To chyba już ostatnia karbonowa premiera w tym roku w Sklepie Biegacza. Zanim przyjechała zaliczyła rekord świata kobiet w półmaratonie. Nie zrobiła aż takiego zamieszania jak Nike Alphafly Next% i Vaporfly Next%, ale to bezpośredni i godny rywal dla obu tych butów.
Tym razem nie tysiąc, a pięć tysięcy metrów – tym razem z takim dystansem przyszło mi się zmierzyć podczas cyklu Warsaw Track Cup. To było dwanaście i pół koła równego i mocnego biegania. Okraszonego solidną, nieco niespodziewaną, ale wypracowaną życiówką. Było pięknie!
TWO przez większość osób jest odczytywane po prostu jako angielskie „two”, czyli „dwa”. A to wcale nie jest „dwa” i w całej linii butów TWO jest dużo więcej niż dwa modele. Prawdę mówiąc cała linia TWO to bardzo szeroka grupa butów. Choć mogą być na pierwszy rzut oka bardzo podobne, różnią się między sobą zarówno podeszwą jak i cholewką.
Nike Alphafly Next% – następna ewolucja „najszybszego buta świata” i krok dalej w stosunku do Vaporfly Next%. W nazwie dużo iksów i procentów, ale but robi genialną robotę. Jeśli Vaporfly był piekielnie szybki to nie wiem co napisać o Alphafly… Z resztą ja jestem o milion klas za wolnym leszczem aby z tego buta wyciągnąć co najlepsze.
W rodzinnym Żyrardowie. Tuż pod nosem, bo kilka kilometrów od domu. Na własnych „śmieciach” i drogach które znam z treningów. Po drodze przez dwa wiadukty na których raz w tygodniu „tłukę” podbiegi. Długo się nie zastanawiałem nad startem. Starałem się też nie zastanawiać nad pogodą, bo o jeden jedyny raz za dużo sprawdziłem pogodę.
Jeśli ktoś myślał że TenNine z absurdalnie rozbudowaną podeszwą pod piętą to wynalazek i „wybryk natury” to czekajcie. Hoka ma tego więcej! A więcej oznacza, że z charakterystycznie rozjechaną na boki podeszwą pojawił się jeden z najbardziej popularnych wśród biegaczy i jeden z najbardziej znanych modeli Hoki czyli Clifton. W tym przypadku Clifton Edge.
Był Nike, Hoka, Asics oraz New Balance. Czas na adidasa czyli na model Adizero PRO. To jeden z tych bardziej surowych karbonów. But będący bardziej alternatywą dla takich butów jak Asics MetaRacer i Carbon Rocket niż kultowy Vaporfly. Bo oferujący mniej amortyzacji, startową specyfikę w startym dobrym stylu ale turbodoładowaną włóknem węglowym.
Brooks Glycerin – nie mylić z nitrogliceryną, bo do wybuchowej szybkości mu daleko. Chyba, że masz zamiar po wybuchu miękko wylądować. To wtedy tak! Bo Glycerin to klasyczny poduszkowiec dla tych którzy ważą najwięcej lub potrzebują największej amortyzacji. Pod tym kątem od lat nic się nie zmieniło. W najnowszej edycji także niewiele się zmienia. Powiedziałbym, że detale.
Zaczęło się! Już nie tylko Nike i ich Vaporfly’e, ale coraz więcej marek pokazuje swoje „karbony”. Tym razem jest to Asics i ich MetaRacer. Również jak Vaporflye wykorzystujący płytkę karbonową, ale na stopie leżący zupełnie inaczej. Bardziej stabilnie, ale też ze zdecydowanie mniejszą poduchą pod stopą.
O jakim bucie dawno, dawno temu pisałem, że jest to „prawdopodobnie najlepszy but biegowy tego roku”? Pamiętacie? Jak nie to przypomnę – o New Balance 1980 Zante. Od tego czasu linia Zante przeszła dosyć dużą modyfikację. Zante przestało być Zante a w jego miejsce pojawił się Tempo. But treningowo-startowy o niemalże identycznej charakterystyce.
Ghost – moje ostatnie (od dwóch-trzech lat) „konie treningowe”. Chyba najbardziej uniwersalny model treningowego buta do biegania na rynku. Taki w którym można pobiec wszystko i mieć całkiem spory komfort. Wystarczająco komfortowy aby biegać w nim spokojne rozbiegania. Ale jak trzeba się rozpędzić to nie ma tej gigantycznej „zamulającej” amortyzacji i daje radę.
W kuluarach mówi się o wytrzymałości Nike Vaporfly’a w granicach 200 kilometrów. Później pianka ZoomX żargonowo mówiąc „siada” i choć z płytką karbonową nic ci się nie stanie nawet po 1000 kilometrów, to but przestanie działać. Tak mówi teoria. A co mówi praktyka? Pytam u źródła, czyli u Kamila Jastrzębskiego.
TC w jego nazwie oznacza Training and Competition. Więc już samo to mówi, że nie mamy do czynienia z bezpośrednią alternatywą dla Vaporfly, ale z czymś bardziej uniwersalnym i bardziej bezpiecznym. Taki też jest FuelCell TC – jeden z bardziej komfortowych butów wykorzystujących dynamikę karbonowej płytki.
O More pisałem, że jest to but, który ma więcej wszystkiego. Piany pod spodem, amortyzacji, stabilności. Właściwie mniej jest tylko dropu, czyli różnicy między piętą a palcami. W More Trail do tego wszystkiego dochodzi jeszcze więcej bieżnika. W ten sposób NB stworzył mega miękką i wysoką terenówkę – niemal Hokę.
– Dzień dobry! Szukam butów do biegania.
– Doskonale. Niech mi pan opowie coś więcej o swoim bieganiu…
– Biegam dwa trzy razy w tygodniu. Dystanse raczej niedługie. Do 10 kilometrów. Na bieżni…
– Bieżni mechanicznej czy lekkoatletycznej?
– Takiej na stadionie. I szukam nowych butów. Stare już się zużyły i czuje ból w lewej nodze.
– Czy zawsze pan biega po bieżni?
– Zawsze.
– Zawsze w lewo?
Pegasus to linia butów, którą znam najdłużej. Moja przygoda z nimi zaczęła się w 2013 roku od Pegaza z numerem 30. W tamtym czasie Pegasus był butem z kategorii jak ja to mówię „koni treningowych” – solidnych w konstrukcji ale jednocześnie komfortowych treningówek.
Należę do osób, które nie mają wyszukanych preferencji co do tego jak wyglądają buty biegowe. Liczy się aspekt praktyczny a to czy są białe, czarne czy czerwone jest sprawą trzeciorzędną. Do takiego też podejścia namawiam wszystkich. Jednak czasami ja też nie jestem w stanie strawić designu niektórych modeli butów.
Pegasus to dla wielu synonim uniwersalnego buta biegowego. Nie wiesz co wybrać wybierz Pegasusa – mówią niektórzy. I o ile kilka lat temu byłbym się w stanie z tym zgodzić tak z roku na rok Pegasusy ewoluują dosyć mocno. Pegasus 37 choć nadal miękki i komfortowy nie ma już tego dawnego typowo treningowego charakteru a coraz więcej w nim buta treningowo-startowego.