Pegasus to ostatni z najważniejszych butów Nike jakiego jeszcze nie miałem. W tym roku obchodzi swój mały ale okrągły jubileusz w postaci swojej 30 edycji. Do mnie Pegasusy też zawitały ale w tej bardziej pancernej wersji. Shield bo on jest tym pancerzem chroni stopę przed zimnem i wodą a w dodatku widać go z kilometra! To są już moje szóste buty ze znakiem swoosha na cholewce. Drugie Shieldy i pierwsze z serii Pegasus, które w aktualnej kolekcji Nike maja największy staż i dorobiły się wspomnainej już 30 edycji.
Podstawowe informacje
Dane techniczne
W teorii buty z serii Shield pojawiają się przede wszystkim w nocnych sceneriach miast gdzie porażają odblaskowością. U mnie raczej tego zaszczytu nie dostąpią. U mnie nowe Pegasusy stały się naturalnymi następcami zeszłorocznych Zoom Structure 16, które to traktowałem jako buty „do wszystkiegp” także w lekki teren.
Cholewka ciepła i wygodna
Shieldy, choć na zdjęciach i materiałach promocyjnych świecą jak szalone to w świetle słońca prezentują się dosyć skromnie. Kolor coś między szarością a powiedzmy oliwką nie olśniewa. Shieldową, centkowaną powłokę widać, ale jest ukryta pod drobną właśnie zielonkawo-oliwkową siateczką. Siateczka ta w dotyku skojarzyła mi się trochę z brezentem, ale to akurat dobre skojarzenie, bo buty jak brezent powinny chronić przed wodą. Do jakości ich wykonania nie ma się, co przyczepić, bo żadne nitki nie sterczą (no dobra jedną dużą znalazłem) i wszystko jest dobrze pozszywane i posklejane.

Po założeniu zwraca uwagę miękkość i ciepło. W sumie to nic dziwnego, bo cała cholewka jest raczej z tych grubszych. Przez to buty są raczej ciężkawe w biegu, ale coś za coś. Chcę mieć cieplejsze buty chroniące przed wodą i zimnem, to muszą być grubsze i masywniejsze.
W środku wygodnie. Najwięcej miejsca mam w palcach. W śródstopiu jest solidnie. But ma trochę luzu i nie oplata idealnie mojego śródstopia, ale trzyma się dobrze. Na tyle dobrze że nawet w trudniejszym terenie stopa w bucie nie ucieka na boki. Dla mnie to plus. Cieszy mnie również to, że podeszwa i wkładka są wyprofilowane tak, że pod łukiem stopy nie czuję przesadnego luzu. Osoby mocno pronujące lub z płaskostopiem może ten element uwierać. Zapiętek raczej sztywny, ale nie przeszkadza i dobrze trzyma stopę w miejscu.

Podeszwa umiarkowanie umiarkowana
Bieżnik jest umiarkowanie agresywny. Identyczny z zeszłorocznymi Shieldami. Głęboki na kilka milimetrów. Na równych czy to asfaltowych czy ziemnych nawierzchniach jest OK. W sypkim i mokrym śniegu również daje radę. W mniej lub bardziej bryzgającym na boki błocie – także. Tylko raz czułem się w nich niepewnie – kiedy wbiegłem na ulice pokrytą lodem. Ale na tamtym odcinku, aby się czuć pewnie potrzebowałbym butów z metalowymi kolcami.
Podeszwę w Pegasusach określiłbym jako umiarkowanie twardą. Na teren może zbyt twardą ale jak dotychczas biegałem w nich głównie w terenie i nie odczułem większej różnicy. Na asfalcie natomiast spisuje się znakomicie i bardzo ładnie pracuje ze stopą. Wolniej czy szybciej nie robiło mi specjalnej różnicy. Jak dla mnie tylko, bieżnik jest trochę zbyt agresywny na asfalt i nie widzę tych butów na długich suchych wybieganiach.
Buty zapewniają również solidną dawkę amortyzacji. Na szczęście nie przesadną i nie mam poduch pod piętami. Pod tym względem jest to but zdecydowanie asfaltowy ale dzięki agresywniejszemu bieżnikowi teren nie robi mu specjalnej różnicy.

Flashem po oczach!
Widoczność po zmroku to coś czym buty zdecydowanie się wyróżniają. Rok temu o Shieldach pisałem, że to najbardziej odblaskowe buty, jakie mam. Zmieniam zdanie. Tegoroczne Shieldy biją na głowę każdy z zeszłorocznych modeli. Są tak rzucające się w oczy, że chyba bardziej się nie da. Ale z drugiej strony Nike to taka marka, dla której hasło „Impossible is Nothing” nie jest tylko sloganem reklamowym. Ci ludzie naprawdę potrafią dokonywać niemożliwego. Jeśli zechcą to zrobią buty jeszcze bardziej odblaskowe. Może już nad nimi pracują?
W każdym bądź razie tegoroczny model udał im się znakomicie. Odblaskowa powłoka pokrywa większość powierzchni cholewki buta. Po zmroku widać przede wszystkim buty.

