Raptem kilka tygodni temu całkiem słusznie obwołałem go butem roku 2020. Dziś natomiast mamy już w ręku jego następcę – Infinity 2. Na pierwszy rzut oka to but bardzo podobny do poprzednika. Inna cholewka i bardziej miękkie dopasowanie. Pod spodem jednak jest taki sam.
Podstawowe informacje
Dane techniczne
Przeznaczenie
Infinity dokładnie tak samo jak jego poprzednik to but treningowy do biegania po twardych nawierzchniach. Z bardzo dobrą amortyzacją a jednocześnie, jak na ilość oferowanej amortyzacji, lekki. Sprawdzi się więc zarówno na długich wybieganiach jak i na tych nieco szybszych jednostkach treningowych. Pod kątem typu stopy do jakiego jest przeznaczony jest to but neutralny, aczkolwiek o dobrej stabilności.

Plusy
- bardzo dobra amortyzacja,
- elastyczna cholewka i dobre dopasowanie do stopy,
- wyprofilowanie zapewniające dobre przetoczenie i dynamikę buta,
- dużo dynamiki jak na buta o tak dużej amortyzacji,
- niska waga.
Minusy
- klips wokół pięty może czasami powodować uczucie dyskomfortu pod śródstopiem,
- wysoka cena.
Nike – co jest co?
Przy okazji Vomero 15 pisałem, że Nike nie ułatwia zadania i serwuje nam właściwie dwa/trzy buty o bardzo wysokim poziomie amortyzacji. Są to Vomero, Infinity React i Miler React. Gdybym miał powiedzieć czym się spośród nich wyróżnia Infinity to właśnie wspomnianym połączeniem amortyzacji z lekkością. Za to można go naprawdę polubić.
TRENINGOWE | TRENINGOWE STABILIZUJĄCE | |
---|---|---|
największa amortyzacja | Zoom Vomero Ininity React | |
bardzo duża amortyzacja | Zoom Pegasus Miler React | Zoom Structure |
duża amortyzacja | Zoom Winflo |
Właśnie, waga…
Pisałem o niej dwa razy więc od niej zacznę. Nike nie podaje jej na swojej stronie ale zważyłem buty w samplowych rozmiarach (czyli takich jakich wagę podaje producent) i but męski waży 240 gramów, damski 200 gramów. Niedużo jak na amortyzację jaką oferują.
But w moim rozmiarze 12 US waży natomiast 316 gramów. Porównując to z Glycerin 18 (352 gramów), Ultraboost 20 (379 gramów), New Balance 1080 v10 (318 gramów) czy Vomero 15 (322 gramów) to właśnie Infinity waży najmniej. Choć NB 1080 depcze mu po piętach.

Alternatywy
Alternatyw poza Nike można znaleźć kilka. Głównie są to bardzo dobrze czy wręcz maksymalnie amortyzowane buty z innych marek.
MODEL | WAGA 9 US | DROP | CENA |
---|---|---|---|
adidas Ultraboost 20 | 310 g | 10 mm | 749 zł |
Brooks Glycerin 18 | 300 g | 10 mm | 679 zł |
Hoka Clifton 7 | 247 g | 5 mm | 599 zł |
New Balance 1080 v10 | 281 g | 8 mm | 629 zł |
Nike React Infinity 2 | 291 g | 9 mm | 679 zł |
Nike Zoom Vomero 15 | 280 g | 10 mm | 649 zł |
A co w bucie?
Zacznijmy od tego co się nie zmieniło. Podeszwa i wszystko to co poniżej stopy pozostało bez zmian. W Infinity 2 mamy więc dokładnie taki sam, całkiem spory element z miękkiej pianki React. Wygląda dokładnie identyczne i daje dokładnie taki sam, bardzo wysoki, poziom amortyzacji. Amortyzacji daje na tyle dużo że spokojnie poradzi sobie nawet z około 90 kilogramowymi biegaczami.

