym. Tłumacząc na „chłopski rozum” to takie słuchawki bez słuchawek. Coś co można nazwać głośnikiem przyłożone jest nieopodal twojego ucha a dźwięk do ucha środkowego przekazywany jest nie poprzez błonę bębenkową, a poprzez kości. Takie rozwiązanie ma kilka zalet:

  • muzyka nie zagłusza dźwięków otoczenia (bo ucho nie jest zasłonięte),
  • zapewnia mniejsze uszkodzenia słuchu (bo pomijamy błonę bębenkową),
  • zapewnia większą higienę (bo nie umieszczamy słuchawki w uchu).

Tak działają wszystkie słuchawki Aftershokza. Dla przypomnienia trzy główne modele to:

  • Xtrainerz – słuchawki bez możliwości połączenia Bluetoth z telefonem ale za to z pamięcią 4GB na pliki *.mp3. Dodatkowo są to słuchawki najbardziej pancerne (stopień ochrony IP68) i można z nimi pływać. Mają nawet specjalny „swimming mode” i rewelacyjnie działają (sprawdziłem) pod wodą.
  • Aeropex – słuchawki z możliwością sparowania ich po Bluetooth z zewnętrznym urządzeniem, bez własnej wbudowanej pamięci więc telefon lub inne urządzenie trzeba mieć ze sobą. Z mikrofonem więc mogą posłużyć też jako zestaw głośnomówiący w telefonie.
  • Trekz – prostsza wersja Aeropex z nieco słabszym dźwiękiem, mniejszą odpornością na pył i wodę oraz ze słabszą baterią (do 6 godzin przy 8 godzinach w Aeropex).

Na pierwszy ogień poszły Xtrainerxy o których pisałem pół roku temu. Teraz mam Aeropexy.

AfterShokz Aeropex - pudełko

Co straciłem?

W zasadzie na takiej zmianie straciłem dwie główne rzeczy.

Po pierwsze straciłem możliwość pływania. Xtrainerz były właściwie wodoszczelne i działały w wodzie. Będąc zanurzonym i słuchając muzyki miałem wrażenie jakbym unosił się w wielkim pudle rezonansowym. Jednak dla mnie jest to strata niewielka… Nie jestem zwierzęciem basenowym, więc możliwość pływania w słuchawkach wykorzystywałem sporadycznie.

Po drugie straciłem możliwość zostawiania w domu telefonu i zabierania tylko słuchawek. To mnie trochę bardziej boli, bo jeśli nie musiałem to nie zabierałem ze sobą telefonu na trening. Z Xtrainerzami zabierać go nie musiałem bo miał wbudowane 4GB pamięci co w zupełności wystarczało do wypchania go muzyką. Aeropex bez telefonu nie zadziała i dosyć skutecznie przekonuje mnie aby jednak telefon na trening do kieszonki wrzucić. Tym bardziej, że muzyką da się sterować z poziomu słuchawek, bez potrzeby wyciągania telefonu.

AfterShokz Aeropex - zestaw

Co zyskałem?

Zyskałem nieograniczoną muzykę bo teraz przez słuchawki podczas treningu mogę słuchać dosłownie wszystkiego co jest dostępne w Internecie oraz tego co mam zapisane w telefonie. Może być to muzyka, audiobooki, podcasty, cokolwiek… Generalnie mogę słuchać wszystkiego.

Zyskałem też zestaw słuchawkowy bo słuchawki po sparowaniu z telefonem pełnią też taką funkcję. Mam je na tyle często na sobie, że przegadałem przez nie już dobrych kilka, jak nie kilkanaście, godzin.

Niezauważalne – tak

Poza tymi trzema kluczowymi różnicami modele Xtrainerx i Aeropex są do siebie bardzo podobne. Cały czas jestem pod wrażeniem ich lekkości i „niezauważalności”. Brak klasycznych dousznych słuchawek i kabli sprawia, że bardzo szybko o nich zapominam i nie męczy mnie ich obecność na głowie. Klasyczne douszne słuchawki prędzej czy później sprawiały, że miałem ich dość. Te mogę mieć na sobie godzinami.

Właściwie są tylko dwie sytuacje kiedy mogę sobie przypomnieć o obecności lekkiego pałąku z tyłu głowy. Pierwsza to ta kiedy chcę oprzeć głowę o oparcie fotela, kanapy czy czegokolwiek innego. Pałąk po założeniu dosyć mocno odstaje od głowy co jest bardzo wygodne na codzień. Ale kiedy chcesz się położyć i oprzeć głowę o zagłówek to nie ma szans, abyś zrobił to ze słuchawkami…. No chyba że chcesz leżeć na brzuchu…

Drugą problematyczną sytuacją jest chodzenie w czapce. Tutaj jednak nie jest tak jednoznacznie jak z leżeniem na kanapie. Bo da się jednocześnie chodzić w czapce i korzystać z Aftershokzów. Pałąk będzie lekko wystawał z tyłu spod czapki. Części przyuszne będą bardziej do głowy dociśnięte ale nie powinno być problemu. Ja przynajmniej problemu nie widzę i często korzystam z Aftershokzów wraz z czapką. Nie jest to rozwiązanie na długie godziny. Ale godzinny czy półtoragodzinny trening bez problemu zrobię.

AfterShokz Aeropex

Bezpieczne – tak

Słuchanie muzyki czy rozmawianie przez telefon także jest bezproblemowe. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że przez brak klasycznej dousznej lub nausznej słuchawki dźwięk odbieramy trochę inaczej – słyszymy jednocześnie i niezagłuszone dźwięki otoczenia i muzykę. Można się do tego bardzo szybko przyzwyczaić a podczas biegania ma to jeden wielki plus – bezpieczeństwo. Właściwie zawsze słyszę co się dzieje wokół (o ile nie przesadzę z głośnością). Kolejny plus jest taki, że kiedy kończysz słuchać muzyki to po ich wyłączeniu nie musisz ich zdejmować, aby słyszeć jeszcze lepiej. Generalnie zero zagłuszania otoczenia.

