Pytanie o najlepszy but do biegania na świecie jest trudne. Jedni powiedzą, że to Asics i tylko Asics. Inni postawią na adidasa, Nike czy New Balance. Generalnie niemal każdy biegacz będzie miał swoje zdanie. I każdy z nich będzie jednocześnie miał rację i się mylił. Bo tak naprawdę na to pytanie jest tylko jedna słuszna odpowiedź. Prawda jest taka, że…
Najlepszy but do biegania nie istnieje
Inaczej mówiąc: nie ma czegoś takiego jak jeden jedyny najlepszy but do biegania.
Każda marka ma w swojej ofercie modele lepsze i gorsze. Znajdziemy w niej zarówno budżetowe buty, jak i droższe modele naszpikowane nowoczesnymi rozwiązaniami. Te drugie często oferują lepszą amortyzację, bardziej dopracowaną konstrukcję czy bardziej zaawansowane materiały. Ale czy to oznacza, że są najlepsze? Niekoniecznie. Mogą być za to najbardziej miękkie, najlżejsze, najbardziej dynamiczne albo wykonane z najlepszych materiałów. Tylko co właściwie oznacza, że but jest lepszy? Czy najmiększy but będzie najlepszy dla każdego? Czy najlżejszy sprawdzi się podczas codziennego treningu? A może ten z najbardziej zaawansowaną konstrukcją okaże się po prostu niewygodny?
To zależy czym definiujesz bycie „najlepszym”.
Każdy ma swojego faworyta. I swojego wroga
Każda marka ma też swoich fanów i antyfanów. To normalne i dotyczy nie tylko sprzętu biegowego, ale także elektroniki, odzieży czy ulubionego… majonezu. Dla wielu biegaczy najlepszych marką butów jest ASICS i nie kupią niczego poza ASICS-em. Inni będą mieli z butami tej marki złe doświadczenia i będą ją odradzać. Dokładnie to samo dzieje się z modelami marki Brooks, Hoka, Salomon, Saucony i każdej innej. Każda marka ma w swojej ofercie zarówno bardzo udane, jak i mniej udane modele. Każda ma modele które danemu biegaczowi będą pasować perfekcyjnie i takie w których będzie się czuł źle.
Z tego powodu z przymrużeniem oka należy traktować wszelkie testy i recenzje sprzętu. To, że recenzentowi na portalu biegowym but odpowiada i będzie go polecał, nie znaczy, że będzie doskonały dla Ciebie. To, że jeden, dwóch czy dziesięciu znajomych zachwyca się jakąś marką lub modelem i ogłasza go najlepszym na świecie, również niczego nie gwarantuje.
Tak samo jest z moimi recenzjami. Jeśli coś polecam na blogu, nie oznacza to, że będzie idealnym wyborem dla każdego. Bo co z tego, że but doskonale leży na mojej stopie? Przecież Ty masz inną stopę, inne potrzeby i być może zupełnie inny styl biegania.
Dlatego…
Najlepszy but? Ten, w którym dobrze Ci się biega!
Właśnie dlatego nie istnieje coś takiego jak najlepsza marka czy najlepszy but do biegania. Istnieją tylko najlepsze buty dla konkretnego biegacza.
Każdy powinien dobierać obuwie do siebie. Do kształtu i szerokości stopy, masy ciała, rodzaju treningów, pokonywanych nawierzchni, a przede wszystkim własnego komfortu. Innego buta będziemy szukać do spokojnego pokonywania codziennych kilometrów, a innego do szybkich treningów czy startów w zawodach. Jeśli model spełnia nasze potrzeby i dobrze leży na stopie, jego logo schodzi na dalszy plan. Czy będzie to ASICS, adidas, Nike, New Balance, czy jakakolwiek inna marka, nie ma większego znaczenia.
Bo najlepszy but do biegania na świecie to nie ten, który zdobywa najwięcej nagród, ma najwięcej technologii albo jest polecany przez największą liczbę biegaczy.
To ten, w którym Tobie biega się najlepiej.


Niedawno kupiłem Nike Zoom Terra Kiger, świetne buty, bardzo lekkie, dobrze dopasowane, przeznaczone bardziej do biegania w terenie ale świetnie sprawdzają się też na asfalcie(10-15km) drop 4mm(14-10) wymusza bieganie bardziej ze śródstopia. Polecam
A miało nie być polecania konkretnych modeli 😉
BTW: Też sporo dobrego o Kigerach słyszałem.
Niestety dużo ludzi na początku przygody z bieganiem, nie chwaląc się ja też tak miałem, napala się że są fajne buty za rozsądne pieniądze. Potem zaczyna się narzekanie że to nie pasuje, amortyzacja za mała itd. Ja miałem to szczęście że trafiłem w sedno, jeśli chodzi o model buta i tego się trzymam. Biegam rekreacyjnie, mam w sumie 3 pary: 2 do biegania w terenie i jedne na asfalt, wszystkie jednej firmy.
Pozdrawiam i Powodzenia
Dobry artykuł. Uważam, że za dużo osób przy doborze butów kieruje się uprzedzeniami i stereotypami. Warto czasem zmienić model czy markę butów, bo każde buty są inne, a nie całe życie w Asicsach.
A ja wtrącę co innego w temacie.
Mówi się że kupujemy oczami. Że wygląd decyduje o atrakcyjności produktu. I tak rzeczywiście jest. Jednak podczas wszelkich dywagacji na temat dopasowania produktu (już nawet nie tylko o buty biegowe chodzi) wszyscy trąbią: „wygląd nie ma znaczenia, ważne żeby były wygodne, odpowiadały tobie, żeby dobrze ci się w nich biegało”. Śmiechem kwitowane są opinie typu: kupiłem te buty bo mi się podobały. I sam się wtedy śmieję, kiedy to jest JEDYNE kryterium. Bo ładny but biegowy, ale niedobry do biegania to… zły but biegowy.
