Czym się różni Speedgoat od Mafate? Jedna z najbardziej podobających mi się definicji jest taka, że Speedgoat to szybki i smukły niszczyciel, a Mafate to dostojny i opancerzony krążownik. Ta definicja całkiem dobrze oddaje to czego po tej linii butów możemy się spodziewać: stabilność, szerokość, przyczepność, amortyzacja… Niekoniecznie jest to but który jest speed, ale na pewno jest to godna i pewny but na biegi ultra.
Nowy Nimbus to dopiero początek. Podobnie jak flagowy ,,poduszkowiec” rosną też kolejne modele tej marki. Przede wszystkim model Cumulus, który jest bardzo dobrze amortyzowanym uniwersalnym butem do codziennego biegania. Model ten zmienił się nie do poznania. Miękkości pod stopą jest więcej. Na wadze jest go mniej. Oferuje coś czego poprzednie edycję tego modelu nie miały.
Dziki koń, a w zasadzie nowy koń – tak można podsumować kolejną edycję tego buta, bo producent zafundował nam dość znaczną przebudowę. Po charakterystycznej bule pod piętą i stuptucie wokół kostki obecnej, w ostatnich dwóch edycjach wracamy do klasyki. Jednocześnie cały czas w stajni mamy konia dość dzikiego, który będzie optymalnym wyborem kiedy szukamy uniwersalnego buta w trudny teren.
Marka On sukcesywnie poszerza swoją ofertę butów biegowych z dużą amortyzacją. Po ubiegłorocznym, udanym, debiucie w postaci Cloudmonstera czas na Cloudsurfera. Ta nazwa nie jest nowa w ofercie butów tej marki. Model który się pod tą nazwą kryje to natomiast zupełnie nowy but. Niepodobny do poprzednich butów o tej nazwie. Miękki jak nigdy, prawie najlżejszy w swoim segmencie, niemal perfekcyjnie wykończony i naprawdę godny uwagi.
Na blogu pojawił się już V7000, Nucleo oraz Volo. Czas na czwartego do brydża czyli model Vortice – but bardzo dobrze amortyzowany z mocno wyczuwalną amortyzacją pod przednią częścią stopy. But na swój sposób trochę konserwatywny ale będący propozycją dla biegaczy o nieco większej ciała i szukającej miękkiego „człapaka” do codziennego biegania.
Chyba nie było na blogu bardziej futurystycznych butów. Takich, które przeczą zdrowemu rozsądkowi już w momencie pierwszego spojrzenia a co dopiero w momencie założenia na stopy. Takie są Mizuno Duel Pro – co do zasady wyścigówka na ulicę i stadionową bieżnię. W praktyce buty tak wymagające, że biegać w nim dadzą radę tylko nieliczni.
Nazywają go kultowym i na swój sposób taki jest bo mało która linia butów do biegania może poszczycić się tak długą historią. Nazywają go też najbardziej uniwersalnym „butem biegowym do wszystkiego” i też coś w tym jest. Amortyzacji ma nie za mało, ale też nie za dużo. Szybkości? Stabilizacji? Podobnie! Zmiany w stosunku do poprzednika? Prawie żadne. Nadal jest to but biegowy do wszystkiego. No prawie…
Czy to ptak, czy to samolot? Są takie buty które ciężko umieścić w jednej szufladce. Takim butem jest właśnie Superblast. But teoretycznie na półce wśród szybkich. W praktyce – bardzo miękki i przyjemny but na co dzień. Lekki a jednocześnie bardzo miękki i sprężysty. Zastosowań może mieć kilka ale określenie supertreningówka do niego całkiem dobrze pasuje.
Amortyzacja – chyba najważniejsza rzecz szukana w butach biegowych i to niezależnie od poziomu zaawansowania. Z czego wynika? Z właściwości i ilości materiału amortyzującego w bucie. Jak określić jej poziom? Za pomocą testów laboratoryjnych do których dostęp jest ograniczony. Czy mówienie o amortyzacji „do 80 kilogramów lub do 90 kilogramów” ma sens?
