Największe błędy popełniane przy zakupie butów do biegania

9 stycznia 2026 4  min czytania
Buty do biegania Mizuno na schodkach

Zakup butów do biegania wydaje się prosty, ale w praktyce to moment, w którym wielu biegaczy popełnia te same błędy. Zły rozmiar, wybór pod kolor albo decyzja podjęta tylko dlatego, że „znajomy poleca” to szybka droga do dyskomfortu i problemów na treningach. W tym tekście pokazuję trzy najczęstsze pułapki, w które łatwo wpaść, i tłumaczę, dlaczego to właśnie one najczęściej psują relację z nowymi butami.

REKLAMA

Niewłaściwie dobrany, czyli za mały rozmiar

Tak, rozmiar ma znaczenie. Szczególnie w butach do biegania. Model powinien zapewniać odpowiednią ilość miejsca z przodu, tak aby stopa mogła swobodnie pracować w trakcie biegu i naturalnie lekko puchnąć. Brak tej przestrzeni szybko kończy się uciskiem palców o cholewkę. Najpierw pojawia się dyskomfort, potem bolesne krwiaki pod paznokciami. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do odklejenia płytki paznokcia od łożyska i jej „schodzenia”. Brzmi znajomo?

Ten błąd jest szczególnie powszechny wśród osób rozpoczynających swoją przygodę z bieganiem, które decydują się na zakup butów ,,na oko”. Często wybierają ten sam rozmiar, co noszą na co dzień, co potem prowadzi do różnych problemów. W przypadku butów biegowych ważne jest zrozumienie, że one zazwyczaj mają większe rozmiary niż obuwie codzienne. Wyjaśnię na swoim własnym przykładzie. Noszę pantofle oznaczone rozmiarem 45EU, a moje buty do biegania zazwyczaj mają rozmiar 46EU, a czasem nawet 47EU lub 47,5EU. Wszystkie te rozmiary są dla mnie odpowiednie i zapewniają komfort podczas biegania.

Warto też pamiętać, że rozmiar rozmiarowi nie jest równy i w różnych markach mogą ci odpowiadać buty o różnych rozmiarach. Dlatego też najlepiej dobierać według długości wkładki wyrażonej w centymetrach. To najpewniejszy, choć nie nieomylny, wskaźnik rozmiaru.

Saucony Guide 18 - czubek buta

Kierowanie się wyglądem, nie funkcjonalnością

Na zdjęciach wszystko wygląda dobrze. Kolory. Linie. Agresywny design. Są modele które od pierwszego spojrzenia wyglądają tak, że chcesz je mieć. Bo są po prostu ładne i Ci się podobają. Nie twierdzę, że to źle i żeby aspekt wizualny kompletnie pomijać, ale nie powinien być on pierwszym kryterium a jednym z wielu. Nie powinno się też stawiać aspektu wizualnego nad funkcjonalność. Dlaczego?

Dlatego, że z zewnątrz nie widać wielu kluczowych rzeczy, które decydują o komforcie w trakcie biegu. Nie widać kształtu kopyta, czyli tego, jak but układa się względem stopy i palców. Nie widać objętości cholewki, która może być idealna dla jednej osoby, a dla innej za ciasna lub zbyt luźna. Nie widać też, czy pięta będzie trzymana stabilnie, czy zacznie się poruszać i powodować otarcia. Dwa buty mogą wyglądać identycznie na półce, mieć ten sam kolor i podobną linię podeszwy, a na stopie zachowywać się zupełnie inaczej. Jeden da poczucie naturalnego ruchu i spokoju od pierwszych kilometrów, drugi szybko przypomni o sobie pieczeniem, uciskiem i dyskomfortem.

Czasami z samego wyglądu nie widać też przeznaczenia buta. Nie zawsze da się ocenić, czy to model do biegania w terenie, czy raczej na asfalt. Nie widać, czy najlepiej działa przy spokojnym, stabilnym bieganiu, czy został zbudowany pod szybkość i lekkość kosztem stabilności i wytrzymałości. Agresywna kolorystyka może sugerować dynamikę, ale w praktyce but może być miękki, „kapciowaty” i powolny. Z kolei prosty wizualnie model bywa bardzo responsywny. Najważniejsze jest to, czy dany but współgra z tym, jak biegasz i gdzie biegasz, a tego czasami nie da się ocenić po wyglądzie.

