Systemy w butach? Nie zawsze więcej znaczy lepiej

W butach biegowych czasami jest tendencja do nazywania wszystkiego. Każdy element ma jakąś swoją nazwę – pianki, stabilizatory, siateczka….Czasami jest tego tyle, że można zgłupieć i najlepiej potraktować to z przymrużeniem oka. Bo technologie i systemy nie biegają. Tak samo jak fakt posiadania tej czy innej technologii nie czyni buta lepszym.

REKLAMA

Dawno dawno temu był taki model jak Nike LunarGlide 4. But z kategorii stabilizujących i z dobrą amortyzacją. Wtedy jedną z głównych innowacji zastosowanych w tym modelu było flywire. Żyłki mające poprawiać trzymanie śródstopia. Wyglądały fajnie i ich działanie było logiczne. Niestety praktyka była taka, że ów LunarGlide nie przypadł mi mocno do gustu przez jedną rzecz – zbyt dużo luzu w śródstopiu. Okazało się że nie wystarczy zastosować dodatkowy system, by but lepiej trzymał śródstopie. Okazało się, że system sam w sobie nic nie daje.

Nike LunarGlide+ 4 - żyłki Flywire

Systemy wszelakie zastosowane w butach mają pomóc, ale nie są niezbędne. Trzymanie śródstopia w mojej opinii zależy dużo bardziej od dopasowania się cholewki do stopy, niż od tych czy innych systemów. Dodatkowe żyłki, paski wzmacniające czy specjalne konstrukcje cholewki to nic. Jak but jest dla danej stopy za szeroki, to żaden system go do niej nie dopasuje.

Systemy i technologie tworzą but. Wiele z tych banalnych rozwiązań jest specjalnie dostosowane do specyfiki biegu. Czy to specjalnie ponacinana podeszwa, czy specjalnie systemy stabilizujące dla nadpronatorów, czy różne materiały mające amortyzować uderzanie stóp o podłoże. Natomiast żaden system sam w sobie nie sprawia że but jest lepszy czy gorszy.

Jest system czy go nie ma?

Bo to że coś jest nazwane systemem nie zawsze oznacza, że coś jest lepsze. Przykład wezmę z New Balance. Marka ta w swoich butach korzysta z systemy dopasowania cholewki do stopy zwanego FantomFit. Taki system był w i jest w 890. Butom tym nie można nic zarzucić a edycja 890 v4 była jednym z najlepszych butów jakie pojawiły się w 2014 roku. Dopasowanie śródstopia było dobre, cholewka była wygodna, ale bez szaleństw.

W tym roku mamy 1980 Zante, który niejako kontynuuje tradycje modelu 890. Jednak jeśli chodzi o dopasowanie śródstopia FantomFitu tutaj nie ma. I co? but jest gorszy? A gdzie tam!! Dopasowanie śródstopia jest jeszcze lepsze niż w 890. To zasługa dopasowanej cholewki, a nie tego czy innego systemu.

New Balance 1980 Zante - na nogach

Jak widać nie zawsze taki czy inny system jest lepszy. Czasami wręcz działa to w drugą stronę i to co na papierze nie ma żadnej technologicznej nazwy okazuje się najlepsze.

Żel, boost, zoom… Czy to aż takie ważne?

Tak samo bez sensu jest porównywanie jednej technologii z drugą. Bo jakie mamy technologie służące do zapewnienia amortyzacji. Różne.

  • Asics ma GEL, który dorobił się największej ilości zwolenników. Niektórzy szukajac butów poszukują wręcz butów „żelowych”. Czasami nawet nie wiedzą, że to Asics takowe produkuje…

Ale żel nie jest jedynym słusznym materiałem amortyzującym:

  • Nike ma Zoom,
  • adidas ma boosta,
  • Mizuno ma Wave,
  • New Balance ma FreshFoam,
  • Brooks ma DNA,

i tak dalej i tak dalej.

Które rozwiązanie jest najlepsze? Wszystkie są dobre. Każde z nich zapewnia to samo, czyli amortyzację. Każde też zachowuje się trochę inaczej pod stopą i inaczej się biega w butach opartych na danej technologii. Jeden będzie się dobrze czuł na stabilnym Wave od Mizuno, inny na miękkim i sprężystym booście. Poza tym jest jeszcze jeden szczególik.

Żel żelowi, boost boostowi nie równy

Weźmy dwa buty: Asics Gel-Nimbus i Asics Gel-Pursuit. Obydwa oparte na technologii żelowej. Obydwa mają ją nawet ujętą w swojej nazwie. Obydwa mogę zaproponować kiedy ktoś szuka „żelowych” butów. Jest tylko jedno ale. W Pursuitach tego żelu jest tyle co kot napłakał. W Nimbusach jest go o wiele, wiele więcej.

Asics Gel-Nimbus 16 - tyłem

W innych markach jest podobnie. W adidasie jest Response Boost i Ultraboost – dwa modele które oparte są na piance boost, ale w znacznie różnych ilościach. Response ma go 40% a Ultra 100%. W Nike jest na przykład Zoom Pegasus i Zoom Elite. Obydwa na poduszkach gazowych ale Pegasus ma takową pod piętą a Elite ma ją pod śródstopiem. System ten sam a zupełnie inaczej umiejscowiony i sprawiający że Pegasus i Elite to buty o nieco innym przeznaczeniu. Takie przykłady można mnożyć.

