Nowe UB20 rzucają się w oczy przede wszystkim z racji niebieskiej brokatowej podeszwy. To znak charakterystyczny kolekcji która powstała we współpracy z laboratorium ISS i nawiązuje swoim wyglądem do kosmosu. Dlatego właśnie boost stał się tak bardzo głęboko niebieski. Ale tylko z zewnątrz. O tym za chwilę…
To był dobry rok. Obfitujący w kilka takich petard, że najkrótsza ich recenzja brzmiała WOW! Był to też rok węgla – w sześciu najważniejszych butach tego roku umieściłem aż 3 buty z karbonowymi elementami. Wreszcie był to rok „przerośniętych” butów. Wszystko co warte zauważenia i zapamiętania miało podeszwę większą niż standardowa.
Schemat jest co roku dokładnie ten sam. Przychodzisz do sklepu i kupujesz coś dla biegacza. Masz gest! Kupujesz mu buty czy ciuch z najnowszej kolekcji. No wiecie, taki wypasiony. Na sugestie obsługi, że takie rzeczy lepiej przymierzyć niż kupować na oko twierdzisz – na pewno będzie dobry. Kupujesz, pakujesz, a potem pod choinką rozlega się głośne BANG!!
Widząc Torina widzę przede wszystkim bardzo bezpiecznego buta na zerowym dropie. Torin będzie bezpieczniejszy od Escalante i idealny kiedy chcesz w bucie zerowy drop a nie chcesz rezygnować z amortyzacji. Torin 4.0 to dobrze amortyzowany but treningowy do biegania po twardych nawierzchniach jak asfalt, chodnik i ubite ziemne drogi.
Kurtek na rynku biegowym jest dostatek. Zarówno takich chroniących tylko przed wiatrem jak i tych mniej lub bardziej wodoodpornych. Ostatnia z kurtek tego zestawienia jest wręcz wodoszczelna. Ale po kolei. Zobaczmy co wśród kurtek możemy znaleźć na półkach Sklepu Biegacza. Dla ułatwienia kurtki podzieliłem na trzy grupy.
Weź do ręki nowego Cloudflowa. Zdziw się, że zmienił się tylko kolor. Zacznij się przyglądać i zacznij dostrzegać kolejne różnice – inna pianka w podeszwie, inny (czy lepszy?!) kształt zapiętka. Zmiany w sznurowaniu też są. Niewiele zmieniła się tylko idea Cloudflow’a – treningowo-startowego buta, którego doceniają głównie triathloniści. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.
Listopad to miesiąc kiedy większość biegaczy robi krótsze lub dłuższe roztrenowanie. Nie inaczej było w moim przypadku. Tym samym można już podsumować sezon startowy. Można zawiesić na kołku wszystkie tegoroczne medale. Od tych najładniejszych i najważniejszych do tych ładnych nieco mniej. A więc…
Pulse nie jest ani najlepiej amortyzowanym, ani najbardziej zaawansowanym butem od Asicsa, ani tym który będzie kłaniał się Wam na billboardach, ale… Za przystępną cenę oferuje całkiem niezłą amortyzację i solidne trzymanie stopy a to wystarczy. Warto też zauważyć, że Pulse 11 przeszedł znaczną zmianę w porównaniu do swojego poprzednika oznaczonego cyfrą 10. Zmieniła się podeszwa, zmieniła cholewka.
Terrex to linia (nie tylko butów) adidas która dedykowana jest na trudne warunki. W przypadku biegania trudnymi warunkami są przede wszystkim góry i trail. Zerkając na buty możemy znaleźć w niej kilka dość różnych butów. Różnorodność objawia się przede wszystkim w podziale całej linii na trzy segmenty: TWO, AGRAVIC oraz SPEED.
