Kupno butów do biegania wygląda prosto tylko na pierwszy rzut oka. W praktyce większość biegaczy powiela te same schematy i podejmuje złe decyzje już na etapie wyboru. Efekt to dyskomfort, kontuzje albo buty, które po kilku treningach lądują na dnie szafy. W tym tekście pokazuję pięć najczęstszych błędów, przez które kupujesz złe buty do biegania. Wszystkie są popularne. Wszystkie brzmią rozsądnie. I wszystkie prowadzą dokładnie w złym kierunku.
Błąd nr 1: Słuchasz kolegów i koleżanek zamiast własnych stóp
Bogdan z twojej grupy biegowej i Bożenka, która biega od zawsze, od dwudziestu lat są wierni jednej marce. Przebiegli dziesiątki maratonów. Wiedzą więc najlepiej. Skoro im dana marka pasuje, to tobie też na pewno będzie odpowiadać. Na sto procent. Przecież każdy biega tak samo. Idź więc do sklepu i poproś o buty w jakich biega Bogdan z Bożenką. Na pewno będą świetne. Temat zamknięty.
Nie zwracaj uwagi na to, że but gdzieś uwiera albo ciśnie. To drobiazg. Nie patrz na swoją wagę ani technikę biegu. Przecież to detale. Nie przejmuj się, że w innych markach jest ci zwyczajnie wygodniej. Albo że lepiej trzymają stopę. To złudzenie. I absolutnie nie bierz pod uwagę, że inne buty po prostu bardziej ci się podobają. Bogdan i Bożenka nie mogą się mylić. Nigdy.
Błąd nr 2: Mierzysz buty w złych skarpetach
Udaj się do sklepu by przymierzyć kilka par i wybrać najlepsze buty biegowe. Włóż jednak grube, rozwleczone skarpety frotte. Takie luźne, które zjeżdżają z kostek przy każdym kroku. Albo niskie niewidoczne stópki – takie, które przy zdejmowaniu buta same spadają ze stopy jak ręcznik z wieszaka. Paniom oczywiście polecam rajstopy – śliskie i cienkie. Bezapelacyjnie najlepsze do mierzenia butów biegowych. W takich skarpetach lub rajstopach jest czasami diabelnie ciężko ocenić czy but na Twojej stopie leży dobrze czy nie.
Nie dziw się też, że ten sam but na skarpetce sportowej but leży zupełnie inaczej.
Błąd nr 3: Kierujesz się kolorem zamiast dopasowaniem
Te nie, bo niebieskie. Tamte nie, bo zielone – a ty nie lubisz zielonego! Te z kolei całkiem ładne, ale nie pasują do Twojego stroju. Te za białe – i oczywiście będą się brudzić. Te za czarne – za smutne, nie pasują do twojego stylu.
A jeśli wreszcie znajdziesz czerwone, które pasują do stroju, stylu i nie brudzą się od razu, pomyśl… że wolałbyś jednak odcień bardziej karmazynowy. Bo przecież idealny kolor butów biegowych istnieje tylko w twojej głowie.
Nie zwracaj też uwagi na żadne parametry techniczne butów! Kolor i wygląd jest najważniejszy!
Błąd nr 4: Kupujesz buty w tym samym rozmiarze co codzienne
To najlepszy sposób żeby dorobić się czarnych paznokci. Więc jeśli o nich marzysz i masz ochotę doświadczyć co to to znaczy, że paznokcie „schodzą” to kup buty w tym samym rozmiarze w jakim chodzisz na co dzień. Na pewno będą dobre! Kieruj się też zasadą, że im ciaśniejszy but tym lepiej dopasowany i nie słuchaj tych którzy bredzą coś o zapasie w palcach. Zapas? Pół centymetra? Centymetr? Nie! To za dużo! Stwierdź że wtedy buty spadną ci ze stóp. Kup mniejsze!
Nie czytaj też tego tekstu w którym piszę o rozmiarach butów do biegania!