To, że jakieś buty maja dana technologię nie znaczy, że są takie same jak inne buty mające tą samą technologię.

Generalnie wszystko sprowadza się do jednej rzeczy – nie przesadzać z technologiami. W tej chwili buty do biegania są już tak technicznie dopracowane, że każda technologia w jednej marce ma odpowiednik w drugiej marce (nawet jeśli w tej drugiej nie jest on nazwany „systemem”). Kwestia jak się w danych butach czujesz? But jest dobrze dopasowany? Jest wygodny? To dobrze. A czy masz amortyzację opartą na tym czy innym materiale czy technologii. To już drugorzędne znaczenie.

REKLAMA

6 myśli na temat “Systemy w butach? Nie zawsze więcej znaczy lepiej

  • 05.07.2015 o 17:07
    Permalink

    Pawle, bardzo dobry, rozsądny, szczery wpis. Osobiście, brałbym słow 'technologie’ w cudzysłów. Ciekawe ile rzeczywistych zmian jest wprowadzanych do buta przez technologów a ile w momencie gdy but trafia do działu marketingu. Podejrzewam, spece od marketingu dorzucają garściami te 'technologie’ i rzekome 'usprawnienia’. Bardzo dobrze zauważasz ogólny trend sprzedaży: każdy detal ma teraz specjalną wymyślną nazwę oraz fikuśną ikonkę. Jeśli wierzyć opisom najdroższych butów to produkcja skafandrów kosmicznych jest przy nich prymitywną zabawą absolwentów podstawówki! I jeszcze jedna uwaga: uwielbiam te coroczne katalogi butów np New Balance (sporo w nich biegam): każdego roku pewien but jest 'naszym najbardziej zaawansowanym technologicznie butem’ by za rok kolejny but cieszył się tym mianem a ten stary zalega gdzies w magazynach. Każdego roku mamy przełomy technologiczne i rewolucje a jak porównam buty w których biegałem np 8 late temu z obecnymi nie jestem w stanie zauważyć znaczących zmian. Polecam kupowanie kilku par buta, w którym biega nam sie najlepiej – za rok, dwa już go nie będzie bo 'naukowcy’ właśnie opracowują kolejny 'przełom’ w produkcji butów. Jedynie za 569. Naprawdę warto.

    Odpowiedz
    • 07.07.2015 o 17:11
      Permalink

      Stwierdzenie „nasz najbardziej zaawansowanym technologicznie but” to wręcz temat na wpis. Sam takich butów w domu mam już pewnie z dziesięć 😉

      Odpowiedz
  • 28.07.2015 o 16:44
    Permalink

    O „systemach” w butach to można pisać długie historie. Najlepsze piszą marketingowcy poszczególnych marek 😉

    Odpowiedz
  • 01.09.2015 o 13:50
    Permalink

    Trochę się zgadzam, trochę nie do końca. Coprawda firmy pracują nad nowymi technologiami i może co roku wychodzi lepszy model ale tak po prostu było, jest i będzie.. to nazywa się rozwój! 10 lat temu były inne systemy w butach, co roku wychodzą nowsze lepsze i niby nic się nie róznią, a to by oznaczało, że dzisiejszy but jest praktycznie taki sam jak ten sprzed 10 lat, a nie jest. To samo jest z telewizorami, samochodami, maszynkami do golenia… W samochodzie tak samo mi się siedzi i jeździ ale są nowocześniejsze systemy, szybciej reagują, lepiej działają i dziś tego nie czuję ale po 300.000 km może być różnica. Tak samo w butach, teraz mogę nie czuć różnicy ale po 300km poczuję. Zgadzam się, że dopasowanie jest bardzo ważne (niezależnie od systemów) i że systemy, które amortyzują są do siebie podobne, tylko inaczej w różnych firmach sie nazywają. Jednak działają też trochę inaczej, jedne wolniej się odkształcają, inne szybciej, zależy co chcemy w butach robić. Warto dopytać sprzedawcę czym konkretnie dane systemy się różnią, ponieważ niektóre mogą być bardziej narażone na zniszczenie.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 14.09.2015 o 22:07
    Permalink

    „…dziś tego nie czuję ale po 300.000 km może być różnica.”

    Myślę, że masz rację. Starym samochodem sprzed 20-30 lat po 300 000 km będziesz jeździł kolejne 300 000 a nowy będziesz musiał już ze dwa razy wymienić… 😉 Choć z drugiej strony stary już nigdy nie będzie miał ABSu, ESP, podgrzewanych foteli, poduszek powietrznych, klimatyzacji itd.

    Odpowiedz
  • 25.09.2015 o 12:15
    Permalink

    Fresh Foam w butach New Balance akurat jest bardzo dobrze wyczuwalny. Tak samo na pochwałę zasługują nowe New Balance Vazee Rush z pianką amortyzującą ReVlite, czuć lepszą amortyzacją, jest różnica, a przy tym, co najważniejsze, but nie jest ciężki

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *