Zazwyczaj listopadowy Bieg Niepodległości był dla wielu symbolem końca sezonu. Można było rozpocząć roztrenowanie. Można było pisać podsumowania. Ten rok jest inny. W tym roku ledwo udało się „uciułać” pięć medali. A i tak jest to „ciułanie” lekko naciągane. Bo jedne zawody zostały całkowicie odwołane. W jednych startowałem dwukrotnie, ale nie byłem klasyfikowany w klasyfikacji generalnej.
Rincon rymuje się z Clifton, a to nie jedyna cecha wspólna. Hoka Rincon 2 to również asfaltowa treningówka, ale lżejsza i przez zmienioną geometrię podeszwy, nieco szybsza. Mówią, że to jedna z najbardziej uniwersalnych Hok na asfalt. Ja bym postawił ją tuż obok Cliftonów.
Ultraboost WINTER.RDY to kolejne wcielenie Ultraboostów. W tym przypadku jest to „Ultraboost na zimę”. Z wodoodporną cholewka, głębiej żłobionym bieżnikiem i nadal z bardzo dużą ilością amortyzacji. Wszak asfalt zimą wcale nie jest bardziej miękki. A wodoodpornych butów na asfalt o takiej amortyzacji nie ma zbyt wiele.
adidas Adios Pro – godny konkurent Nike Vaporfly’a i Alphafly’a. Z zupełnie innym podejściem do karbonu, ale z tą samą chrapką na rekordy w maratonie. Jak działa? Czy faktycznie jest tak szybki? Czy brak bieżnika nie sprawia, że na pierwszej nawrotce grawitacja brutalnie ściąga cię na ziemię? Gdybym wymarzył sobie idealny test dla Adiosów to byłby to maraton ze średnią 3’24/km.
Butem numer jeden jest i póki co będzie Alphafly Next%. Nie bez kozery nazywany najszybszym butem świata i najbardziej zaawansowanym butem startowym. Ma wszystko poza wytrzymałością. Tempo Next% jest od niego cięższy, ale żywotność ma normalną. Nie „siądzie” po 200 czy 300 kilometrach. A dynamikę pod śródstopiem zapewnia bardzo podobną.
Patrząc na ofertę butów On to jeden z najlepiej amortyzowanych butów tego szwajcarskiego producenta. Miękki, szeroki. Typowy dobrze amortyzowany kapeć do spokojnych treningów. Może to nawet alternatywa dla Ultraboostow, Nimbusów czy Glycerin? Czy aby na pewno?!
Są takie buty, których lepiej nie zmieniać. W marce Hoka jest to na przykład model Clifton. Odkąd znam tą linię butów to ewoluuje sobie powoli i właściwie nie czuję na stopie większej różnicy pomiędzy staruszkiem Cliftonem 4 a „nówką sztuką” czyli Cliftonem 7. Jest miękko, czuję fajny profil i bardzo dużo komfortu.
Tych „crossów” w swojej ofercie Salomon ma znacznie więcej, bo jest jeszcze chociażby Alphacross, Spikecross czy Cross Pro. Ale zostawmy je. Skupmy się na tej trójce. Dlaczego? Chociażby dlatego, że każdy z nich znam także z praktyki. W każdym już zdążyłem się pobabrać w błocie.
– Dzień dobry, kurier, mam dla pana przesyłkę! – Nie ma mnie w domu. Proszę zostawić pod czwórką!
– Ok. Mogę też panu zostawić ją w punkcie na Okrzei lub 1 Maja. – Jeśli można to na Okrzei. Mam bardziej po drodze. Tak w tym roku wyglądało odebranie pakietu startowego z Półmaratonu w Gdyni.
To chyba już ostatnia karbonowa premiera w tym roku w Sklepie Biegacza. Zanim przyjechała zaliczyła rekord świata kobiet w półmaratonie. Nie zrobiła aż takiego zamieszania jak Nike Alphafly Next% i Vaporfly Next%, ale to bezpośredni i godny rywal dla obu tych butów.
Tym razem nie tysiąc, a pięć tysięcy metrów – tym razem z takim dystansem przyszło mi się zmierzyć podczas cyklu Warsaw Track Cup. To było dwanaście i pół koła równego i mocnego biegania. Okraszonego solidną, nieco niespodziewaną, ale wypracowaną życiówką. Było pięknie!
TWO przez większość osób jest odczytywane po prostu jako angielskie „two”, czyli „dwa”. A to wcale nie jest „dwa” i w całej linii butów TWO jest dużo więcej niż dwa modele. Prawdę mówiąc cała linia TWO to bardzo szeroka grupa butów. Choć mogą być na pierwszy rzut oka bardzo podobne, różnią się między sobą zarówno podeszwą jak i cholewką.
Nike Alphafly Next% – następna ewolucja „najszybszego buta świata” i krok dalej w stosunku do Vaporfly Next%. W nazwie dużo iksów i procentów, ale but robi genialną robotę. Jeśli Vaporfly był piekielnie szybki to nie wiem co napisać o Alphafly… Z resztą ja jestem o milion klas za wolnym leszczem aby z tego buta wyciągnąć co najlepsze.
W rodzinnym Żyrardowie. Tuż pod nosem, bo kilka kilometrów od domu. Na własnych „śmieciach” i drogach które znam z treningów. Po drodze przez dwa wiadukty na których raz w tygodniu „tłukę” podbiegi. Długo się nie zastanawiałem nad startem. Starałem się też nie zastanawiać nad pogodą, bo o jeden jedyny raz za dużo sprawdziłem pogodę.
Jeśli ktoś myślał że TenNine z absurdalnie rozbudowaną podeszwą pod piętą to wynalazek i „wybryk natury” to czekajcie. Hoka ma tego więcej! A więcej oznacza, że z charakterystycznie rozjechaną na boki podeszwą pojawił się jeden z najbardziej popularnych wśród biegaczy i jeden z najbardziej znanych modeli Hoki czyli Clifton. W tym przypadku Clifton Edge.
Był Nike, Hoka, Asics oraz New Balance. Czas na adidasa czyli na model Adizero PRO. To jeden z tych bardziej surowych karbonów. But będący bardziej alternatywą dla takich butów jak Asics MetaRacer i Carbon Rocket niż kultowy Vaporfly. Bo oferujący mniej amortyzacji, startową specyfikę w startym dobrym stylu ale turbodoładowaną włóknem węglowym.
Brooks Glycerin – nie mylić z nitrogliceryną, bo do wybuchowej szybkości mu daleko. Chyba, że masz zamiar po wybuchu miękko wylądować. To wtedy tak! Bo Glycerin to klasyczny poduszkowiec dla tych którzy ważą najwięcej lub potrzebują największej amortyzacji. Pod tym kątem od lat nic się nie zmieniło. W najnowszej edycji także niewiele się zmienia. Powiedziałbym, że detale.
Zaczęło się! Już nie tylko Nike i ich Vaporfly’e, ale coraz więcej marek pokazuje swoje „karbony”. Tym razem jest to Asics i ich MetaRacer. Również jak Vaporflye wykorzystujący płytkę karbonową, ale na stopie leżący zupełnie inaczej. Bardziej stabilnie, ale też ze zdecydowanie mniejszą poduchą pod stopą.