Biegowe wymówki – na co zwalić nieudany start?

1 kwietnia 2025 4  min czytania
Biegowe wymówki

„Gdzie porażka, tam i wymówka” – biegacze mają to opanowane do perfekcji. Zwłaszcza gdy czas na mecie mocno odbiega od tego, co się śniło po nocach. Lista powodów? Cała encyklopedia! Każdy kto startuje w zawodach, ma ich co najmniej kilka na swoim koncie. A oto największe klasyki – wymówki, które pewnie sam kiedyś rzuciłeś po nieudanym starcie. A jeśli nie? Spokojnie, wszystko jeszcze przed tobą!

REKLAMA

Było za ciepło!

O tak! Biegacze nie lubią ciepła. Kiedy komentator mówi, że pogoda jest „idealna do biegania”, to wiesz, że czeka Cię 10 (albo i 42) kilometrów po rozgrzanej patelni. Zero cienia, asfalt parzy, a Ty powoli zamieniasz się w chodzący roztopiony żel energetyczny. Nie poszło? To jasne że było za gorąco! Ba! Nawet jak nie ma „patelni” to zawsze może być „dla Ciebie za gorąco”. Bo skąd ktoś ma wiedzieć, że Twoja optymalna temperatura do biegania to dokładnie 14,7°C, z wilgotnością 53% i lekkim północno-zachodnim zefirkiem.

Było za zimno!

Czasami jednak hasło „było za ciepło” nie przejdzie. No bo kto Ci uwierzy, że ugotowałeś się przy -5°C, gdy trawa wyglądała jak posypana cukrem pudrem? Wtedy było „za zimno”. Za zimno by się dobrze przed startem rozgrzać. Za zimno by wejść w swój normalny rytm. Za zimna była też woda w kubkach. Za zimny wiał wiatr… A skoro już o wietrze mowa – ooo, tu dopiero zaczyna się jazda.

Wiało!

Wieje, zawsze wieje co jest oczywistą oczywistością i możesz ten fakt wykorzystać. Zawsze! Większość biegów ma trasę w kształcie mniej lub bardziej pokręconej pętli więc zawsze gdzieś będzie wiać w twarz. A jak wieje to wytrąca z tempa. A jak wieje to nie „idzie”. Zawsze może też akurat w tym momencie kiedy jesteś na trasie wiać wyjątkowo mocno. Kto to sprawdzi? Jeśli to jeszcze za mało, mogłeś akurat w tym momencie, gdy wiatr wiał najmocniej, biec samotnie, bez możliwości schowania się za kimś. Albo wszyscy mogli schować się za Tobą. W rezultacie musiałeś zmagać się z całą siłą wiatru sam na sam. To może tłumaczyć słabszy wynik…

Podbieg mnie zabił!

Im dłuższy bieg tym większe prawdopodobieństwo, że znajdzie się ulubiony pretekst biegaczy – podbieg. A te jak wiadomo zabijają! Tym potężniej im są dalej od startu a bliżej mety! To nic, że podbiegasz na raptem kilkumetrowe wzniesienie. Im bliżej mety tym każdy podbieg robi się bardziej stromy! Podbieg to podbieg! A podbieg potrafi zabić, zniszczyć, wytrącić z tempa i sprawić, że wynik na mecie nie ten…

Zające za szybko prowadzili!

Stary… skąd oni wzięli tych pacemakerów? Z obozu przygotowań do igrzysk olimpijskich?! Mieli lecieć po 4:30/km, a pierwszą dychę przywalili po 4:20! Zajechali mnie i za półmetkiem nie było z czego biec.” Tak oczywiście, wszystko można zwalić na bogu ducha winnych pacemakerów. Prowadzili za szybko, rozciągnęli grupę, narzucili za mocne tempo i to wszystko przez NICH! To ONI!

REKLAMA

Zegarek źle tempo pokazywał!

Jeśli biegu nie prowadzą zające to nadal nie stoisz na straconej pozycji. Masz zegarek na ręku? To masz doskonałego kozła ofiarnego. Zegarek jak każda elektronika bywa zawodny. Mógł zgubić sygnał GPS pomiędzy wysokimi budynkami? Mógł! Mógł pokazywać ci złe tempo przez co gnałeś jak głupi? Mógł! Mógł skrócić nawrotkę? Mógł! To tylko elektronika i nikt nie sprawdzi co zegarek ci pokazywał. To wiesz tylko ty i możesz na jego domniemane błędy, zwalić wszystko.