Charakterystyczne jest też wyprofilowanie podeszwy pomagające w przetoczeniu stopy. Przód i tył buta jest podniesiony tak aby pomagać w ruchu do przodu, nie hamować go. To jedna z rzeczy dzięki którym bardzo fajnie współpracuje przy nieco szybszym bieganiu. I choć znam buty (Hoka Clifton czy seria Ride w Asicsie) o jeszcze mocniejszym wyprofilowaniu to Infinity daje radę. W Infinity React pierwszej generacji przyjemne robiło się nieco szybsze treningi i w „dwójkach” spodziewam się, że będzie dokładnie tak samo.

Identyczny jak w poprzednikach jest też klips wokół podstawy pięty. Trzyma ją w miejscu i ogranicza pracowanie stopy na boki. Z racji tego że jest to identyczny element jak w poprzedniku to może pojawiać się również wrażenie że pod łukiem stopy jest wysoko wyprofilowany. Jeśli będzie to dla Ciebie niekomfortowe, odpuść sobie Infinity. Jeśli wyczuwasz je lekko to już po pierwszych kilometrach ułoży się do stopy i będzie zapewniał odpowiednią stabilność.

Co się zmieniło?
Mówiąc najkrócej – zmieniła się cholewka. I to zmieniła się na zupełnie inną. Nadal jest to materiał flyknitowy czyli tkana dzianina, ale o nieco innych właściwościach. Przede wszystkim jest dużo bardziej elastyczna niż w poprzedniku. Tam gdzie „jedynki” były nieco sztywne tam „dwójki” są miękkie. Tam gdzie Infinity 1 miał mniejszą podatność na układanie się do stopy tam Infinity 2 jest tak miękkie, że do każdej stopy się układa. Ta zmiana mocno wpływa na odczucie buta na stopie. Zmiana materiału cholewki to zmiana, która w tym przypadku kompletnie zmienia to jak but leży na stopie.

Ale to nie jedyna zmiana. Podobnie jak w części przedniej i środkowej, dużo bardziej miękki jest też zapiętek. Przede wszystkim dostał dosyć solidne gąbkowe wykończenie, którego w poprzedniku nie było. Zamiast sztywnego materiału mamy więc gąbki i gąbeczki otulające piętę dookoła. Jest to rozwiązanie klasyczne, bardziej proste ale w nowych Infinity zapiętek leży bardziej przyjemnie i jeszcze bardziej otula stopę.
Z przodu za to mam wrażenie, że ilość miejsca się zmniejszyła. Poprzednika lubiłem za przestronność w palcach. Przypominał mi wręcz moje ulubione Carbon X. Infinity Run były pod tym kątem bardzo podobne. Też dosyć przestronne w paluchach. Za to nowe Infinity 2, zapewne przez bardziej elastyczny materiał, jest nieco ciaśniejsze. Bardziej opakowuje palce i zostawia im trochę mniej miejsca. Nie jest to jednak nie niekomfortowe bo nieco mniejszą objętość but nadrabia elastycznością flyknitowej cholewki.