Błąd nr 5: Wiesz lepiej i nie słuchasz nikogo
Przyjdź do specjalistycznego sklepu biegowego z nastawieniem, że doradca chce ci wcisnąć to za co ma największą prowizję! Nie słuchaj co Ci mówi! Nie słuchaj, że ten większy rozmiar będzie dla Ciebie odpowiedni! Nie słuchaj, że te buty mają za mało amortyzacji na Twoje sto kilogramów wagi! Nie słuchaj, że w Twoim przypadku lepsze byłyby buty ze stabilizacją!
Bądź mądrzejszy! Wiedz lepiej! Sam sobie wybierz buty do biegania, wybierz rozmiar! Załóż je na swoją wyciągniętą frotte skarpetę i wybierz te które poleca twój kolega Bogdan, w Twoim ulubionym odcieniu karmazynowym i oczywiście w tym rozmiarze „co zawsze”…
Wtedy będziesz miał stu procentową pewność, że wybrałeś… źle! Buty będą co prawda w Twoim ulubionym kolorze, ale cisną, uwierają i kompletnie nie pasuja do twojego sposobu biegania. Że grube frotte, które miały pomóc w przymiarkach, tylko pogłębiły problem. I co najlepsze – przez cały czas będziesz przekonany, że przecież wszystko zrobiłeś dokładnie tak, jak radzili „specjaliści” z twojej grupy biegowej.
Tak, krok po kroku, perfekcyjnie zrealizujesz swój plan na zakup… idealnie źle dobranych butów do biegania.


Mega tekst! Brawo!!
Dziękuję 🙂
w punkt!
Super artykuł–teraz sklep pełen biegaczy na konsultacje!!
Fajnie, ze ktos pisze o takich rzeczach glosno bo to codziennosc w sklepach sportowych. Im wieksza specjalizacja sklepu tym trudniej sprzedawcy maja z klientami.
Brawo za tekst!
Dzięki!
Jak kupić najgorsze buty do biegania? Wpisz w googlach „buty do biegania”. Znajdź najtańsze nie patrząc na nic innego. Zamów, zapłać i … POWODZENIA!!
Trafne. Dlatego właśnie zawsze, gdy ktoś pyta jakie buty kupić, odsyłam do sklepu sportowego lub wstrzymuję się od czegokolwiek poza „ja biegam w…, ale nie wiem czy Tobie będą pasować”.
Za twoją radą Borutzki. -sprawdzam na www dostępne modele (do rodzaju nawierzchni, odległości przebieganych itp. itd.), wybieram model, chcąc przymierzyć czy będą pasować wsiadam w samochód i dymam niemal 100 km do specjalistycznego sklepu dla biegaczy i przy ladzie się dowiaduję NIEMA, tzn. są ale tylko w głównym magazynie i nigdy ich nie było i nie będzie na sklepach. To do d. z takimi sklepami „specjalistycznymi” skoro mają tam takie modele które można kupić prawie wszędzie. Dobrze, powiecie odosobniony przypadek. No to ten sam dzień, ten sam sklep. W planie był zakup jeszcze kurtki o dziwo również do biegania. Niestety z dość wyśrubowanymi parameteami przez organizatora biegu. A i owszem wisiały 2 sztuki Bonatti Pro ale tylko w rozm S.
Kurczę, kwestię wagi (biegacza) przeoczyłem, zwłaszcza że nawet np. na stronie Asics’a takiej informacji nie uświadczę. Bo już sobie wybrałem puls’a G-TX z gore texem, a tu czytam, że wersja 8 jest do 80kg. I jak mam się dowiedzieć, czy 9 lub nowość – 10 jest choćby do 83 (co mnie już ratuje) ??? Nic w życiu nie jest łatwe.
Fajny tekst Paweł, ale bieganie ma być egalitarne, a nie elitarne i nie każdego stać na buty za 200-300 złotych. Pozdrawiam Serdecznie.
W punkt!