Ale z kolei pewnym wypaczeniem jest też twierdzić, wg mnie, że to prawie „nie wypada” zwracać uwagi na wygląd, bo to takie „amatorskie”, że przecież wygląd zupełnie nie ma znaczenia kiedy tu mowa o wyśrubowanych sportowych wynikach, pokonywaniu słabości, pocie i zmęczeniu. U kobiety każdy to zrozumie, ale facet biorący w ogóle pod uwagę takie kryterium to natychmiastowa dyskwalifikacja, bo przecież w bieganiu liczy się wyłącznie czas na piątkę/dychę/połówkę/maraton i nic więcej 😉
A tymczasem wygląd ma znaczenie. Zawsze jak coś kupujemy to chcemy żeby zakup spełniał jak najwięcej naszych oczekiwań. Ideału nie ma, konieczny jest pewien kompromis, są aspekty bardziej i mniej istotne (cena jest tu jednym z ważniejszych), ale mało jest osób które na wygląd nie zwracają kompletnie uwagi, nawet w ostatniej kolejności, dla których użyteczność to 100% oczekiwań. Dlatego branie pod uwagę kryterium prezencji, generalnie, nie jest niczym nienormalnym.
W przypadku butów do biegania istotne jest tylko, żeby W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI spełnione były najważniejsze warunki dobrze dobranego modelu. Czyli żeby taki but spełniał swoją rolę buta biegowego. Ale nie ma nic złego w tym, żeby szukać potem takiej marki i modelu, który nam się po prostu podoba.
Ja na przykład nie jestem w stanie zmusić się do zakupu buta który mnie odrzuca wyglądem (a przoduje w tym jedna znana marka). Musi cieszyć moje oko i już, choćby nie wiem jak wspaniale się w nim biegało. Kiedy wydaję niemałe pieniądze na buty to tylko na takie, które spełnią wszystkie wymagania, a przy tym będą mi się podobać. A jak takich nie znajduję to… to po prostu nie kupuję! Nikt nam nie każde wydawać pieniędzy od razu. Jesteśmy w komfortowej sytuacji, kiedy producentów jest sporo, w każdej kategorii każdy z nich ma po kilka modeli, do tego co roku prawie odświeżanych, o wersjach kolorystycznych nie wspominając. Wystarczy zaczekać, aż wpadnie w oko coś ciekawego z naszej półki pronacyjno/cenowo/modelowo/dropowo/amortyzacyjnej, przymierzyć, sprawdzić i wtedy świadomie kupić.
A jak ktoś zapyta czemu właśnie te? – to śmiało odpowiadać: bo mają niski drop, są neutralne, odpowiednio luźne w palcach, mają amortyzację Boost, były w promocji i…. bo są śliczne różowe jak Hello Kitty 😉
Warto też pamiętać, że w sklepie nie sprawdzisz wszystkiego. Czasem but może być rewelacyjny, a dopiero po kilkunastu kilometrach normalnego treningu okaże się że coś jest nie tak.
Polecam adidasy. Chyba najlepsze jeżeli chodzi o bieganie
niestety to prawda idealnych butów nie znajdziemy, chociaż wg mnie najbardziej zbliżone do ideału sa buty biegowe New Balance, a juz na pewno na pochwałę zasługują New Balance Vazee Rush, mi się w nich biega najlepiej, mają bardzo dobrą amortyzację
Nimbus 18 prawie idealny but dla ciezkich biegaczy
Dlaczego „prawie”?!
Witam 🙂 Jestem po artroskopii kolana, wcześniej 5 maratonów, półmaratony, dziesiątki, itp. Kiedy zapytałam lekarza, czy będę mogła nadal biegać długodystansowo odpowiedział: „Tak, ale nie może pani oszczędzać na butach! Mają być te z górnej półki, z wysoką amortyzacją, żeby minimalizować obciążenie stawu”. W trosce o zdrowie postanowiłam sprawić sobie możliwie najlepsze buty, ponieważ na ogół jakość idzie w parze z ceną (oczywiście w granicach rozsądku max do ok. 1000zł)) Wcześniej biegałam w Asics Cumulus i nie narzekałam, ale czy buty za około 200-400 zł, to jest „górna półka”? Jakie buty powinnam kupić? Które charakteryzują się najlepszą amortyzacją? Mam stopę neutralną, standardową (raczej szeroką, niż wąską). Pozdrawiam 🙂
Tzw. górna półka to mniej więcej koszt w granicach 600-700 złotych. Mówię oczywiście o pierwszej cenie. Starsze edycje, starcze kolekcje (kolory) można kupić taniej nawet w granicach właśnie 400 złotych. Tym starszym edycją nic nie dolega. Są tańsze bo o kilka miesięcy dłużej stoją na półce.
Jeśli amortyzacja jest dla Ciebie priorytetem to polecam zajrzeć tutaj „Buty z maksymalną amortyzacją – najlepsze propozycje 2017” Jest to co prawda zestawienie ubiegłoroczne ale każdy z tych modeli ma swoją kontynuację.
Też tak wydawało mi się, że starsze edycje wcale nie muszą być gorsze, zajrzę również na podany link. Dziękuję bardzo za odpowiedź, pzdr 🙂
Jaki to model adidas’a? Zielony, drugi od lewej w górnym rzędzie?
To już niemal oldskul – Adidas Marathon 10