Trendy w butach biegowych – co z tą stabilizacją?

Jak to jest właściwie z tą stabilizacją? Jakiś czas temu producenci stosowali różne sztuczki i zabiegi aby ograniczyć nadpronację i tak powstały buty ze stabilizacją – buty dla pronatorów. W ostatnim czasie trend ten zaczyna się odwracać. Nie ma podstaw do stwierdzenia, że coraz większa stabilizacja ogranicza ryzyko kontuzji a sama stabilizacja (bez straty dla biegaczy) przybiera coraz bardziej uniwersalne formy.

REKLAMA

Jak to się zaczęło?

W skrócie tuż po tym jak producenci butów zaczęli dawać biegaczom coraz lepszą amortyzację pojawił się też problem stabilizacji. Ktoś zauważył, że stopa ludzka pronuje – co samo w sobie nie jest złym zjawiskiem a wręcz naturalnym. Stopa ludzka tak została skonstruowana, że podczas ruchu następuje po sobie kilka (powtarzalnych z każdym krokiem) etapów. Najpierw więc ląduje na zewnętrznej krawędzi pięty, przez co niemal każdy mniej lub bardziej ściera zewnętrzne krawędzie pięt w swoich butach. Potem ląduje na powierzchni całą swoją płaszczyzną, a wraz z naciskiem pojawia się ugięcie łuku stopy i pronacja. Wreszcie to ugięcie działa trochę jak amortyzator i następuje przejście na przód stopy i wybicie z palców.

Do większości elementów tego ruchu nie można się było przyczepić, ale co w przypadku kiedy ktoś pronuje nadmiernie?! W sensie, że jego kostki bardzo mocno przekoślawiają się do wewnątrz podczas ruchu. Podczas biegu jest to jeszcze bardziej zauważalne niż podczas chodu i w dłuższej perspektywie może prowadzić do problemów czy to z samą stopą, czy dalej z kolanem i biodrem.

Z punktu widzenia konstrukcji buta rozwiązanie było bardzo proste. Skoro stopa i but chce się przekoślawiać do środka, to wzmocnijmy buta w tym miejscu. Dajmy w przyśrodkowej części podeszwy coś co zatrzyma ten ruch i będzie stopę prowadzić prosto.

Brooks Adrenaline GTS 18 - stabilizacja

Tak narodziła się stabilizacja w klasycznej formie czyli w formie bloku w podeszwie ograniczającego nadmierną pronację. Okazało się też, że sam element stabilizacji nie trzyma stopy wystarczająco dobrze przy nadmiernej pronacji. Elementy stabilizacji zamiast wykonane z pianki zaczęły być plastikowe, pojawiły się dodatkowe jeszcze bardziej sztywne zapiętki i inne cuda. Najbardziej hardcorowe buty to już nie były buty z kategorii stabilility (stabilizujących) tylko Motion Kontrol (kontrolujące ruch). Wyglądały jak kowadła.

Stabilizacja po staremu, czyli kowadła wcale nie są lepsze

Generalnie stabilizacja w formie bloku stabilizującego i usztywnienia buta działa do pewnego momentu. Warto to sobie rozłożyć na kilka dosyć logicznych i łatwych do zauważenia czynników:

  • Element stabilizacji w bucie to tylko twardsza pianka (szara pianka na zdjęciu poniżej). Wielokrotnie krojąc buty i zaglądając do środka znajdowałem czasem większy a czasem minimalny (mniej niż centymetr szerokości) element takiej pianki. Podczas ruchu nacisk jaki twoje ciało wywiera na podłoże w szczytowym momencie, to nawet trzykrotność masy ciała. Im mniejszy element z twardszej pianki tym bardziej się ugnie i jego działanie będzie słabsze. Przy elemencie mniejszym niż centymetr można się zastanowić czy cokolwiek on daje…
Duomax Asics GEL-1170 - pięta
  • Mimo elementu stabilizującego but (zdecydowana ich większość) jest w środku płaski. Miękka wkładka jaką mamy w butach to tylko kilka milimetrów gąbki. Jeśli stopa naturalnie nadmiernie pronuje i się nadmiernie rozpłaszcza to na takiej płaskiej, gąbkowej podstawie również będzie nadmiernie pronować. Dwa milimetry gąbeczki nie zmienią nic. Dadzą tylko trochę komfortu.
  • Dużą rolę ogrywa tutaj ogólne usztywnienie buta w postaci odpowiednio sztywnego zapiętka, usztywnienia podeszwy zarówno wzdłuż jak i wszerz a także zadbania o jej szerokość podeszwy (dającej stabilność). Taka usztywniona zarówno z tyłu jak i od spodu konstrukcja trzyma stopę o wiele lepiej niż miękka cholewka zachowująca się jak kapeć.
New Balance 890 v6 - zapiętek

Generalnie czasami więcej trzymania zapewni stabilny but neutralny (bez elementu stabilizującego) niż but z elementem stabilizujaćym ale miękką, „kapciowatą” cholewką. Inna sprawa, że nie ma żadnego potwierdzonego przełożenia na to, że im więcej elementów stabilizujących tym mniejsze ryzyko kontuzji. Kowadła wcale nie są lepsze od kapci.

Stabilizacja po nowemu, czyli idziemy w stronę uniwersalnej stabilności

Tak też aktualnie wygląda trend w butach biegowych. Ilość butów ze stabilizacją maleje, producenci czasami bokiem się z nich wycofują zamykając poszczególne linie butów stabilizowanych. Stabilizacja coraz częściej też przyjmuje formę stabilności – mającej trzymać całą stopę prosto niezależnie od jej ruchu. Co to oznacza?

