Pierwszy raz z Hoką miałem do czynienia gdzieś w kwietniu w okolicach Krakowa. Wtedy pierwszy raz miałem okazję biegać w Cliftonach. Teraz mam okazję na dłużej zapoznać się z innym modelem Hoki – terenowym Challengerem.
Podstawowe informacje
Dane techniczne
Czym się wyróżnia Hoka?
Hoka to bardzo specyficzna marka. Najbardziej znana jest z butów maksymalistycznych. Czym takowe według Hoki odróżniają się od całej reszty? Marka na swojej stronie precyzuje trzy podstawowe różnice:
- przerośnięta podeszwa – bardzo gruba, grubsza niż w „normalnych” butach do biegania. Hoka chwali się tym że jest to maksimum amortyzacji i minimum wagi.
- niski drop i „łódkowate” wyprofilowanie – niski drop to coś co raczej się nie zdarza przy takiej amortyzacji. A jednak! W Hoce buty mają najczęściej 4 lub 5 mm dropu. Dodatkowo mają podeszwę wyprofilowaną tak aby poprawiać przetoczenie stopy.
- rama podeszwy wokół pięty – oznacza to, że stopa w bucie leży niżej niż sugeruje to jej wygląd z zewnątrz. Stopa leży w ten sposób w podeszwie, a nie na podeszwie jak to ma miejsce w większości butów. Poprawia to stabilność stopy, co jest istotne przy tak dużej amortyzacji.
Najbardziej znane modele Hoka to oto asfaltowy Clifton, terenowy Speedgoat i pośredni Challenger ATR. Z tym, że w Challengerze więcej jest z asfaltowego Cliftona niż z górskiego Speedgoata. To bardzo dobra propozycja dla osób, które dużo biegają w lekkim trailu – lasach, szutrach, wydmach, pagórkach…

Co z tego znajdziemy w Challengerach?
Challenger ATR ma wszystkie cechy o których wspomniałem wcześniej. Ma bardzo grubą podeszwę mająca grubość pod piętą 29 mm a pod przodostopiem 24 mm. Nimbus 19 – jeden z najbardziej miękkich butów na rynku ma pod piętą mniej (23 mm) niż Challenger ma z przodu (24mm).
Te liczby też mogę być trochę złudne ponieważ mamy jeszcze wspomnianą ramę wokół pięty stopy. W ten sposób z zewnątrz jego podeszwa z tyłu ma nawet 58 mm grubości. Wewnątrz jednak stopa cały czas leży niżej – na wysokości 29 mm. Łatwo więc policzyć, że drugie 29 mm to wysokość zewnętrznej ramy.
Przy tak dużej ilości pianki but jest też zaskakująco lekki. Challenger w rozmiarze 12 US waży 318 gramów. Jeśli zestawimy go z bardzo miękkimi butami pokroju Asics Gel-Nimbusa 19 (355 g) , Nike Vomero 12 (336 g) czy Saucony Triumpha ISO 2 (340 g) to okazuje się, że miękka i przerośnięta Hoka jest z nich najlżejsza.
Hoka ma też niski 5 mm drop. W butach treningowo-startowych 5 mm drop czuć zdecydowanie bardziej niż w przypadku miękkiej i przerośniętej Hoki. Tutaj prawdopodobnie nie zauważyłbym różnicy gdyby było 6, 8 czy 10 mm. Jest pięć, co daje bardziej naturalne ułożenie stopy w bucie.
Czuć też bardzo dobrze wyprofilowaną „łódkowatą” podeszwę. Posunął bym się też do stwierdzenia, że bardziej ją czuć niż widać. Wizualnie wyprofilowanie daje się zauwaćyć, ale nie jest to jednak aż takie wyjątkowe, bo inne marki także mają w swojej ofercie podobne rozwiązania. W Hoce natomiast bardzo to czuć po założeniu buta na nogę. But bardzo płynnie przetacza się z pięty na palce.
Uwaga na rozmiar?!
Kilka osób ostrzegało mnie też, że biorąc „swój” rozmiar w Challengerach but oferował zbyt mało miejsca w palcach aby w nim bezpiecznie biegać. Potrzebny im był minimalnie większy rozmiar. Zakładałem swojego Challengara już kilka razy i jestem wśród nich wyjątkiem, bo dla mnie rozmiar jest OK. Fakt, że może czasami miewam więcej miejsca w palcach ale tutaj jest OK. Tak OK, że nie czuję potrzeby wymiany na większy rozmiar.