W rodzinnym Żyrardowie. Tuż pod nosem, bo kilka kilometrów od domu. Na własnych „śmieciach” i drogach które znam z treningów. Po drodze przez dwa wiadukty na których raz w tygodniu „tłukę” podbiegi. Długo się nie zastanawiałem nad startem. Starałem się też nie zastanawiać nad pogodą, bo o jeden jedyny raz za dużo sprawdziłem pogodę.
Jeśli ktoś myślał że TenNine z absurdalnie rozbudowaną podeszwą pod piętą to wynalazek i „wybryk natury” to czekajcie. Hoka ma tego więcej! A więcej oznacza, że z charakterystycznie rozjechaną na boki podeszwą pojawił się jeden z najbardziej popularnych wśród biegaczy i jeden z najbardziej znanych modeli Hoki czyli Clifton. W tym przypadku Clifton Edge.
Był Nike, Hoka, Asics oraz New Balance. Czas na adidasa czyli na model Adizero PRO. To jeden z tych bardziej surowych karbonów. But będący bardziej alternatywą dla takich butów jak Asics MetaRacer i Carbon Rocket niż kultowy Vaporfly. Bo oferujący mniej amortyzacji, startową specyfikę w startym dobrym stylu ale turbodoładowaną włóknem węglowym.
Brooks Glycerin – nie mylić z nitrogliceryną, bo do wybuchowej szybkości mu daleko. Chyba, że masz zamiar po wybuchu miękko wylądować. To wtedy tak! Bo Glycerin to klasyczny poduszkowiec dla tych którzy ważą najwięcej lub potrzebują największej amortyzacji. Pod tym kątem od lat nic się nie zmieniło. W najnowszej edycji także niewiele się zmienia. Powiedziałbym, że detale.
Zaczęło się! Już nie tylko Nike i ich Vaporfly’e, ale coraz więcej marek pokazuje swoje „karbony”. Tym razem jest to Asics i ich MetaRacer. Również jak Vaporflye wykorzystujący płytkę karbonową, ale na stopie leżący zupełnie inaczej. Bardziej stabilnie, ale też ze zdecydowanie mniejszą poduchą pod stopą.
O jakim bucie dawno, dawno temu pisałem, że jest to „prawdopodobnie najlepszy but biegowy tego roku”? Pamiętacie? Jak nie to przypomnę – o New Balance 1980 Zante. Od tego czasu linia Zante przeszła dosyć dużą modyfikację. Zante przestało być Zante a w jego miejsce pojawił się Tempo. But treningowo-startowy o niemalże identycznej charakterystyce.
Ghost – moje ostatnie (od dwóch-trzech lat) „konie treningowe”. Chyba najbardziej uniwersalny model treningowego buta do biegania na rynku. Taki w którym można pobiec wszystko i mieć całkiem spory komfort. Wystarczająco komfortowy aby biegać w nim spokojne rozbiegania. Ale jak trzeba się rozpędzić to nie ma tej gigantycznej „zamulającej” amortyzacji i daje radę.
W kuluarach mówi się o wytrzymałości Nike Vaporfly’a w granicach 200 kilometrów. Później pianka ZoomX żargonowo mówiąc „siada” i choć z płytką karbonową nic ci się nie stanie nawet po 1000 kilometrów, to but przestanie działać. Tak mówi teoria. A co mówi praktyka? Pytam u źródła, czyli u Kamila Jastrzębskiego.
TC w jego nazwie oznacza Training and Competition. Więc już samo to mówi, że nie mamy do czynienia z bezpośrednią alternatywą dla Vaporfly, ale z czymś bardziej uniwersalnym i bardziej bezpiecznym. Taki też jest FuelCell TC – jeden z bardziej komfortowych butów wykorzystujących dynamikę karbonowej płytki.
O More pisałem, że jest to but, który ma więcej wszystkiego. Piany pod spodem, amortyzacji, stabilności. Właściwie mniej jest tylko dropu, czyli różnicy między piętą a palcami. W More Trail do tego wszystkiego dochodzi jeszcze więcej bieżnika. W ten sposób NB stworzył mega miękką i wysoką terenówkę – niemal Hokę.
– Dzień dobry! Szukam butów do biegania.
– Doskonale. Niech mi pan opowie coś więcej o swoim bieganiu…
– Biegam dwa trzy razy w tygodniu. Dystanse raczej niedługie. Do 10 kilometrów. Na bieżni…
– Bieżni mechanicznej czy lekkoatletycznej?
– Takiej na stadionie. I szukam nowych butów. Stare już się zużyły i czuje ból w lewej nodze.
– Czy zawsze pan biega po bieżni?
– Zawsze.
– Zawsze w lewo?
Pegasus to linia butów, którą znam najdłużej. Moja przygoda z nimi zaczęła się w 2013 roku od Pegaza z numerem 30. W tamtym czasie Pegasus był butem z kategorii jak ja to mówię „koni treningowych” – solidnych w konstrukcji ale jednocześnie komfortowych treningówek.
Należę do osób, które nie mają wyszukanych preferencji co do tego jak wyglądają buty biegowe. Liczy się aspekt praktyczny a to czy są białe, czarne czy czerwone jest sprawą trzeciorzędną. Do takiego też podejścia namawiam wszystkich. Jednak czasami ja też nie jestem w stanie strawić designu niektórych modeli butów.
Pegasus to dla wielu synonim uniwersalnego buta biegowego. Nie wiesz co wybrać wybierz Pegasusa – mówią niektórzy. I o ile kilka lat temu byłbym się w stanie z tym zgodzić tak z roku na rok Pegasusy ewoluują dosyć mocno. Pegasus 37 choć nadal miękki i komfortowy nie ma już tego dawnego typowo treningowego charakteru a coraz więcej w nim buta treningowo-startowego.
Jak ten czas leci. Dokładnie 9 lat temu blog po raz pierwszy (wtedy jako pawelbiega.wordpress.com) ujrzał światło dzienne. Kto by wtedy pomyślał, że to tak daleko zajdzie. Że z niewinnego bloga, który powstał z chaotycznych zapisków prowadzonych przed moim pierwszym maratonem, stanie się punktem obowiązkowym dla osób szukających nowych butów biegowych.
Dwa razy to powiedziałem przed kamerą – w butach biegowych 2020 to będzie rok karbonu. To było w styczniu, może w lutym. A potem koronawirus wyciągnął wtyczkę i na rynku biegowym zgasło światło. Mimo wszystko jednak rok karbonu trwa, choć nie z taką pompą jak można było się spodziewać.
Znowu React?! Ile już tych reactów? Był Epic, Odyssey, Phantom. Wiosną pojawił się Infinity. Teraz pojawia się Nike React Miler i wraz z nim dostajemy kolejny już bardzo dobrze amortyzowany but treningowy o uniwersalnym przeznaczeniu. Czym się różni od poprzednich reactów? Kiedy warto postawić na Milera? Co się w nim kryje?
Po kilku latach kiedy Saucony Triumph stał się Triuphem ISO wracamy do klasyki i starego nazewnictwa. Wracamy też do jeszcze większego postawienia wszystkiego na amortyzację i komfort. Pianek i amortyzacji w podeszwie już na pierwszy rzut oka jest więcej. Miękkości w cholewce także. Nowe Triumphy to krok w dobrą stronę.