Jeśli padnie rekord świata to właśnie w tym bucie – mówiłem. Zabrakło do niego dwóch sekund, ale to jeszcze nie koniec. To właśnie w Vaporfly Next% biega obecnie uliczna czołówka biegów długich. I to nie tylko na świecie, ale też i na naszym skromnym podwórku. Vaporfly Next% to but powstały z myślą pobicia rekordu świata w maratonie.
Nie wiem co poszło nie tak. Coś na pewno, bo zakładane tempo utrzymałem tylko przez kilometr. Potem to równia pochyła zakończona na mecie. Ale i tak bieg będę nieźle wspominam. Biuro zawodów w galerii czyli pod dachem. Sporo znajomych twarzy, prosta, dość szybka trasa i całkiem ładny medal. Zabrakło mi tylko wyniku, ale nie zawsze jest dzień konia, dziś to był raczej słoń.
Na pytanie co nowego w Cliftonie chciałoby się powiedzieć – bez zmian. I owszem but zmienił się w detalach a największa zmiana to cyfra 6 na cholewce i… niższa waga. Poza tym to cały czas właściwie ten sam but co w roku ubiegłym. Można się uczepić, że nowy Clifton to nic nowego, ale… Nie zawsze zmiany są dobre. Czasami lepsze jest wrogiem dobrego.
Salomon Supercross to nowa propozycja w ofercie marki, która łączy cechy typowe dla butów trailowych z większą uniwersalnością. Supercross oferuje doskonałą przyczepność i wygodę, ale jest nieco bardziej „ugładzony” w stosunku do Speedcrossa. Dzięki temu nadaje się zarówno do treningów w terenie, jak i do biegania po mniej wymagających trasach, a nawet do użytku miejskiego. Dla osób, które szukają solidnego buta do biegania w różnych warunkach, ale nie planują intensywnego eksplorowania górskich szlaków, Supercross może być idealnym wyborem.
Kilkukrotnie pytano się mnie o czym myślę jak biegam. Nigdy nie byłem w stanie sensownie odpowiedzieć na to pytanie. Mówię wtedy, że o niczym, że myśli błądzą po niewiadomo jakich rejonach czasami przynosząc szalone pomysły. Natomiast odkąd wróciłem do zorganizowanego treningu to często nie myślę… a liczę!
Przeglądając materiały Nike można przeczytać, że Joyride’y „stworzono z myślą o odpoczynku dla Twoich nóg i wygodzie podczas biegu. Drobne piankowe kulki pod stopą dopasowują się do niej, zapewniając amortyzację na każdym dystansie”. Brzmi ciekawie, choć mnie w praktyce nie przekonuje. Ciężko jest mi zdefiniować tego buta.
Asics Tartheredge wygląda tak jakby czas się dla niego zatrzymał kilka lat temu. Cienka siatkowa cholewka z zamszowymi dodatkami potrafi zmylić. Na nodze to natomiast jedyny tak szybki but Asicsa. To prawdziwa petarda. Tartheredge to główny but startowy Asics. Następca modelu Tartherzeal.
Każdy kolejny bardziej wygadany. Każdego zająca trzeba było gonić. Pogonić nocą po Warszawie trzeba było też samego siebie. Ale choć było „trochę ciepło” to było też „bardzo warto”. Już można by sądzić, że start w nocy to jakiś ewenement. A otóż nie. W Polsce jako pierwszy ten trend rozpoczął Nocny Półmaraton Wrocławski.
Mizuno pod kątem technicznym to przede wszystkim system Wave. Opierają się na nim niemal wszystkie buty do biegania tej marki a także sporo modeli przeznaczonych do innych dyscyplin. Nie da się od niego nie zacząć tekstu o technologiach w butach Mizuno ale Wave to nie wszystko. A co jeszcze?
Aktualnie korzystam z dwóch platform – Movescounta i Stravy. Na tej drugiej moja biegowa historia zaczyna się raptem w kwietniu tego roku. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Drążąc coraz głębiej mogę dokopać się całych ton różnorakich danych treningowych. Są wszędzie! Trochę z podziwem patrzę na osoby które wszystko mają w jednym miejscu.
Kayano – właściwie od samego początku swojego istnienia jest to but łączący maksymalną amortyzację ze stabilnością i stabilizacją dla nadpronatorów. Od zawsze miał w sobie właściwie wszystko co tylko może mieć w sobie but Asicsa. Co więc można jeszcze zmienić? Uczciwie powiem, że niewiele. Ale dzięki temu Kayano cały czas pozostaje Kayano.
Podczas tegorocznego Biegu Rzeźnika to właśnie Mafate był najbardziej pożądanym butem. Był nawet bardziej pożądany niż flagowy Speedgoat. Pytań o to ile padło pytań o to skrzyżowanie poduszkowca z glebogryzarką nie policzę. Ale właśnie na takie długie biegi górskie, w dodatku pokonywane w dużej części po błocie, jest to but niemal idealny.
Właściwie każdy kto miał styczność z Hoką miał styczność ze Speedgoatem. To obok Cliftona i Challengera jeden z trzech filarów tej marki. Speedgoat jest w tej trójce najbardziej terenowym filarem. I właśnie ten terenowy filar dorobił się nieco szybszej, lżejszej i bardziej zaawansowanej wersji czyli EVO.
Znacie to… Czytacie, że nowy Maksimus 14 jest o 12% lżejszy od poprzednika, o 25% lepiej oddaje energię i zapewnia 44% więcej przyczepności. Świetnie myślisz. Muszę go mieć! Ale zaraz, zaraz… Maksimus 13 który stoi przeciorany przy drzwiach czekając na kolejny trening był lżejszy od poprzednika o 18 procent. A poprzednik od poprzednika poprzednika o kolejne 22 procent.
Na nowego Bostona czekałem z dozą niepewności. Bostona 6 w swojej szafie posiadam dwie pary. Identycznego Bostona 7 mam jedną parę. Boston 8 to miało być coś nowego, innego. Tak się przynajmniej zapowiadało. A jak jest w rzeczywistości? Boston całe szczęście pozostał Bostonem. Jest to więc cały czas jeden z najlepszych butów treningowo-startowych jakie są na rynku.
Jak co roku z ekipą Sklepu Biegacza byliśmy na Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich. Znów można było nas spotkać na stoisku głównego sponsora biegu czyli Salomona. Były buty, plecaki, gadżety… No ale… Być w górach i nie biegać w górach. Tak się nie godzi. Planu na bieganie w takich sytuacjach nie mam.
Adidas i teren? A czemu nie! Szczególnie, że w terenowej linii adidasa czyli Terrex można znaleźć też buty typowo biegowe jak na przykład bardzo uniwersalny Terrex Agravic. Terrex Agravic jest butem do biegania w trudnym terenie: lasach, górach, przełajach. Jest też butem terenowym treningowym, a co za tym idzie jest to raczej bezpieczna terenówka do biegania na co dzień w terenie.
Nie, to się nie uda. Dziwna niemoc w całym organizmie. Próba rozpędzenia się na rozgrzewce do zakładanych 4’20/km i słuchanie od nóg i płuc, że nie wytrzymają tak pięciu kilometrów. W dodatku jeszcze ten deszcz… Ale wracając do początku. Lubię City Trail i to nawet jeśli ani razu w nim nie wystartowałem, a moja obecność ograniczała się do noszenia kurtek i plecaków na linii start-meta.