Czasem bardzo dobry model wygląda „nudno”, bo nie próbuje zwracać na siebie uwagi kolorem ani agresywną formą. Ma prostą cholewkę, spokojną linię i klasyczne proporcje, które nie zmieniają się co sezon. To często znak dojrzałego projektu, nad którym pracowano latami. Zmieniano piankę, dopasowanie i geometrię podeszwy, a nie grafikę. Takie buty często wybierają doświadczeni biegacze, bo wiedzą, że po kilkunastu kilometrach liczy się stabilność, komfort i przewidywalność pracy, a nie to, jak model wygląda.

Nike Structure 26

Zakup tylko na podstawie rekomendacji znajomego

To bardzo powszechne podejście, ale bywa niebezpieczne, gdy rekomendacja znajomego zaczyna być ważniejsza niż to, jak Ty czujesz się w danym modelu. To, co działa idealnie u jednego biegacza, nie musi sprawdzić się u innego. Różnice w budowie stopy, technice biegu i obciążeniach robią ogromną różnicę. Niezależnie od doświadczenia i wyników sportowych, kupowanie butów wyłącznie na podstawie polecenia zawsze wiąże się z dużym ryzykiem.

Warto o tym pamiętać, że tak jak nie ma dwóch identycznych osób, tak nie ma też dwóch takich samych stóp. Każdy biegacz różni się budową, pracą łuku, sposobem przetaczania stopy i tym, co uznaje za komfort. To, co u jednej osoby działa bez zarzutu, u innej może powodować problemy już po kilku kilometrach. Kupowanie butów na podstawie cudzych doświadczeń często pomija te indywidualne różnice, które w praktyce mają największe znaczenie.

Pamiętaj, że finalnie to będą Twoje buty do biegania i Ty będziesz w nich biegał, a nie twój znajomy czy znajoma!

REKLAMA
Paweł Matysiak
Autor tekstu Paweł Matysiak

Bieganiem oraz doborem odpowiednich butów do biegania zajmuję się od kilkunastu lat. Prywatnie jestem biegaczem-amatorem a w swojej biegowej przygodzie startowałem zarówno na 1000 metrów na bieżni jak i w górskich biegach ultra. Zawodowo udzielam porad dotyczących wyboru odpowiednich butów do biegania. Sam mam ich w domu więcej niż jestem w stanie policzyć.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
14 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Iga z Dietmap
10 lata temu

Fakt faktem, nawet jeżeli nasze biegi mają być mocno amatorskie, lepiej nie nabawić się kontuzji i już na samym początku zainwestować w dobre buty 🙂

Kasia
Kasia
10 lata temu

Świetny blog! 🙂 Zastanawiam się nad zakupem Nike flex experience 4 i tu moje pytanie – czy sprawdzą się przy bardzo amatorskim bieganiu, 3-4 razy w tygodniu po asfalcie? Będę bardzo wdzięczna za opinię 🙂

Paweł Wysocki
10 lata temu

Największy błąd naszych czasów? Zakup butów online – bez uprzedniego mierzenia 😉

Paweł

Maciej
Maciej
8 lata temu
Odpowiedź do  Paweł Wysocki

Oj, kupiłem Asicsy (Kanaku2) w Decathlon, mierzone kilka razy i okazały się lekko ciasnawe. Drugą parę, NB790, kupiłem przez internet, pół numeru większą i jak bym się w nich urodził. Także reguła może posiadać gdzieniegdzie wyjątki Pozdrawiam!

Krzysiek
9 lata temu

Wizyta w sklepie (i odpowiedni sprzedawca) powinna wszystko rozwiązać, niemniej faktycznie nie patrzy się na rozmiar podany na bucie, bo on ma dobrze leżeć i nie jest ważne co jest napisane na metce (rozmiar)

Sylwia
Sylwia
9 lata temu

Witam,
od jakiegoś czasu szukam butów do biegania, mam jednak problem ze znalezieniem tych własciwych. Do tej pory biegałam w zwykłych adidasach ( tragedia- wiem, wiem ;)) jednak w trakcie i po bieganiu bolały mnie kolana, dodatkowo mam niestabilność stawu skokowego i stopę supinującą więc chciałabym żeby owe buty dobrze trzymały stopę i amortyzowały. Ważę koło 60 kg. a biegam ok.5-10 km,raczej z doskoku. Jednak chcę potraktować sprawę poważnie i biegać częściej i dłużej 😉
Bardzo proszę o podpowiedź jakie modele najlepiej by się sprawowały w tym przypadku.
Z góry dziękuję!

