New Balance i teren? Jak dotychczas wychodziło to różnie. Widząc w pierwszej chwili nowe Hierro zobaczyłem buta lifestylowego. Wizualnie bardziej pasuje do nadwiślańskich bulwarów niż w trudny teren. Ale im bardziej mu się przyglądałem tym okazywał się bardziej interesujący.
Stara dobra Noosa wróciła. Nie żebym był przeciwnikiem Noosy FF, ale brakowało mi tych wszystkich odjechanych barw znanych z dawnych edycji Asicsa Tri Noosy. Te wszystkie róże, żółcie, pomarańcze i błękity. Noosa to niskoprofilowy but treningowo-startowy ale nie to jest ważne. Kiedyś kupowało się ją oczami i znów będziemy to robić.
Wszyscy szukamy idealnych butów do biegania. Takich które wkładamy stopę pierwszy raz i mamy wrażenie, że jakieś małe rączki w nocy zrobiły odlew stopy i na jej bazie stworzyły buty. Takie w których już od pierwszej chwili jest wszystko tam gdzie trzeba. Takich w których od pierwszej chwili mówimy WOW!
Znacie Epic React? Jeśli tak to dołóżcie do niego więcej pianki pod śródstopiem i piętą tak aby zyskać jeszcze szczyptę amortyzacji. Dołóżcie więcej stabilności w części tylnej i środkowej. Powiększcie toebox i zwiększcie ilość luzu na palce. Przemalujcie go na biało i otrzymacie „nieskończoność”, czyli Infinity.
Adrenalina to jeden z klasyków od Brooksa. Przez wiele lat but łączący bardzo dobrą amortyzację ze stabilizacją w klasycznej formie. Amortyzacja cały czas w tym bucie pozostała. Natomiast stabilizacja się zmienia – z klasycznego „klocka” na bardziej uniwersalną szynę GuideRail.
Co nowego w adidas Adizero Adios 5? Całkiem sporo! Choć szybki i startowy pazur w Adiosach pozostał to pazur ten zyskał nowe opakowanie. Opakowanie, które na pierwszy rzut oka jest troszkę bardziej komfortowe od poprzednika.
Idzie luty, szykuj buty! Ale nie te z kolcami czy chociażby glebogryzarki pokroju inov-8 Mudclawa. Warunki w pierwszych dniach lutego na Młocinach były całkiem znośne. Właściwie to już wiosenne… Ciepło tak, że aż głupio mi było biec w legginsach, kiedy połowa moich znajomych biegła w krótkich spodenkach.
Z dużej chmury spadł mały deszcz. Mimo różnych podejrzeń o „doping technologiczny” w w butach wykorzystujących wkładki karbonowe zatopione w podeszwę nic wielkiego się nie stało. World Athletics wydała regulacje, które są najbezpieczniejszymi i najbardziej dyplomatycznymi regulacjami jakie można było sobie wyobrazić.
Technologie w butach Hoka można podzielić na dwie grupy. Pierwszą są te rozwiązania które definiują większość butów tej marki i sprawiają że Hoka jest Hoką. Drugą są te z których Hoka korzysta aby ich produkty, w tym przypadku buty, były jeszcze lepsze.
Jeśli ktoś pyta się mnie jak ubierać się zimą to najczęściej opowiadam filozofię „cebulki”. Czyli najpierw pierwsza warstwa w postaci koszulki termoaktywnej będącej drugą skórą, potem (cieńsza lub grubsza) bluza, a na koniec ewentualnie kurtka. Prosty patent i jakże dobrze działający w praktyce.
Ghosta z numerem 11 mówiąc delikatnie „zajechałem”. Nadaje się już tylko na wiosenną odwilż, bo tam mi go wcale nie będzie szkoda. Mam jednak dla niego następcę… Ghosta 12, który zmienił się w detalach i jest tak samo dobrym i uniwersalnym butem do biegania co poprzednik.
Tak, tak. Choć z codziennego punktu widzenia najbardziej praktyczne są kolory czarne, szare i granatowe to wiele z butów do biegania można spotkać w kompletnie niepraktycznym kolorze – białym. Są to zarówno buty asfaltowe czy to lepiej czy mniej amortyzowane jak i… terenówki.
Najbardziej niepozorny. Najmniej zaawansowany. Najmniej znany. Generalnie Rival Fly to w ofercie szybkich butów Nike FastPack takie „brzydkie kaczątko”. Jest, nikt się nim specjalnie nie przejmuje, ale usadowiło się w swojej małej luce. Kaczątko to też całkiem szybko przebiera nóżkami i lubi sobie wystartować w zawodach.
Cześć! Jest mały problem… Tymi słowami przywitałem się w biurze zawodów. Problemem był brak numeru startowego, który został jakieś 40 kilometrów wcześniej. On leżał sobie tam, a ja byłem tu. Dziś nie było nam po drodze. Ale nie po drodze było od samego rana. Zaczęło się kiedy sięgając na komodę po numer startowy wziąłem nie ten.
Terrex Speed LD to z założenia jeden z szybszych butów do biegania z linii adidas Terrex. Wydawać by się mogło, że to bardzo „surowy” but. Niemniej jednak zapewnia całkiem sporo komfortu, amortyzacji i izolacji od podłoża. Jego masa też nie jest bardzo mała. Nie jest to but w którym „szybkość” wiąże się z maksymalnym odchudzaniem buta i wyrzuceniem z niego wszystkiego co możliwe.
Mówią, że polski to trudny język. Trudne są też nazwy modeli konkretnych butów. Producenci nie ułatwiają sprawy i tworzą nowe co chwilę. Z resztą nawet nie muszą się specjalnie wysilać bo sama nazwa ASICS jest już wystarczająco często przekręcana przez klientów. Ale to nie jedyne takie kwiatki.
Kilka tygodni temu uznałem go za najlepszy szybki but 2019 roku. Na tyle dobry, że od kilkunastu tygodni zabieram go ze sobą na zdecydowaną większość swoich szybkich treningów. Dlaczego? Na sam przód kilka słów wstępu czyli co to jest za but. Zoom Fly 3 to treningowo-startowy but na twarde nawierzchnie. Jego konstrukcja z karbonową płytką stworzona została do biegania po asfalcie i równych gładkich trasach.
Z Parkrunem najbliżej do czynienia miałem raz. Kiedy w sobotę rano zupełnym przypadkiem robiłem trening w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Zdziwiło mnie, że jeden z drugim człowiekiem stojącym przy trasie bili mi brawo! Dopiero chwilę później zorientowałem się, że odbywają się tutaj jakieś zorganizowane zawody – Parkrun.