Duży plus za wodoodporność!
Odblaski swoją drogą, ale Shield to nie tylko odblaski. To też ten wspomnainy na samym początku pancerz, chroniący przed wodą. Nie jest to gore-tex, ale działa podobnie. Zapobiega dostawaniu się wody do środka, a jednocześnie pozwala na umiarkowaną cyrkulację powietrza. W tych butach ma się to dziwne uczucie mokrych skarpetek i suchych stóp. Dlatego właśnie Shieldy są moim głównym butem jesienno-zimowym na wodę i śnieg. Oczywiście w końcu przepuszczą wodę, ale pozwalają dosyć długo biegać po mokrym i mieć sucho w butach.
Shield działa doskonale tylko w chłodniejsze dni. Chłód czy mróz im niestraszny. Natomiast w lato będzie w tych butach zdecydowanie za ciepło. Stopy się momentalnie „ugotują”.
Największy test dla trudnych warunków buty miały kilka dni temu, kiedy przebiegłem w nich 50 minutowy krosik po lesie, z czego większą jego część w kałużach i błocie. Najbardziej szalonym odcinkiem był ten 2,5 kilometrowy wzdłuż torów kolejowych w świeżym budowlanym błocie. Spodnie ochlapałem wodą i błotem prawie po kolana. Buty wyglądały tak, że swoosh znikł pod warstwą błota, ale w środku pozostało niemal sucho. Niemal, bo w jednym miejscu wilgoć się do buta dostała – w rejonie zszycia języka z cholewką. W niektórych butach język zszyty jest z cholewką do połowy swojej długości. W Pegasusach tak niestety nie jest i to pewnie jeden z powodów, dlaczego woda dostała się akurat tędy. Na szczęście było jej niewiele.

Czyszczenie
Doprowadzenie butów do normalności było proste. Użyłem wody i miękkiej szczoteczki. Z głównej części cholewki (tej cętkowanej) błoto schodziło bardzo dobrze. Po wyschnięciu nie widać, że je aż tak upodliłem. Z języka błoto schodziło nieco gorzej, bo wykonany jest z miękkiego meshu, więc już nie będzie wyglądał jak w dniu, kiedy buty wyjąłem z pudełka. Jedynym miejscem, które ucierpiało i nie dało się doprowadzić do stanu pierwotnego jest zielona wyściółka wnętrza cholewki. Ta wystająca nieco na zewnątrz w rejonie kostki. Po owym błotnym treningu pokryła się błotnymi cętkami i po umyciu butów pod ciepłą wodą cętki zostały. Trudno.
A jeśli ktoś nie wierzy niech popatrzy na zdjęcia. To nocne, gdzie widać odblaski, zostało wykonane PO tym, na którym buty są w błocie.
Podsumowując
Nike Pegasus 30 Shield to uniwersalne buty na jesień i zimę. Coś pomiędzy typowymi asfaltówkami a butami trailowymi. Są dobrze dopasowane i dobrze trzymają się stopy (nieco lepiej niż letnie LunarGlide oraz zeszłoroczne Zoom Structure Shield). Posiadają umiarkowanie agresywny bieżnik, który sprawdza się w wielu warunkach a także zapewnia solidną dawkę amortyacji.
Natomiast Shield jak to Shield chroni przed wodą i zimnem. Do zeszłorocznej ochrony nie miałem zastrzerzeń i w tym roku jest podobnie. Tylko, że w tym roku Shield dużo bardziej daje po oczach, co jest i bezpieczniejsze i świetnie wygląda.
O widzisz, dzięki Ci za tą recenzję 🙂 Chciałam je kliknąć na święta, ale bałam się że bieżnik za mało agresywny, bo głównie na zimowe śniegi je chciałam wykorzystać. A tu piszesz że się nadają 🙂
Bieżnik jest taki, że dopóki nie ma lodowiska to jest nieźle. Zeszłoroczne Zoomy są na tym samym bieżniku i biegałem w nich całą zimę właśnie głównie po lesie czy to po ziemi, czy po błocie czy śniegu. Wiadomo, czasami się ślizgałem, ale dawały radę.
Na pewno będą lepsze na zimę niż moje lunarglide’y 😉
Niż letnie LunarGlide’y? Zdecydowanie 🙂
Cześć, proszę o radę. Mam do wyboru Nike Pegasus 30(ale wersja letnia) oraz Cumulus 15. Waże nieco ponad 80 kg. Zależy mi na dużej amortyzacji zarówno na pięcie jak i na śródstopiu, biegam po twardych nawierzchniach. Który z tych dwóch modeli zapewnia większą amortyzację?Przymierzałem Cumulusy i było nieźle. Pegasusy mają także aż 13mm i to podobno mocno utrudnia naukę poprawnego technicznie biegania.
Tak na prawdę to i jeden i drugi nie są butami które bardzo pomogą ci w poprawnie technicznym bieganiu. I jeden i drugi ma na tyle wysoki drop że technicznie będzie ci się biegało podobnie.
Amortyzacja jest też bardzo podobna i ciężko mi jest powiedzieć który ma jej więcej. Asics ma GEL, Nike ma swoje poduszki gazowe. Obydwa rozwiązania dają bardzo podobną amortyzację które sprawdzi się przy wadze nieco ponad 80 kg. Pegasus natomiast jest lżejszy i na stopie jest butem bardziej dynamicznym. Lżej się w nim biegnie niż w Cumulusach. Dlatego też ja bym był bliżej Pegasusa.
13 mm dropu oczywiście. Który z nich ma większą amortyzację np. na pięcie?
Witam
Właśnie chcę zacząć przygodę z bieganiem, mam niecałe 180 cm wzrostu, małą nadwage gdyż waże 91 kg, szukam butów do biegania raczej po twardej nawierzchni, chodnik, asfalt, ale w pobliżu mam park wiec przy słabszej pogodzie moge wybrać sie tam także wiec bedzie bardziej miekkie podłoże, budżet na buty to granice 500 zł, nie wiem czy to dużo czy mało ale myśle że lepiej zainwestować w buty niż mieć później problemy ze zdrowiem. Ewentualnie mam w domu buty Reebok ZigTech Zigsonic których używałem raczej do chodzenia niż biegania i nike Dart 8. Będę bardzo wdzięczny za jakie kolwiek rady.
Pozdrawiam