Miałem kontuzję!

Tutaj coś ciągnie, tam coś kluje, a na kilometr przed metą – dramat! Skurcz tak potężny, że aż słychać było echo. Lista możliwych „kontuzji” jest dłuższa niż życiorys Brooke z Mody na sukces. Wybierz, przebierz, dopasuj do okazji! Mistrzowie tej wymówki nie czekają, aż coś naprawdę zaboli. O nie! Mistrzowie biegowej wymówki „na kontuzję” zaczynają ją budować na długo przed startem:
– „Coś mi tam w udzie siedzi…”
– „Nie wiem, chyba achilles się odzywa…”
– „Ostatni trening to czułem, że coś nie gra…”
A potem, jak nie pójdzie – bum! Gotowa historia, jak z biegowego dramatu. Oscar za rolę pierwszoplanową gwarantowany.

Sznurówki mi się rozwiązały!

Jak nie paluszek to sznurówka. Jest dobra jak wszystko inne a przecież wiadomo, że jak się zatrzymasz, kucniesz, zegniesz te zmęczone biodra i kolana to później już nie biegniesz tak żwawo jak wcześniej. Jesteś wybity z rytmu i nici (sznurówki) z wyniku.

Brzuch mnie bolał!

Ratunkiem są też wszelkie problemy gastryczne. Wiele nie trzeba. Wystarczy zjeść za dużo lub za mało. Wypić za dużo lub za mało. Przesadzić z węglowodanami. Z obiadem, który przez cały bieg będzie Ci się odbijał. Z resztą czy to ważne od czego brzuch cię bolał? Bolał i już! Dla uwiarygodnienia swojej historii skorzystaj na trasie raz czy dwa z ToiToia. To zawsze działa!

Tylko ja ustawiłem się w prawidłowej strefie czasowej!

Jak bywa w strefach startowych wszyscy wiemy. Strefy strefami, a i tak ci wolno biegający stają z przodu. Ci szybko biegający stają z tyłu… Wszyscy stają gdzie popadnie a tylko Ty stanąłeś w prawidłowej strefie. Po starcie zamiast narzucić tempo na życiówkę musiałeś mijać te wszystkie zawalidrogi i lawirować od prawej do lewej. Cała taktyka na życiowy wynik runęła na pierwszych kilometrach. Tylko uwaga! W Biegu Sołtysa w Pcimiu Dolnym gdzie startuje 10 osób i jeden pies ta wymówka raczej nie zadziała…

Treningowo biegłem!

Na koniec najlepsze. Bo nawet jak wpadniesz na metę zdyszany jak zając uciekający przed lisem to możesz powiedzieć, że nie biegłeś „na maksa”. To był Twój treningowy start i specjalnie biegłeś wolniej niż mógłbyś. Jeśli nie wybierasz się na Igrzyska to nikt nie zwróci uwagi na to czy to faktycznie było Twoje treningowe tempo czy „biegłeś w trupa”. Masz za to doskonałą wymówkę dla słabego wyniku. Możesz też szpanować, jakim to jesteś świetnym biegaczem, że takie wyniki robisz na „treningu”.

REKLAMA
Paweł Matysiak
Autor tekstu Paweł Matysiak

Bieganiem oraz doborem odpowiednich butów do biegania zajmuję się od kilkunastu lat. Prywatnie jestem biegaczem-amatorem a w swojej biegowej przygodzie startowałem zarówno na 1000 metrów na bieżni jak i w górskich biegach ultra. Zawodowo udzielam porad dotyczących wyboru odpowiednich butów do biegania. Sam mam ich w domu więcej niż jestem w stanie policzyć.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 Komentarze
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr
7 lat temu

Dobre 😉

Janusz
Janusz
7 lat temu

A „biegłem treningowo” to gdzie?

Mirek
2 lat temu

Gdyby był liczony czas netto nie brutto, gdzie można by wypuścić zawodników z odstępami to by nie było problemów natury „Straciłem na pierwszych dwóch kilometrach!”.