Raz, dwa i… trzy. Trzecia edycja buta uważanego za „najlepszą” karbonową startówkę ujrzała światło dzienne. W porównaniu z poprzednimi dwoma zmieniona została nieco geometria podeszwy, faktura siatki ale ogólny zamysł pozostał bez zmian. Nadal jest piekielnie szybko i nie zanosi się w najbliższym czasie aby król został zdetronizowany.
Model 880 to na swój sposób fenomen. Od lat „ten drugi” za modelem 1080. Od lat niepozornie wyglądający na półce, nieprzykuwający oka i but „taki o!”. Materiały o nim zazwyczaj także tutaj na blogu są krótkie, bo nie ma w nim tyle żeby się rozpisywać. Jednakże but ten ma w sobie coś co sprawia, że od lat jest chętnie wybierany przez biegaczy.
Znacie Olympusa? Maksymalnie amortyzowanego buta do biegania w terenie? To polubicie Via Olympusa, czyli jego asfaltowy odpowiednik. But dla dużych, ciężkich, ale także dla szukających bardzo dużego komfortu, kultowej przestrzeni na palce i zerowego dropu. Dokładnie to wszystko można w nim znaleźć.
Volo po włosku znaczy latać. Czy więc po butach Mythos Volo należy spodziewać się latania? Trochę tak i trochę nie. Volo to but zdecydowanie bardziej treningowy przeznaczony do powolnego „latania” czy wręcz szybowania niż do „latania na zawody”. Choć jest to mniej amortyzowany but od Atomo V7000 i Equipe Nucleo to różnica między nimi nie jest kolosalna. Lżejsi biegacze i osoby szukające buta nieprzepakowanego amortyzacją powinny być usatysfakcjonowane.
adidas Ultraboost Light to bliźniak i kontynuacja modelu Ultraboost 22 – bardzo podobny w formie, miękkości i długodystansowym przeznaczeniu aczkolwiek o obniżonej wadze całej konstrukcji. Reklamowany jako najlżejszy w historii, ale szybki rzut oka na dane poprzednich modeli szybko obala to twierdzenie. W nowych Ultraboostach jest lżej niż w poprzednikach ale nie jest to najlżejszy Ultraboost w historii.
Equipe Nucleo to but w którym w zależności od tego czego szukamy znajdziemy dwie cechy. Treningową codzienną miękkość i komfort a także trochę lekkości i szybkości. Można więc się zgodzić z tym, że jest to but przeznaczony dla miejskich biegaczy, dla których miasto jest placem biegowych zabaw. Zabawa w Nucleo powinna być przednia.
Saucony Kinvara 14 przeszła w tym roku całkiem dużą metamorfozę. Nie da się nie zauważyć, że but urósł, co ma wpływ na poziom oferowanej miękkości i pracę podeszwy pod stopą. Jednocześnie cały czas jest lekko, a nawet lżej niż w poprzedniku. Czy będzie tak samo przyjemnie pracował na szybszych jednostkach? Myślę, że tak.
Nie przejmuj się jak nie masz tych wszystkich „pro” ciuchów, kompresyjnych legginsów, oddychających daszków, plecaków z bukłakiem, karbonowych kijów i super butów z najnowszej kolekcji. Nie jest tak, że każdy biegacz od razu miał wszystko i wyglądał jak „zawodowiec”. Nie każdy też musi mieć to wszystko bo nie to jest w bieganiu najważniejsze. Biegaj, uprawiaj sport, a reszta pojawi się sama.
Jak wyglądałby but który dobrze radził sobie zarówno na asfalcie jak i w lekkim terenie? But, w którym możesz komfortowo pobiec po asfaltowej drodze, dobiec do lasu i polatać po lesie niekoniecznie trzymając się szerokich duktów leśnych? Od ładnych kilku lat takim butem jest Challenger. To jeden z niewielu butów o których mówię że są 50/50 jeśli chodzi o zastosowania asfaltowe i terenowe.