Michał
Michał
7 lata temu

Cześć! Apropos pierwszego punktu: Czy buty minimalistyczne też powinny być o rozmiar lub dwa większe?

Dawid
Dawid
2 lata temu
Odpowiedź do  Michał

Odpisuje na 5cio letni post 😀

A jakie buty to buty minimalistyczne?
Z ciekawości to nie jest też tak, że im większe dystanse biegamy na tzw. raz to luz powinien być większy? Oczywiście powinno tu zadziałać podejście indywidualne bo każda stopa „puchnie” inaczej.

Niewymiarowy
Niewymiarowy
2 lata temu
  1. OK, ale co jeśli jestem drobnej postury i przymierzając buty, według zaleceń, o rozmiar większe, wyglądałem jak w kajakach? Inni wyglądają normalnie, tzn. buty się tak nie wyróżniają wielkością, a mają na pewno o rozmiar większe.
  2. W moim mieście nie ma profesjonalnego sklepu z obuwiem do biegania. Jechać specjalnie 100 km, żeby poprzymierzać kilka par butów i nie kupić żadnych? Albo kupić, wydawałoby się pasujące, ale po przyjeździe do domu i spokojnej przymiarce, stwierdzając, że jednak nie pasują do końca?
  3. Z moich obserwacji wynika, że potrzebuję lekkie buty z dużą amortyzacją. Lekkie z bardzo dużą amortyzacją, dla pronatorów i w przystępnej cenie. NIE MA TAKICH ! Albo amortyzacja, albo waga. Ceny z kosmosu. Nie stać mnie na buty za prawie tysiąc! Nie wspomnę o tym, że na moją szeroką stopę trudno znaleźć wersję WIDE.

jak widać, nie jest łatwo. Może masz dla mnie jakąś radę, wuju?

Krzysztof
Krzysztof
2 lata temu
Odpowiedź do  Niewymiarowy

Na początek research (recenzje i oceny jak internet długi i szeroki – pawelbiega, runrepeat i ich wyszukiwarka!, believe in the run, yt, mnóstwo innych). Zakupy? Online, coraz więcej sklepów oferuje zakupy z odroczoną płatnością – nie pasują, nie podobają się, odsyłasz bez żalu i nie obciążasz portfela. Dodatkowo możesz obniżyć cenę zapisując się do newslettera, niektórzy youtube’erzy oferują tez kody rabatowe (u nas np. Matner). Przy odrobinie cierpliwości dasz radę wyrwać model z ubiegłego roku za połowę ceny najnowszego. Rzecz w tym, że nawet jeśli nie biegasz dużo, to jedna para butów do biegania to zdecydowanie za mało (ale ile byś ich nie miał, zawsze będzie to o jedną parę za mało – tak to już jest z każdym hobby :D)
Tyle rad na szybko.
Ze smutkiem zgodzę się jednak, że ceny butów szybują w kosmos.

Paweł
Paweł
2 lata temu

A co jeśli czubek buta jest ok, mam luz, ale boki stopy czują cholewkę w nowych butach? Kwestia rozbiegania i przyzwyczajenia?

81A4609E-636D-44D4-B243-25BEF4EE8DD2
weu
weu
1 rok temu
Odpowiedź do  Paweł

To jest dokładnie mój problem. Pewnie masz stopy typu rzymskiego, a na takie żadne buty znanych i cenionych marek nie pasują, bo psują (u mnie) drugi i trzeci palec od zewnątrz. Żadne bzdurne (a automatycznie doradzane) zwiększenie rozmiaru nie pomoże, bo wtedy but się zgina w złym miejscu i jest hektar niepotrzebnej przestrzeni przed paluchem. Trzeba kupować buty nieszpiczaste, czyli takie z szerzej zakrojonym łukiem zewnętrznym (Altra, Topo, Tarkine, Avocco albo wszystko tzw. minimalistyczne).

facebookinstagram twitter youtubepinterest threads