Trzeci raz na tej trasie, znów szybciej niż poprzednim razem. Zaczynam lubić tą pętlę i zaczynam znać tu każdy metr trasy. Nawet… Jak czasami część trasy jest wysypana kamieniami… Znów też na start w City Trailu mogę spojrzeć w kontekście całego weekendu. Bo to nie jedyny start. Dwa dni po sobotnim City Trail startuję w Biegu Niepodległości.
GlideRide powstał jako bardziej komfortowa odmiana futurystycznego MetaRide. Choć można go nazywać jego młodszym bratem to oferuje podobne rozwiązania – mocne wyprofilowanie podeszwy przenoszące środek ciężkości do przodu, dosyć niski drop i dużą amortyzację. Jest tym samym butem treningowym o bardzo dobrej amortyzacji przeznaczonym na asfalt i inne twarde nawierzchnie.
Ride to przedstawiciel najbardziej uniwersalnej klasy butów biegowych. Jest dobrą alternatywą dla osób nie lubiącej wielkiej pluszowej amortyzacji. Jest też dobrą alternatywą dla osób szukających w typowych treningówkach nieco niższego dropu. No i co mniej oczywiste… solidnego trzymania pięty i luzu w palcach. Ride to przedstawiciel najbardziej uniwersalnej klasy butów do biegania.
Dzień dobry City Trailu! Miło znów Cię widzieć. Miło, że powitałeś nas pięknym słońcem i ciepłem. Pierwszy z sześciu biegów tej edycji odbył się w takich warunkach pogodowych na które nikt nie mógł narzekać. Świeciło słońce i było ciepło. Ale nie za ciepło. Ale rano nie było tak kolorowo… Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że dzień wcześniej, ba! wieczór wcześniej startowałem w The Night Mile.
Mila? Nie ma takich dystansów w biegach ulicznych jak mila! Jest piątka, dycha, półmaraton… maraton. Czasami ktoś wyrwie się z organizacją piętnastki. Ale kto biega mile?! Gdzie?! Ja taki dystans w swoim życiu biegłem raz. Dawno dawno temu w Krynicy. W eliminacjach Krynickiej Mili zrobiłem 5:59 i to byłoby na tyle.
Tak samo jak nie ma butów Asics Gel czy adidas boost. Jest Zoom Pegasus, Zoom Structure, Zoom Vomero. Jest Gel-Nimbus, Gel-Kayano, Gel-Pulse. Jest adidas Ultraboost, Solarboost… Na rynku jest wiele modeli zoomów, wiele boostów a GELi to jest tyle co zoomów i boostów razem wziętych.
Półmaraton w Krakowie wymyśliłem sobie wiosną. Pamiętając, że w ubiegłym roku do półmaratońskiej życiówki zabrakło mi raptem 5 sekund postanowiłem, że zrobię to w Krakowie. I… nie pykło. Na przełomie kwietnia i maja napisałem sobie na wirtualnej lodówce „1:35”. Taki wynik niezależnie od tego ile sekund było po cyfrze „35” dawał mi nową półmaratońską życiówkę.
Kiedy dwa lata temu Kipchoge na Monzy minął się z dwoma godzinami o 26 sekund pisałem, że dzięki temu karawana jedzie dalej. Czy uda się tym razem? Gdybym miał postawić jakieś pieniądze postawiłbym na tak. Chciałbym aby tak się stało. Jak natomiast będzie? Przekonamy się jutro rano. Niezależnie od tego karawana nadal będzie jechać dalej…
No dobra! Przyznaję się, że nie piszę o nim z tego powodu, że zaszły w nim rewolucyjne zmiany – bo nie zaszły. Jest tak samo dobry, lub nie, jak poprzednik oznaczony cyferkami 1.5. Dobry i na swój sposób bezkonkurencyjny, bo próżno szukać na rynku lekkiego buta treningowo-startowego na zerowym dropie. A jednak. Jest Escalante! A potem długo, długo nic. Właściwie to przyjmując kryterium zerowego dropu jest jedyny w swoim rodzaju.