Reasumując o ile pod stopą nie zmieniło się nic i but oferuje te same właściwości amortyzacji i przetoczenia co poprzednik, to w cholewce zmieniło się wszystko. Sprawia to, że nowa edycja leży na stopie zupełnie inaczej. Czy lepiej? To kwestia indywidualna, ale przez elastyczny flyknit i tradycyjny zapiętek myślę, że Infinity 2 „siadzie” większej ilości biegaczy niż Infinity.
Miło jest zacząć sobotni poranek z kawkę i nową recenzją butów na Pana blogu:)
Po takiej lekturze same buty mówią do mnie „no na co czekasz w drogę”.
Tak się naczytałem o tych butach w dużą dawką amortyzacji , że stwierdziłem iż muszę wejść w ten temat i wypróbować ten typ butach na weekendowych wybieganiach.
A jak mam zacząć to najlepiej od porady fachowca.
Panie Pawle dlatego zwraca się do Pana o pomoc w doborze buta z dużą dawką poduchy pod stopą.
Stopa neutralna, raczej szersza niż wąsk, wiek 45 (czy wiek na wpływ na wybór buta 😉 na dystans 20-30 km, drogi asfaltowo-utwardzone i ścieżki leśne, demonem prędkości nie byłem i nie będę.
Z Pana blogu po wnikliwych analizach wybrałem n/w modele, prośba co by Pan tak szczerze
polecił:
1. Asics Gel-Nimbus 22
2. New Balance 1080 v10
3. Brooks Glycerin 18
4. adidas Ultraboost 20
5. Hoka One One Bondi
6. Nike Zoom Vomero
7. Saucony Triumph 17
Z góry dziękuję za poradę.
3.
Najlepiej byłoby przymierzyć i sprawdzić, który w nich Tobie leży najlepiej bo parametry mają podobne. A tak szczerze to moje stopy polecają w pierwszej kolejności Glycerinę 😉
Nie będę ukrywał, że też to był też mój faworyt. A tu widzę, że pojawiła się wersja 19 🙂 (tylko ta cena 🙁 ).
To do zobaczenia w Sklepie na Powiślu.
Wtrącę się.
Ze swojej strony mam pewne doświadczenia z butami z maksymalną lub bardzo dużą amortyzacją. Po kilkukrotnych zmianach butów z miękkich na miękkie doszedłem w końcu do momentu w którym poduszkowce przestały wystarczać. Jestem biegaczem z nadwagą i mimo wielu kilometrów przebiegniętych waga nie spada. Naturalnym wyborem wydawały się buty miękkie bardzo dobrze amortyzowane. Przerobiłem nimbusy, kayano, ultraboosty nie licząc wcześniej paru par kalenji, które również były z tych „wygodnych” . I po tych doświadczeniach odpuszczam. Przechodzę, stopniowo oczywiście, na buty mniej nastawione na miękkość/komfort/ amortyzację. Poduszkowce czuje się na pierwszych 2-3 kilometrach, potem stawy również cierpią. Zapewne mniej ale dostajemy w pakiecie pewną ociężałość, odczucie biegania… na mniej utwardzonej nawierzchni. Przesiadka na pegazy była odświeżająca. W perspektywie śmiałe marzenia o tempo next.
Acha 90+ kg i 40+ lat.
Ależ owszem można się wtrącić 🙂 Przynajmniej tu nikt nam nie robi zakazów aby wyrazić swoje zdanie…mimo wszystko muszę spróbować. Coś w tym musi być skoro nawet ultrasi wybierają Seedgota na długi dystanse (a Hoka jeśli chodzi o amortyzację pasa nie zaciska)….raz się żyje trzeba próbować testować i szukać ideału 🙂
Ważyłem 107kg i biegałem cały rok 2020 (jako taki mój początek przygody biegowej) i ani nie zrobiłem sobie tym żadnej krzywdy, ani nie odczuwałem bólu po treningach. Schudłem dzięki temu do 90kg i w tym roku jadę dalej z ta redukcja. Jeśli chodzi o buty to na początku był to Ultraboost 19 i chociaż wiele osób mówiło mi że to nie jest but stricte biegowy i że ma wiele wad (a na rynku są lepsze wyboru) to ja serdecznie to polecam. Warto jednak nadmienić że to nie but uratował mnie przed kontuzją (chociaż na pewno zapewniał solidna ochronę) ale świadoma i konsekwentna zmiana techniki. Powolutku i bez pospiechu żeby mniej atakować piętę (i tym samym kolana), a bardziej śródstopiu i palce. Na początku będą bolały łydki, będą bolały okolice Achillesa – dlatego że mięśnie muszą się przyzwyczaić i wyrobić (w końcu muszą dźwignąć aż 100kg wagi!) – ale potem będzie już tylko lepiej. Pozdrawiam i nie poddawaj się!