  • Element stabilizacji w formie bloku stabilizującego zostaje znacznie zmniejszony lub zastąpiony szyną stabilizacyjną. Czyli zamiast elementu mającego ograniczać przekoślawianie stopy mamy „szynę” (pomarańczowa pianka na zdjęciu poniżej), która ma za zadanie trzymać stopę niezależnie od tego czy będzie nadmiernie pronować czy nie. Jest to rozwiązanie z którego może skorzystać zarówno osoba ze stopą nadmiernie pronującą jak i neutralną. Dlatego też ta forma stabilizacji obecna jest zarówno w butach stabilizowanych jak i neutralnych.
Adidas SolarBoost - propulsion rail
  • Miękka gąbkowa wkładka, która sama w sobie nie wpływa na ustawienie stopy a daje tylko komfort jest bez zmian.
  • Najwięcej zależy cały czas od pozostałych elementów stabilności buta – sztywnego zapiętka, usztywnionej podeszwy zawierającej mostek stabilizujący. Każdy z nich usztywnia podeszwę i sprawia, że stopa w bucie jest bardziej stabilna. Taki but będzie wystarczająco stabilny, aby poradzić sobie z niedużą nadpronacją.
Asics MetaRide - zapiętek

A na dużą nadpronację – wkładki

Co jednak kiedy nadpronacja jest tak duża, że aż boli od patrzenia? Wtedy żaden but nie będzie rozwiązaniem. Oczywiście but ze stabilizacją (niezależnie od jej formy) będzie lepszym wyborem niż neutralny i w dodatku bardzo elastyczny „kapeć”. Ale…

Aby zapewnić pełną stabilizację i stabilność dla stopy należałoby wrócić do wkładki i zastąpić tą miękką, cienką gąbeczkę, którą normalnie mamy w bucie, wkładką stabilizującą – odpowiednio profilowaną i sztywną platformą dla stopy. Wtedy stopa wewnątrz buta będzie odpowiednio podparta i ustawiona we właściwej pozycji. Wkładka działa bezpośrednio na stopę więc ma dużo większy wpływ na stabilność i stabilizację niż wszystkie możliwe systemy stosowane w bucie.

Stabilizacja coraz bardziej uniwersalna

Generalnie stabilizacja w butach biegowych idzie w tą coraz bardziej uniwersalną stronę. Zamiast klasycznego i dość zero-jedynkowego podziału butów na buty „neutralne” i „dla pronatorów” coraz bardziej zarysowuje się podział na buty treningowe (neutralne) i treningowe ze stabilizacją (bardziej stabilne i sztywniejsze). Usunięcie lub ograniczenie jednego elementu buta przy zachowaniu pozostałych sprawiło, że buty ze stabilizacją stały się bardziej uniwersalne. Buty ze stabilizacją coraz częściej mogą być wybierane zarówno przez osoby o stopach typowo neutralnych jak i nadmiernie pronujących. Osoby ze stopą neutralną będą miały w nim więcej stabilności. Osoby z nadmierną pronacją będą miały… także więcej stabilności co w pewnym stopniu ograniczy nadpronację.

Buty do biegania - New Balance

W tą też stronę idzie stabilizacja w niemal każdej marce – w adidasie i niemal całej linii Solar, w Nike i najnowszym Infiniti Run, w Brooksach Transcendach i Adrenaline, w niemal każdej Hoce. W Asicsach Kayano czy GT-2000 gdzie element stabilizacji w podeszwie jest coraz mniejszy a wszystko opiera się na trzymaniu pięty i całej stopy. Generalnie gdzie się nie obejrzymy tam stabilizacja przybiera coraz bardziej uniwersalne formy a buty i biegacze wcale na tym nie tracą.

W pewnym sposób nawet zyskują gdyż mają większy wybór – mogą wybierać pomiędzy butem treningowym (neutralnym) a w razie potrzeby również treningowym, ale z większą stabilizacją.

REKLAMA

4 myśli na temat “Trendy w butach biegowych – co z tą stabilizacją?

  • 08.05.2020 o 23:31
    Permalink

    Epic React wydają mi się wyjątkowo niestabilne, robiłem 2 podejścia i zawsze zwracałem. Pegasus nie ma tego problemu, może kwestia zapietką bo flyknitowy zupełnie mi nie leży. Muszę z ciekawości te Infinity przymierzyć bo sama pianka wydaje się super. Średnio leży mi też zapiętek w Zoom Fly Flyknit ale te zakładam tylko na zawody więc idzie wytrzymać

    Odpowiedz
    • 10.05.2020 o 20:15
      Permalink

      Infinity ma dwie rzeczy dzięki którym jest bardziej stabilnym butem od Epica. Sama podstawa czyli podeszwa jest większa i szersza. Dodatkowo masz ten element między pianką a cholewką który także lepiej trzyma stopę. Zapiętek natomiast jest niemal taki sam. Jestem ciekaw co byś napisał po przymiarce 🙂

      Odpowiedz
      • 11.05.2020 o 22:42
        Permalink

        A jak oceniasz Pawel te 890 od NB? (Waze 66 kg przy 176 cm, duzo klepie po betonowych chodnikach)

  • 29.06.2020 o 10:54
    Permalink

    Cześć!
    Miałem okazję odbyć 5 treningów (asfalt, bieżnia, leśna ścieżka) w Nike Infinity Run i jako osoba ze stopą pronującą stwierdzam że to bardzo komfortowy but. Jedynie czego mi brakuje to stabilnego zapiętka. Stopa dosyć mocno „wypada” od pięty co daje poczucie dyskomfortu podczas biegu. W szczególności było to czuć na bieżni podczas szybkiego biegania po łuku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *