Każdy ma swoje ulubione buty biegowe. Pracownicy i eksperci Sklepu Biegacza także. Jak co roku zapytałem niemal wszystkich swoich koleżanek i kolegów z całej Polski o to, które buty mijającego roku były najlepsze. Dziś sprawdzimy, które buty asfaltowe wytypowali i które zgromadziły najwięcej głosów. Które okazały się najlepsze?
Postawić na karbon, czy może w tym roku było coś równie interesującego? Propozycji nowości i nowych technologii w butach było wyjątkowo sporo w tym roku, choć to właśnie wokół włókna węglowego wszystko w butach biegowych aktualnie się kręci. Dość powiedzieć, że z sześciu wyróżnionych przeze mnie w tym roku modeli, trzy to przedstawiciele butów karbonowych. Ale wygrało coś innego…
Torrent? A to też Hoka? W teren? Takie pytanie są dosyć naturalne, bo Hoka Torrent nie jest butem, który stoi w pierwszym szeregu. Nie jest Speedgoatem i Challengerem, które wszyscy znają, choć właśnie z Challengerem ma najwięcej wspólnego. Podobnie jak on, jest to but, o którym można powiedzieć All Terrain – od asfaltu do lekkiego terenu.
Był azot, grafen, włókno węglowe… Co może być jeszcze? Mizuno dodaje do tego włókno szklane. Przy okazji odchudza piankę i tworzy nowego buta, który z jednej strony oferuje komfort buta treningowego, a z drugiej strony ma w sobie elementy stosowane w butach startowych, co pozwala mu przyjemnie pracować na większych prędkościach.
Czy da się zmieścić jakość topowego zegarka w niepozornym i ultralekkim opakowaniu? Do tego żeby ta jakość była zasilana potężną, nierozładowującą się przez dwa tygodnie baterią? Aha… I żeby jeszcze ta jakość nie kosztowała ,,milinów monet”! Da się! Nazywa się Coros Pace 2.
Po dwóch i pół roku użytkowania but ten wszedł do mojego topu wszech czasów butów biegowych. Okazał się wystarczająco lekki bym mógł w nim biegać każdy trening i wystarczająco dynamiczny, by nawet na zawodach dał mi coś od siebie. Wreszcie wystarczająco wytrzymały jak na tak delikatną konstrukcję.
Tę linię butów znam najdłużej. Pierwsze moje Ridery, które mam do tej pory w swojej szafie, to te z numerem 17 z 2013 roku. Od tego czasu minęło osiem lat, Rider obchodzi ćwierćwiecze swojego istnienia, a ja mam wrażenie, że nadal jest w nim to, czym byłem zaskoczony na samym początku – stabilność i dużo komfortu, choć to drugie weszło na nieco wyższy poziom.
Takie połączenie było tylko kwestią czasu – karbon i maksymalna amortyzacja. Czy to może się udać? Moim zdaniem, jeśli będzie dobrze zrobione, to tak. Hoka robi to dobrze i właśnie do moich rąk trafił pierwszy karbonowy but treningowy z maksymalną amortyzacją! Jakie są wrażenia?
Dawno mnie tutaj nie było. Od ostatniego mojego startu W City Trail minęło 643 dni, ale na Młocinach wiele się nie zmieniło. Choć nie jest też tak, że nie zmieniło się nic. Pierwsza zmiana to sama trasa na Młocinach. Już w poprzednich latach mówiono, że to bardziej City niż Trail.
Chciałoby się powiedzieć: było ich trzech – Metaspeed, Magic Speed i Metaracer, ale nie jest to takie proste, bo Metaspeed występuje w dwóch postaciach Sky oraz Edge. Razem z dwoma pozostałymi dwoma modelami tworzy więc kwartet szybkich karbonowych butów Asics, przy czym różnią się między sobą dość znacznie.
W dobie odchodzenia producentów od stabilizacji coraz mniej jest na rynku butów biegowych tego typu. Guide jest jednym z tych, który łączy dużą amortyzację i solidną stabilizację w klasycznej formie. Jednocześnie cały czas to typowy uniwersalny but do biegania i nabijania kilometrów. Demonem szybkości nie był i nie będzie.
Clifton to amortyzacja, Carbon X to dynamika. Po środku jest natomiast Mach 4. Model łączący całkiem niezłą, właściwie dużą amortyzację, z lekkością. To bardzo przyjemne optimum między miękkim, ale może trochę ,,zamulającym” Cliftonem, a szybkim Carbon X. Jeśli ktoś lubi Hokę może mieć w postaci Macha kawał dobrej lekkiej treningówki.
Nazwałem ją legendarną. But, którego odkąd znam, zmienia się niewiele i cały czas jest bezpieczną ,,pierwszą startówką” i uniwersalnym butem treningowo-startowym. W dobie coraz większej ilości karbonowych butów jest to jeden z klasyków w starym, dobrym stylu.
Nike i bieganie w terenie? Nie wszystkim takie połączenie się podoba, ale faktem jest, że od kilku lat w Nike mamy w terenie jasny podział. Na lekki trail i służące do wszystkiego – Pegasus Trail. Na trudny trail i długie dystanse – Wildhorse. Na trudny trail i krótkie dystanse – Terra Kiger.
Powiedzieć, że Boston się zmienił, to jak nie powiedzieć nic. Pomiędzy Bostonem 9, a Bostonem 10 jest przepaść, jak pomiędzy startem na milę, a w maratonie. Biega się i tu i tu, ale to zupełnie inne bieganie. Tak samo jest z Bostonem. W ,,dziewiątkach” i ,,dziesiątkach” biega się kompletnie inaczej. To zupełnie inne buty.
Optymalny – to słowo nasuwa mi się na myśl, kiedy patrzę na wszystkie modele On stojące pod moją szafą. Optymalny zarówno pod kątem amortyzacji, stabilności i dynamiki. Idealny jako uniwersalna treningówka dla ,,mieszczuchów”, którzy nie wybiegają za często poza miasto na szutrowe drogi.
Jesienią w Sklepie Biegacza jednym z częstszych pytań jest te o buty zimowe. Jakie będą dobre kiedy zacznie padać deszcz? Jakie, kiedy spadnie śnieg? Jakie będą na tyle ciepłe, że nie zmarzną mi stopy? Czy buty można podzielić na letnie i zimowe? Co roku pytania są dokładnie takie same. Odpowiedź nie jest jednak tak jednoznaczna jak w przypadku opon samochodowych.
Gdybyście zapytali dlaczego go lubię, musiałbym się zastanowić jak to ująć w słowa. Zacząłbym prawdopodobnie od bezpieczeństwa, bo bardzo dobrze spisuje się na ,,twardym” trailu. Wspomniałbym o dynamice, bo jak na terenówkę ma jej ,,całkiem, całkiem”. Skończyłbym na przewiewnej cholewce, która dodatkowo po kilkuset kilometrach, nadal wygląda znośnie…