Jedynym problematycznym momentem jest rozmawianie przez słuchawki w dosyć głośnych miejscach. Czułość mikrofonu wraz z jego oddaleniem od ust (jest w lewej słuchawce) powoduje, że czasami rozmówcy nie słyszą wyraźnie co mówię. W takich przypadkach i miejscach, zwykłe kabelkowe zestawy słuchawkowe działały lepiej.

AfterShokz Aeropex - słuchawka

Intuicyjne – tak, ale mogłoby być jeszcze lepiej!

W Aeropexach całe sterowanie muzyką odbywa się za pomocą wbudowanych przycisków i dopóki nie chcesz całkowicie zmienić odtwarzanej playlisty to nie ma potrzeby wyciągania telefonu. Obsługa i układ klawiszy jest jednak inny niż w Xtrainerzach. Pierwszą dobę jojczyłem bo musiałem się do nich przyzwyczaić. Po pierwszej dobie pełnej pomyłek w klikaniu (guziczki są za uchem więc wszystko odbywa się na czuja) nie mam już z nimi problemu. Choć obsługa mogłaby być bardziej intuicyjna.

Generalnie przyciski za prawym uchem odpowiadają za włączenie/wyłącznie słuchawek, oraz za zmianę poziomu głośności. Przyciski są dwa, są malutkie, są blisko siebie (w Xtrainerzach były szerzej rozstawione) ale po chwili przyzwyczajenia nie stwarzają problemów.

Za lewym uchem przycisków nie ma ale to właśnie po lewej stronie umieszczony został mikrofon i przycisk służący do odbierania połączeń oraz do przełączania się między utworami. Działa to tak:

  • jeden klik – play/pause,
  • dwa kliki – następny utwór lub przewinięcie 15sek do przodu podcastu na Spotify,
  • trzy kliki – poprzedni utwór lub przewinięcie 15sek do tyłu podcastu na Spotify.

Teoria jest bardzo prosta. Praktyka jest taka, że przyciski za prawym uchem odsługuje mi się bezproblemowo i nie mam do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń. Mogę je obsługiwać nawet podczas dosyć szybkiego biegu i w rękawiczkach. Natomiast klikanie w przycisk na lewej słuchawce już takie idealne nie jest. Regularnie, albo kliknę dwa razy za wolno. Albo za szybko. Albo nie kliknę… Gdyby to ode mnie zależało to zostawiłbym pod tym przyciskiem obsługę połączeń a przeskakiwanie między utworami przeniósł za prawe ucho tak jak to było w Xtrainerzach. Ale to moje przemyślenia.

AfterShokz Aeropex - lewa słuchawka

Bateria – wystarczy

Do zestawu, wraz z całkiem praktycznym gumowym etui znajdują się dwa identyczne kabelki do ładowania. Z jednej strony mamy klasyczne łącze USB co pozwala ładować słuchawki niemal przy każdej okazji. Z drugiej mamy mocowanie na magnes. Równie praktyczne i bezproblemowe.

Producent podaje że na jednym ładowaniu wytrzymują do 8 godzin i moje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że nie jest to wartość zawyżona. Potrzebuje co najmniej dwóch (nie krótszych) niż godzina treningów aby w słuchawce usłyszeć „bartery medium”. Dodatkowo dosyć dużo czasu spędzam w nich poza treningami. Czy to w drodze do pracy, czy na codzień. Jest masa czasu aby je naładować na kolejny dzień lub trening.

Gdyby jednak tak się nie stało słuchawki ostrzegają mówiąc „charge me”. Równie dobrze mogłyby w tym momencie mówić „zaraz zdechniemy” bo komunikat ten oznacza, że z poziomem baterii jest bardzo kiepsko. Trzy takie komunikaty i jakieś piętnaście minut później prąd się kończy i słuchawki się wyłączają.

Ładowanie jest szybkie. Od zera do maksa (czyli niebieskiej diodki) ładują się w jakieś dwie godziny. Rzadko kiedy rozładowuję je tak abym musiał je aż tak długo ładować. 

AfterShokz Aeropex - ładowanie

Wodoszczelność IP67

W przeciwieństwie do wodoodpornych Xtrainerzów nie są to słuchawki, które można używać podczas pływania. Nie żeby mi to przeszkadzało bo raczej rzadko bywam na basenie. Klasa wodoodporności IP67 oznacza natomiast odporność na zachlapania a w biegowej codzienności oznacza odporność na deszcz. I tutaj egzamin zdają. Nie wiem ile razy biegałem w nich w deszczu, nie wiem ile godzin już mokły ale działają (i wyglądają) dokładnie tak samo jak na początku.

AfterShokz Aeropex - etui

Marzy mi się…

Po Aeropexach i Xtrainerzach marzy mi się taki słuchawkowy kombajn który potrafi zarówno sparować się z moim telefonem i odtwarzać Spotify’a (Aeropex) i jednocześnie taki który ma wbudowana pamięć i w którym można pływać (Xtrainerzach). Póki co trzeba jednak wybrać jedną z opcji. Niezależnie od wyboru Aftershokzy przekonały mnie i przekonują nadal komfortem użytkowania. Przed dobra dekadę nie biegałem ze słuchawkami, nie biegałem z muzyką i nie myślałem że słuchawki mogą być tak wygodne. Mogą! I w dodatku mogą być tak wygodne, że coraz bardziej przestaje mnie irytować zabieranie telefonu na trening.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *